A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

czwartek, 20 grudnia 2012

Liebster Awards (again xD)

Tym razem nominowane jesteśmy przez Tynkę ♥ Kocham cię~
Nie każcie mi znowu zasad pisać xD // Tori

1. Lubicie zimę?

T: Ja nie, ale są moje urodziny ... ale i tak nie xD A Ini niech się sama wypowie ...
2.Podoba Ci się nowy wygląd You Tuba i GG?

T:Nie mam gg i nie ogarniam ale yt mi nie przeszkadza.
3. Lubisz oglądać Kevina na święta?

T:To jest już tradycja >.< Ogląda się to 1000 raz i dalej śmieszy xD

4. najbardziej niechciany prezent pod choinkę?

T:Awuuuu ... nie mam pomysłu ....
5. Ulubiona para Yaoi?

T:Zależy skąd... ale takie moje ulubione to Uruki x3
6. Ulubiona drama, Anime, Manga Yaoi?

T:Dramy oglądałam tylko 4 odcinki i to tej z Minho. Anime... hm ... oglądałam tylko Higurashi no naku koro ni, higurashi no naku koro ni kai, higurashi no naku koro ni rey, higurashi no naku koro ni kira, Ao no exorcist, death note (nie cały), kawałek kuroshita ... i Karin ... nie umiem wybrać. Maga yaoi jedyna jaką czytałam to "Keep out" i było genialne :3

7. od czego zaczeła się twoja fascynacja Azją i  Azjatycmimi zespołami?
T: Od przyjaciółki :3
8. co sądzisz o vocaloidach?

T: FUJ! BLEAH! ZMORA! HORROR! TRAGEDIA!!!! Ale Megurine Luka jest nawet spoko :3
9. Twoje uzależnienie?

T:Oczywiście dżapoński rock :D a dokładniej dźwięki gitar ...
10. śpisz z misiem? i jak się nazywa?

T: Nie :c Straciłam go ... a dokładniej siostra wyrzuciła ;__; I nie pamiętam jak się nazywał xD

11. Masz 5 minut z swoim ukochanym zespołem, wokalistą. Co zrobisz, co mu powiesz?

T: Zmieniliście moje życie. Dzięki wam zaczęłam naprawdę dostrzegać piękno muzyki. Dziękuję wam. (obciąga Uruszce *.* xD )




Ja już swoje blogi napisałąm wcześniej, pytania też, więc ja nie mam pytań ani propozycji ... xD

środa, 19 grudnia 2012

Konbanwa ~

Jak już zapewne zdążyliście zauważyć znowu bawiłam się ustawieniami (jak ja to kocham *.*) jeżeli będą jakieś problemy z czytaniem, bądź z czymś innym proszę do mnie pisać. Dodałam z prawej strony w paseczku takie cuś o nazwie "Gdzie Tori noł lajfuje", są tam linki do moich kont na Twitterze i Facebooku (jeżeli Ivani będzie chciała to zrobię coś takiego z jej kontami, ale na razie z nią o tym nie gadałam, a bez jej wiedzy nie dodam .__.)
A co do opowiadań, to zaczęłam one-shota (one-shot w moim wykonaniu! Coś takiego jednak istnieje!) specjalnie na święta (i moje urodziny ^w^ bo mam dzień przed Wigilią). Paring będzie niespodzianką, której nikt z was się spodziewać nie będzie, ponad to tego samego dnia NA RESZCIE wrzucę (o ile Kita zdąży mi ją sprawdzić...) koeljną część "Akademika" -z serii "moje tytuły part ... 6545986548"- która - juz ostrzegam- jest NUDNA JAK FLAKI I KARP Z OLEJEEEEM >.<
Noto tyle ... :D // Tori

niedziela, 2 grudnia 2012

Liebster Award

Nie wiem co panienka Reila ćpała, ale i tak BRADZO jej dziękuję ^w^

Zasady tego tagu:

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


O matko ... Ktoś mnie nominował? too ... to jest ... No cóż nie będę ukrywać, że jestem wzruszona i
mam wielkiego banana na gębie XD



1. Co cię inspiruje do pisania?
- Do pisania inspiruje mnie dużo rzeczy, ale głównie robię to, gdyż sprawia mi to przyjemność i mogę pokazać wam zakątki mojego chorego umysłu w opowiadaniach. :)

2. Chciałabyś/chciałbyś coś zmienić w swoim życiu?
- Oj taaak ... Na pewno bym chciała przestać bać się miłości...

3. Jak poznałaś/poznałeś jrock i jaka była reakcja na wygląd i muzykę?
- poznałam jrock od mojej przyjaciółki, która oglądała anime i mnie w to wciągnęła. W pierwszym momencie to było takie wielkie WTF co to wgl jest, ale później zaczęłam uważać to za piękne xp

4. Jest ktoś kogo byś chciałabyś/chciałbyś poznać osobiście? (nie musi to być azjata)
- Chciałabym spotkać na pewno całe the GazettE, najbardziej oczywiście Uruhę i Rukiego. Mam sentyment do ich muzyki, a ta dwójka była powodem dla którego zaczęłam robić coś w kierunku spełnienia marzeń.

5. Wolisz anime czy mangi?
- Wcześniej uważałam, że anime, ale parę dni temu przeczytałam Yaoica pt "Keep out" i zakochałam się w tym, więc ... to jest kwestia sporna XD

6. Jaki zespół jrockowy zaczęłaś/zacząłeś słuchać jako pierwszy? 
- Pierwszy jaki zaczęłam słuchać to the GazettE, a następnie było Dir en Grey *q*

7. Jaka była twoja pierwsza reakcja na przeczytanie fanfica yaoi i jak na to trafiłaś/trafiłeś?
- Przyjaciłka pisze yaoi i dawała mi do przeczytania, żeby zobaczyć czy mi się spodoba ... Trafiło to w mój gust, ale jakiegoś wielkiego szoku nie było >.<

8. Jakbyś mogła/mógł narodzić się na nowo to kim byś była/był, jakbyś wyglądała/wyglądał, jaki wybrałabyś/wybrałbyś sobie talent?
- Byłabym gejem! Wyglądałabym jak Uruszek i umiałabym śpiewać, tak, że ludzie słysząc mnie by płakali ze wzruszenia...

9. Jest coś co ci się w sobie nie podoba i podoba?
- Moje oczy, ponoć wyglądają jak azjatyckie, a są duże jakbym nosiła soczewki x3 A nie podoba mi się ... cała reszta, a już w szczególności mój duży biust ;___;

10. Jakiego zespołu członowe najbardziej cie interesują? (nie koniecznie azjatyckiego)
- Kyo z Dir en Grey, Uruha i Ruki, Ryu z MoNoLith ... i kilka innych ... oczywiście Kuina z Royz ;)

11. Obchodzisz swoje urodziny? 
- Niby tak, ale nie. Nie tak jak bym chciała :)

No to teraz moje pytanka ^w^ (oczywiście odp. nie muszą być związane z Azją :D )
1. Jaki jest twój ulubiony zespół ?
2.Jaka piosenka sprawia, że jesteś szczęśliwy/wa, a jaka cię dołuje ?
3.Co odczuwasz kiedy piszesz opowiadania ?
4.Jak się nazywa twój visual kei'owy monż ?
5. Czym jest dla ciebie muzyka ?
6.Do jakiego zwierzęcia siebie możesz porównać ?
7.Jakiej cechy swojego charakteru nie lubisz najbardziej ?
8.Co pragniesz w życiu osiągnąć ?
9.Jak podchodzisz do homoseksualizmu z codziennym życiu ?
10.Czy masz przyjaciela/ przyjaciółkę, która/ który jest gejem / lesbijką ?
11.Masz glany ? *q*

No, a teraz bogiiii :D
1. http://keep-on-smiling-yaoi.blogspot.com/
2. http://himitsu-no-niwa.blogspot.com/
3. http://hanashi-no-rokku.blogspot.com/
4. http://yaoisaveworld.blogspot.com/
5. http://sora-namida-iro.blogspot.com/
6. http://hot-like-hell-yaoi.blogspot.com/
7. http://yaoi-the-gazette.blogspot.com/
8. http://by-misaki.blogspot.com/
9. http://yaoi-stories-everywhere.blogspot.com/
10. http://one-shot-yaoi.blogspot.com/
11. http://lilien-yaoi-love.blogspot.com/

i jeszcze jeden:
12. http://thegazetteyaoilovestory.blogspot.com/

Jeszcze raz bardzo dziękuję ... // Tori ♥

wtorek, 27 listopada 2012

Akademik 1

Poprawione przez Kitę, której dziękuję, że chciało się to czytać. Już zaraz kończę 2 notkę ^.^

Na początku myślałam, że lepiej wyszło, a teraz mi się nie podoba xD no ale mam nadzieje, że wy będziecie mieli lepszą opinię ^w^ // Tori

PS Chcieliście dłuższe rozdziały ? Proszę bardzo XD



To był tylko niski blondasek, który podlizywał się nauczycielom, a po lekcjach był wredną szują!
Kiedyś, lecz nie wiedział jeszcze kiedy, miał zamiar utrzeć mu ten jego nosek. A teraz co mógł zrobić? Był tylko tym spokojnym, wyrozumiałym, tolerancyjnym i zawsze uśmiechniętym Kai'em, ale jego tolerancja i wyrozumiałość zostały naruszone już dawno. Ruki robił wszystko by tylko oczernić go w oczach znajomych z akademika i nauczycieli, ale na najbliższe lekcje już się przygotował. Był chyba o osiem tematów do przodu we wszystkim z nieobowiązkowymi rozszerzeniami.
Na geografii teraz mieli omawiać na lekcji mapę Europy, która tak swoja drogą była ciekawa; nawet trochę poczytał o najładniejszych miastach i stwierdził, że musi tam kiedyś pojechać. Poznał nowe wzory matematyczne i opracował jak ich używać, co raczej trudne nie było. Na fizyce wkroczył już w nowy dział, gdzie mieli zajmować się napięciem i natężeniem prądu elektrycznego. W ten weekend przeczytał wszystkie zadane lektury na cały rok.Chemia to dla niego pikuś, a biologię miał w małym palcu. Jednym zdaniem - Ruki nie miał szans...
Ten karypel naprawdę lubił utrudniać mu życie, a najgorsze było to, że mieszkali razem w jednym pokoju.
Jeszcze pięć miesięcy i upragnione wakacje ... Z dala od tego dziwnego towarzystwa, które jednak miało ten swój dziwny urok, ale póki co, musiał się wykazać an kolejnej lekcji fizyki.
Zegarek wskazywał 7:57.
Wybiegł z pokoju, w którym po tym jak się obudził nigdy nie zastawał współlokatora. Nie wiedział, gdzie młodszy się szlajał i szczerze mówiąc mało go to interesowało.
Zbiegł po schodach przeskakując po dwa stopnie i modląc się, żeby tylko się z nich nie wypieprzyć.
Na ławce pod salą siedziała dwójka chłopaków: Akira Suzuki, który nosił przydomek Reita oraz Yuu Shiroyama, inaczej Aoi.
Obaj uchodzili za wielce groźnych. Reita był jego rówieśnikiem, natomiast Aoi był o dwa lata od nich starszy i pomimo, że to Shiroyama był starszy to jednak większy lęk wzbudzał chłopak z opaską na nosie.
Ludzie gadali, że obaj wzięli udział w jakiejś wielkiej aferze, przez co zostali pobici, a Reicie złamali nos, który nawet po prawidłowym zrośnięciu się nie wyglądał tak jak na początku. Dlatego nosi tę szmatę na gębie.
Kilka razy się zdarzyło, że Kai udzielał korków Akirze i gadał z nim o dziwo jak z normalnym człowiekiem, ale na forum szkoły Suzuki ograniczał się tylko do skinienia mu głową, co i tak było lepsze od dożywotniego karnetu na wpierdol.
Miną ich i praktycznie wbiegł do klasy, w której nauczycielki jeszcze nie było. Rozejrzał się wokół obrzucając wzrokiem ławki.
Jego miejsce obok Takafumiego było zajęte przez Jina, a jedyne wolne miejsca były obok Yujiego, ale tam wolał nie siadać, a przyczyna tego był jebnięty Takeru, który zapewne zaraz się zjawi. Kolejne przy koleżkach Reity... Tam lepiej się nie zapuszczać ...  Następne było koło Uruhy - jednego z najbogatszych chłopaków w całej szkole i obiektu jego westchnień. Nie miał wielkiego wyboru, więc skierował się w stronę wysokiego szatyna. Ten widząc, że Yutaka zbliża się w jego stronę rzucił mu tylko jedno spojrzenie, które nie mówiło po prostu nic, było tak beznamiętne, że aż poczuł się urażony.
Wyłożył swoje książki na ławkę i nic nie powiedział, a Uruha tylko odwrócił się do tyłu, gdzie siedziała część jego paczki i zaczął z nimi o czymś żywo dyskutować.
W klasie panował zamęt, ale czegoś mu brakowało ...
W chwili kiedy o tym pomyślał do sali wszedł Ruki w towarzystwie szepczącego mu do ucha Reity. Za nimi ponuro człapał Aoi.
Kurduplasek zachichotał, zarumienił się i odwrócił wzrok, a wtedy ich spojrzenia się skrzyżowały.
Takanori tak jak Kai i duża część innych chłopaków ze szkoły byli biseksualni, czego nie ukrywali, bo chociaż może i nie wyglądali na takich, ale ludzie w szkole byli bardzo tolerancyjni. A teraz Matsumoto wyrywał jedną z lepszych dup! Choć i tak Reita to pikuś przy Shimie.
Te jego usta ... i nogi ... mruuu. I ta zimna postawa, która przyprawia o dreszcze i motyle w brzuchu ...
Ruki na moment przybrał zacięty wyraz twarzy, a kiedy odwrócił się do Reity na jego ustach znów zagościł szeroki uśmiech.
"Kurwa! Nawet z chłopakami lepiej mu się układa!" myślał patrząc przy tym nie na młodszego rywala tylko spoglądając na Shime.
Zastanawiał się, czy kiedykolwiek będzie miał odwagę do niego zagadać? A nawet jeśli co to mu powie? Ładna dziś pogoda?
Nie... Nie zrobi z siebie aż takiego idioty.
Kiedy obejmująca się dwójka przeszła koło nich, znów wbił w niego świdrujące spojrzenie, jakby chciał przewiercić się do mózgu.
Grupka nadzianych chłopaków wraz z Uru widząc, że niższy patrzy na Kai'a na poły nienawistnie, a na poły z wyższością, przyglądali im się czekając na przedstawienie. Właściwie cała klasa na to czekała.
Jego puls przyspieszył.
Drzwi klasy ponownie się otworzyły i wkroczyła do niej nauczycielka - pani Yang, która pochodziła z Chin.
- Cisza rozwydrzone gówniarze! Temat w podręczniku na stronie 59. Do tablicy numer z dziennika... Który jest dzisiaj?
Nim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć kobiecie, do sali wpadł zadyszany Takeru z wielkim wyszczerzem. Od wejścia zaczął się wydzierać :
- Ja wcale się nie spóźniłem!
Pani Yang spojrzała na niego ze złością i poirytowaniem.
- Takeru! Pała!- krzyknęła, a jej głos rozniósł się echem po sali.
- Pała, powiada pani...?
Cała klasa włącznie z Kai'em parsknęła śmiechem, a kobieta spojrzała na niego teraz tylko z poirytowaniem. Zapewne zastanawiała się co też wyrosło z naszych pokoleń.
- Takeru! Jeden!
- No jeden, a ile ma być? Osiem?
Pani Yang już otworzyła usta, by odpowiedzieć nieposłusznemu uczniowi, kiedy z ostatniej ławki dwa rzędy dalej usłyszeli krzyk Yujiego.
- Takeru, pojebie! Zatkaj ryj i siadaj na miejscu!
- Nie, nie... Takeru teraz pójdzie do tablicy. - Nauczycielka fizyki wypowiedziała te słowa jakby była sadystką i planowała dwustuletnie tortury.
- To będzie ciekawe ... - mruknął Tanabe pod nosem.
Myślał, że nikt go nie usłyszał, ale odpowiedział mu głos Kouyou.
- To będzie raczej tragedia...- mruknął tak samo cicho jak wcześniej on.
"On się do mnie odezwał... Jezusie z Nazaretu! Czy ja śnię? "
Zaskoczony spojrzał na sąsiada z ławki, który był wpatrzony w akcję rozgrywającą się przed tablicą.
Jak na razie nauczycielka zadała chłopakowi dwa pytania, na które odpowiedział wymyślonymi na poczekaniu sucharami.
W klasie rozległ rozdzierający pisk. Yutaka podejrzewał, że gdyby nie zatkał uszu mógłby się pożegnać ze słuchem.
Po trzech sekundach dźwięk jednak ucichł i okazało się, że był spowodowany odsuwaniem krzesła.
Yuji wstał i podszedł do kolegi przy tablicy. Nikt nie wiedział po co, ale Kai podejrzewał, że chłopak chce mu po prostu pomóc przy odpowiedzi. Tego co się działo chwile później nikt nie podejrzewał.
Chłopak podszedł do Takeru i jak gdyby nigdy nic, jakby byli sami, zaczęli się całować.
W ich pocałunkach było tyle dzikości, że Kai czuł się jakby oglądał ostrego pornola.
Z ławki Reity, gdzie siedział wraz z Rukim dobiegło go gwizdanie i krzyki Rukiego.
- Dwaj Yuji! Bierz go w obroty!
Wtedy już cała klasa zaczęła skandować "Dawaj! Dawaj!".
Oniemiała nauczycielka w końcu doszła do siebie i znów była zimną suką.
- Matsumoto! Obrócę to ja zaraz ciebie!
Wszyscy chłopcy w pomieszczeniu jakby na jakiś sygnał zrobili głośne "Uuu..." lecz nauczycielka na to już nie zwracała uwagi tylko próbowała oddzielić od siebie dwóch chłopaków.
Z nieznanych przyczyn zdawało mu się, że ta dwójka nie będzie już ze sobą mieszkać w jednym pokoju.
Pomimo starań pani Yang nie udało się przerwać chłopakom w zabawie, gdyż byli bardzo mocno zaangażowani w gryzienie swoich języków, czemu towarzyszyły ich pojękiwania.
Doszło do tego, że nauczycielka poszła do sali obok po nauczyciela od wf-u, któremu dopiero się to udało.
Ten nauczyciel był pożerany wzrokiem przez prawie wszystkich gejów w szkole.
Idealnie wyrzeźbione ciało i przystojna twarz doprowadzała chłopaków do szaleństwa z podniecenia, tym bardziej, że zawsze nosił obcisłe dresy, przez które było widać jego skarby.
"No i tyle wyszło z mojej nauki. Chuj!"
Reszta dnia minęła dosyć spokojnie.
Pomimo niewypału na lekcji fizyki udało mu się z innych przedmiotów zarobić po 6 lub 5 oczywiście nie unikając konfrontacji z Takanorim.
Był zadowolony z sukcesu, ale zastanawiał się co będzie się później działo w ich pokoju. Podejrzewał, że Ruki jeżeli będzie chciał być delikatny, ale po dzisiejszych lekcjach sądził, że taki nie będzie, więc żeby uśmiercić go w torturach podsunie mu pod nos stare, ruszające się skarpetki Akiry, których miał w pokoju aż nadmiar.
Na obiad był ramen, który Kai'owi osobiście smakował, ale nie odmówił sobie przyprawienia go według własnego uznania. Nim się obejrzał część jego makaronu była już zjedzona, ale nie przez niego.
- O matko wszystkich niebios... Pyszne. - Nao padł na siedzenie obok niego- Zrób mi takie.- zaczął jęczeć.
Doskonale wiedział, że Kai tego nie znosi i zrobi wszystko, żeby ten przestał to robić. I miał racje. Już 3 minuty później obaj delektowali się obiadem.
Ruki cały dzień spędzał z Suzukim. Czyżby coś jednak z tego wyszło? Co prawda mało go obchodziły sprawy Rukiego, ale polubił Reitę i sądził, że mogliby się zaprzyjaźnić, gdyby tylko skończy z postawą "To ja jestem Bogiem, a ty mi możesz co najwyżej possać."
Cóż... Życzył im szczęścia.
Odwrócił wzrok od parki, który odruchowo na nich skierował, a kiedy to zrobił westchnął głęboko. Przy okienku na naczynia stał Uruha jak zwykle zjawiskowo piękny. Od tego widoku nie chciał już nigdy odwracać spojrzenia.
Czyjaś dłoń przed jego oczami ciut go otrzeźwiła.
- Co chcesz?- niechętnie odwrócił wzrok i spojrzał na Keitę.
Chłopak zrobił obrażona minę.
- Nie gap się tak, bo ci się oczy wysuszą. - zamrugał ze zdziwienia "Aż tak było to widać ?" - Widok ciekawy, ale pamiętaj, że ładna miska jeść nie daje.- mówiąc to Keita patrzył na ruchy swojego nadgarstka podczas mieszania kawy- Odpuść sobie, bo chyba nie chcesz skończyć zraniony i porzucony. Wiem co mówię.- na chwilę Keita zerknął na niego spod grzywki.
- Daj spokój. Nawet nie wiem, czy on jest homo czy hetero, a może bi? Wiesz, ja tylko tak wzdycham na odległość i z ukrycia.
- Tak, on jest w stu procentach gejem, ale serio, daruj sobie.
- A skąd ty to wiesz? - spojrzał uważnie na kolegę, który lekko się zarumienił, lecz ukrył bardziej twarz pod blond kosmykami.
- No, bo ... Bo ja tak jakby byłem z nim... Jeśli można tak to nazwać.
Kai omal nie spadł z krzesła.
Keita i Uruha?! W głowie mu się to nie mieściło. Wiedział, że Uruha to podrywacz i w ogóle... Tego można się domyślić po samej jego postawie i sposobie chodzenia.
Ale Keita? Jeden z jego najlepszych przyjaciół?
- Jak to? Czemu ? Co się stało?
Widać było, że chłopak nie był chętny do rozmów na ten temat. Ze zmarszczonymi brwiami obrzucił wzrokiem całą stołówkę, po czym wstał, złapał go za rękę i zaprowadził do swojego pokoju zamykając go na klucz.
Kai obawiał się o swój porzucony, nie skończony obiad i coś podejrzewał, że już go nie zobaczy ...
- Siadaj.
Tanabe posłusznie wykonał polecenie. Łóżko pod jego ciężarem cicho zaskrzypiało.
Blondyn zamyślony chodził w tę i we w tę. Kai cierpliwie czekał na opowieść, która w końcu ku jego uradowaniu nastąpiła.
Chłopak westchnął głęboko jakby szykował się do skoku z dużej wysokości do basenu an główkę.
- Byłem jego dziwką.
Chwila minęła i kolejna, po której w ciszy między nimi została przerwana śmiechem Yutaki.
- No dobra... A tak poważnie?
- Tak poważnie to byłem mu potrzebny tylko do ruchania!- wrzasnął oburzony. Kai aż się odsunął, nigdy nie widział Keity w takim stanie. - Miał mnie! Robiłem dla niego wszystko, a on puszczał się na prawo i lewo! Co rusz mnie zdradzał z każdym po kolei.- Jego przyjaciel zaczął szlochać, łzy spływały po jego policzkach, ale gwałtownie je starł i mówił dalej. Kai'owi serce się krajało kiedy widział cierpienie chłopaka. - Ha! I nawet się z tym nie krył. Wyobraź sobie, że przyłapałem go na całowaniu się z kochasiem z jego bandy, a jak myślisz co zrobił?  Jakby nigdy nic się nie stało po prostu przedstawił nas sobie. Dasz wiarę? Jaką to osobą trzeba być, żeby w taki sposób ranić ludzi ...
- Dlaczego wcześniej mi nic nie powiedziałeś ?
- Doszedłem do wniosku, że byłem głupi uważając, że ktoś taki jak Takashima zwróci uwagę na kogoś takiego jak ja. Po prostu stwierdziłem, że nie będę się nad sobą użalał. Poboli i przestanie, jak to mówią.
Nie odpowiedział. Przytulił chłopaka do siebie, ten wtulił się w niego, a mimo tego, że już nie płakał Kai doskonale wiedział jak cierpi w środku.
Dziwnie się czuł ... Chociaż dowiedział się o dawnym związku Keity i Uruhy, i o tym jak tragicznie on wyglądał, jakie było zachowanie Shimy, to dalej nie przestawał go pociągać, a wręcz można stwierdzić, że pociągał go jeszcze bardziej.
"Co jest ze mną nie tak?"
                                   ***
Pod wieczór zostawił Keitę w swoim pokoju i ruszył w stronę toalety. Od rana tam nie był, a miał aż tak mocnego pęcherza.
Było to średniej wielkości pomieszczenie, w którym mieściło się osiem kabin i ta sama liczba umywalek na przeciw nich. Do połowy ściany były obłożone białymi kafelkami, a drugą połowę pokrywała zielona farba.
Uważał to za dosyć dziwne połączenie, ale nie dywagował nad tym.
Kiedy skończył oddawać mocz zapiął spodnie i w tym momencie usłyszał jak drzwi wejściowe przeżywają bliskie i dosyć mocne spotkanie ze ścianą, po czym zostają zatrzaśnięte.
Towarzyszyły temu chichoty znajomych głosów.
Skrzypnięcie drzwi kabiny obok i dźwięk, jakby ktoś uderzył głową w ścianę.
Chłopak popchnięty dziką ciekawością stanął lewą nogą na sedesie, prawą na uchwyt na papier, złapał za krawędź ściany oddzielającej kabiny i podciągnął się na niej jak najciszej potrafił. To co zobaczył sprawiło, że był pewien iż jego mina wyrażała wielkie "O, KURWA"
Ruki siedzący na sedesie, ze spodniami i bielizną spuszczonymi do kostek, z rozłożonymi nogami i głową oparta o ścianę, a przed nim klęczy Reita i robił mu loda. "Ja pierdole, co się kurwa dzieje?!"
Ruki jęknął i wygiął plecy, przez co jego lekko przymknięte oczy skierowały się na niego.

poniedziałek, 26 listopada 2012

こんにちは (konnichiwa) ^w^

No więc kochani ... Rodzice to jednak wredne szuje są ... :/ Mi zablokowali FB, a Ivani ma kolejny szlaban za co kazała mi napisać, że bardzo przeprasza i że jak jej się już skończy (o ile znów czymś tatusia nie wkurzy, a miejmy nadzieję, że tego nie zrobi...)  to jak najszybciej wstawi coś. Sama już zaczynam przepisywanie mojego cudnego nowego opowiadanka, które nawet mi się podoba (a to rzadkość). Czyli niedługo nowa notka powinna być. Pliiiiis nie zabijajcie za to, że tak późno (albo nie zabijajcie, ze wgl już coś wstawiam xD). No to ... またね- matane ~♥ // Tori

wtorek, 13 listopada 2012

Jogging 6

Jak można zauważyć lubię bawić się ustawieniami na blogu. Mam nadzieję, że nie ma kłopotów z czytaniem, w razie czego piszcie :D
Miłego czytanka ~♥ // Tori





Zaniosłem małego sierściucha do domu, gdzie od razu odlał się na samym środku salonu.
- No dzięki mały ... To tak okazujesz wdzięcznosć ? Jak tak, to zostaw to dla Ruksa. On się ucieszy.
Zaniosłem zakupy do kuchni wytarłem pierwsze wyroby pieska w moim domu. Oby więcej ich nie było. Zamknąłem go w swojej sypialni. Po przeprowadzce ze sklepu trochę się uspokoił i już nie szczekał tyle co było bardzo pomocne.
Jakieś dziesięć minut później przyszedł Ruki, po prostu wszedł jak do siebie, tak jak mu kazałem.
- Czesć mały, gotowy na cudowną noc ?
Ruki od razu skierował sie do kuchni w poszukiwaniu czegoś do picia. Wyjął z lodówki sok pomarańczowy i pił z gwinta po czym odpowiedział
- Za zwrot "mały" powinieneś w łeb dostać, a reszta zdania brzmi jak jakaś propozycja. - wrócił do salonu i usiadł na sofie obok mnie.
- Ja miłbym składać propozycje tobie? Chociaż... W sumie kuszące...
Zaczęliśmy obaj się śmiać.
Włączyliśmy pierwszy film z mojej kolekcji horrorów, nawet nie pamiętam tytułu, ale po 15 minutach oglądania oddaliłem się pod pretekstem skorzystania z toalety.
W duchu modliłem się żeby pies nie zaczął na mój widok szczekać , ale na całe szczęście kiedy otworzyłem drzwi po prostu przyglądał mi się z ciekawościa i nie wydał z siebie ani szczeknięcia.
Wziąłem go na ręce i kryjąc za plecami zaniosłem do salonu.
Ruki wpatrzony był w ekran telewizora i nawet nie zwrócił na mnie uwagi.
- Taka-chan, mam coś dla ciebie.
Teraz zwrócił na mnie swój wzrok.
- Co takie...
Zaniemówił gdy wyciągnąłem zza pleców małego szczeniaka.
- Taki mały prezent. Mam nadzieję, że spodoba ci się sprzątanie małych bomb, bo mi nie bardzo przypadło to do gustu.
Ruki zaśmiał się przez łzy, które pojawiły się w jego oczach.
- Oj, Ruki nie płacz, aż tak źle nie będzie. Da sie przeżyć ten smród...
Matsumoto rzucił mi się na szyję, oczywiście uważając na pieska, co nie powiem nieco mnie zaskoczyło.
Przytuliłem go jedną ręką do siebie.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję...
- Dobra, dobra, a teraz weź tego małego szczekacza, bo boje się, że zsika mi się na rękę.
Ruki roześmiał się.
- Ale ty masz Uru problemy ... Ważniejsze jest jak go nazwać ? ... Bo to jest on, tak ?
- E ... nie wiem, nie sprawdzałem, nie będę psa molestować.
- Idiota... -prychnął w odpowiedzi - Hm ... Nie mam pomysłu.
Pogłaskałem psa po główce.
- No to nazwiesz go jak będziesz miał jakiś pomysł, a narazie będzie bezimienny.... Opcjonalnie możesz nazwać go Uruha ...
- Nie.
- Szlag.

                                                       
                                       ***


Dalej oglądaliśmy filmy chociaż była już druga w nocy, ale żadnemu z nas spać sie nie chciało, tylko pies już zasnął na rękach Takanoriego a ten położył go na łóżku obok siebie.
- Koron! - nagle wykrzyknął wokalista
- Co to jest Koron?
Zdzielił mnie po głowie.
- Wymyśliłem imię dla psa.- Uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Ach, ładne... - Tak mi było dobrze kiedy się śmiał. Kiedy był szczęśliwy wtedy i ja byłem w  dobrym humorze.
Zorientowałem się, że był mi on teraz bliższy, o wiele... bardziej nawet od Reity. Nie podejrzewałem, że tak się może zdażyć. Zawsze to Suzuki był mi najbliższym przyjacielem.
Spojrzałem na wokalistę, który głaskał psa. Szczeście z niego wypływało.
- Koron ... Na prawdę ładnie.
- No nie? - Teraz on na mnie spojrzał i nasze spojrzenia się skrzyżowały. Wczesnej nie zauważyłem jak blisko siebie jesteśmy, a dziwne było to, że wcale nie chciałem się od młodszego odsuwać tylko być jeszcze bliżej niego. Ruki też się nie odsunął, natomiast zachęcony tym zacząłem zmiejszać odleglość między naszymi twarzami. Młodszy zaczął robić to samo, a zatrzymaliśmy się dopiero wtedy gdy nasze usta dzieliła odległość oddechu. Trwaliśmy tak przez chwilę po czym zmniejszyłem odległość pomiędzy nami do zera złączając usta w pocałunku. Nasze języki splatały się ze sobą czyniąc ten pocałunek bardziej czułym i namiętnym. Kiedy odsunęliśmy się od siebie patrzyliśmy sobie w oczy w milczeniu. W oczach Takanoriego widziałem radość co i we mnie ją wzbudziło.
Chcę, żeby się uśmiechał już zawsze, ma taki piękny uśmiech. Jeszcze lepiej by było gdybym to ja był powodem jego uśmiechu,
Czy ja się zakochałem?
To pytanie pierwszy raz zadałem sobie 2 tygodnie temu ale stwierdziłem, że sobie tyko coś ubzdurałem i Ruki jest tylko bardzo dobrym i bliskim przyjacielem. Jaki głupi ja byłem. Widząc oczy młodszego byłem już pewien tego co czuję do niego.
Znowu pocałowałem go, lecz tym razem mocniej, tak aby przez ten pocałunek poczuł moją miłość. Ruki pchnął mnie i położył na łóżku.Usiadł na moich biodrach wkładając zimne dłonie pod moja bluzkę, po chwili ją zdejmując. Nie pozostałem mu dłużny.
Zdjąłem z niego koszulkę i zabrałem się za spodnie. Sam pomógł mi je zdjąć wraz z bielizną. Z moimi spodniami i bokserkami stało się to samo.
Nim zdążyłem go przygotować sam nabił się na mojego penisa i zaczął poruszać biodrami. Wbijałem się w niego mocniej, dodatkowo zaspokajałem go dłonią.
Westchnienia i jęki młodszego były zachętą do dalszego działania. W końcu doszedłem chwilę przed nim.
Przewróciłem Rukiego na bok i znów wsunąłem się w niego.
Wykonywałem ruchy coraz to szybciej pojękując z każdym pchnięciem głośniej. Przyjemność była nieziemska. Po kolejnym orgazmie tej nocy zacząłem całować jego szyje schodzić nizej, coraz niżej... Wziąłem jego przyrodzenie do ust. Zacząłęm ssać czubek by zaraz później wziąć go głębiej w usta. Poruszałem głową gwałtownie w górę i w dół co jakiś czas zwalniając, zasysając sie i podgryzając. Kilka minut późnije osiągnął szczyt w moich ustach.
Złożyłem na jego wargach kolejny pocałunek, który odwzajemnił i położyłem się obok przytulając go do siebie.
- Uru... Pamiętasz jak mówiłeś, że tamta kelnerka to nie jest osoba w której chcesz się zakochać?
- Tak.- odpowiedziałem wiedząc już do czego chłopak pije.
- A czy jest osoba, w której chcesz się zakochać?
Nawet ja usłyszałem tą nadzieję w jego głosie.
- Tak.
- A kto to ?
- Reita.
- Co?!- pisnął i próbował się ode mnie odsunąć, ale dosyć mocno go trzymałem więc nie dał rady.. Panika w jego głosie mnie rozbawiła.
- Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie głupku.
Na policzkach wykwitł mu piękny, czerwony rumieniec.
- Czemu? - pogłaskałem go po policzku.
- Bo to ciebie kocham.
- Naprawdę?
- Tak.
Ruki wtulił się we mnie mocno i ledwie słyszalnym szeptem powiedział:
- Ja ciebie też kocham.

                                           ***

Trzy tygodnie później...
Było lato. Znowu wczesnym rankiem wybraliśmy się do parku lecz tym razem w inne miejsce.
Szliśmy na grób Sabuchana. W końcu trzeba było to zrobić, Taka-chan nie może tego unikać.
Poszedłem z nim, aby go wspierać duchowo i fizycznie.
- Żebyś tylko wiedział jak ja za tobą tęsknie piesku...
- On zapewne wie, wie o tym i także za tobą tęskni.
- Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamięta. - odwrócił swój smutny wzrok w moją stronę.- Dziękuję, że zmusiłeś mnie, żebym tu wreszcie przyszedł i ze przyszedłeś ze mną, sam bym nie dał sobie rady.
- Nie mógłby cię zapomnieć. Byłeś dla niego rodziną. Nie ma sprawy, kochanie. Idziemy?
Pokiwał głową i w jego oczach ujrzałem radosne ogniki.
- Tak. Trzeba wyprowadzić Korona na spacer.
- Proszę... Obyśmy się nie spóźnili...
Tydzień temu postanowiliśmy, że Ruki zamieszka ze mną, a wraz z nim będzie jeszcze Koron...
- Jak narobił w domu to ja tego nie sprzątam. - Ogłosił wszem i wobec dumny Takanori.
- Jak to?! To twój pies!
- Ty go kupiłeś.
- I wciąż się siebie pytam po co mi to było...
- Dla mnie. Bo mnie kochasz... - przyciągnął mnie za podbródek do siebie i pocałował. Matko boska jak ja to kocham...
- Racja...
-... Dlatego ty będziesz sprzątać. Bo mnie kochasz.- wyszczerzył ząbki w uśmiechu.
- następnym razem niech mnie ktoś uprzedzi, ze jeśli się zakocham to będę musiał być przygotowany na brudną robotę.
- Bobrze powiem ci, powiem. Nawet zafunduję ci torebeczki na kupki! A teraz nie marudź.

                                            ***


- Koron, ubóstwiam cię! Nie muszę sprzątać! - wykrzyknąłem uradowany tą wizją.
- Ciesz się, tym razem ci się upiekło.
Chłopak stanął na palcach i delikatnie ucałował moje usta, a ja pogłębiłem pocałunek.
Chwilę później kiedy się od siebie odsunęliśmy pies zaczął na coś szczekać, a kiedy na niego spojrzeliśmy skakał wokoło swojej nowo narodzonej kupki wesoło szczekając i merdając ogonkiem.
Szczekanie psa zostało zagłuszone jednak moim rozpaczliwym krzykiem.
- Koroooon!


                                  

                                               THE END




Mam nadzieję, że taki rozdział odpowiada :3 // Tori

Heju

Przepraszam Skarbeńki za brak notek, ale Ivani ma szlaban na kompa, a ja tak jakby też. Ostatnio byłam na kompie 2 dni temu! A JESTEM OSOBA UZALEŻNIONĄ! TO TORTURA! Postaram się jak najszybciej coś wstawić ... nie wiem kurna.. do biblioteki publicznej pójdę na kompa, byleby tylko dokończyć. Następna notka Joggingu będzie ostatnią z tej mini serii. A skoro kilka osóbek chciała dłuższe rozdziały, to zaczęłam pisać nowe opowiadanie... pierwszy part tego opka jeszcze nie skończony ^w^ pierwszy raz piszę coś tak długiego >.< Piszę na telefonie i w tym momencie zajmuje mi to 5 okienek na wiadomości (a w jednym okienku mieści się 15 wiadomości xD) więc będzie dużo do czytania x3 Czekajcie cierpliwie. Postaram się jak najszybciej napisać wam te ścierwa xD Czymajcie się // Tori

wtorek, 30 października 2012

Jogging 4 i 5

Nawet nie wiecie jakim zdziwieniem były komentarze... i to w miarę miłe O.o Więc tę notkę dedykuję wszystkim tym co już choć raz się odważyli skomentować i tym co jeszcze tej odwagi nie mają. W razie jakby coś to ja nie gryzę, lubię z ludźmi gadać, a za Ivani nie ręczę , bo to takie homo nie wiadomo xp Miłego czytanka ♥ // Tori
PS Specjalnie dla was zrobiłam dłuższy rozdział... no dobra połączyłam 2 rozdziały >.<



- Uru...- obudziło mnie szturchanie przez Rukiego. Ledwo żywy otworzyłem oczy i przeniosłem się do siadu, a gdy tylko to zrobiłem rozbolała mnie głowa. Ból był okropny.
- Która godzina ... ? - Przeparłem oczy żeby lepiej widzieć.
- Proszę.- Takanori podał mi okulary z szafki nocnej po czym wskazał na tabletki na ból głowy i szklanke wody.
- Dziękuję. No dobra, teraz trzeba nam śniadanie jakieś zrobic... Co zazwyczaj jesz na śniadanie ?- Nie bardzo miałem pomysł i produktów w lodówce na wymyślenie czegoś większego. Spojrzałem na wokalistę drapiac się w tył głowy.
- Ja nie jem ostatnio śniadań, ale zawsze to były jakieś płatki czy coś...
Spojrzałem na niego jak na dziecko niespełna rozumu, jeszcze tylko brakuje, żeby mi się tu zagłodził.
- Jak możesz nie jeść śniadań? To najważniejszy posiłek w ciągu dnia.-pokręciłem głową- Oj, ja cię zaraz tego oduczę. Do kuchni marsz!
Ruki niechętnie wymaszerował tak jak mu kazałem.
-Siad. - Usiadł na krześle, które wskazałem. - To teraz ja ci zrobię śniadanie. I dędziesz musiał to zjeść - Zagroziłem mu z nożem w ręku i po prostu czułem się jak morderca.
- A nie mogę po prostu danio zjeść?
-Nie.
W spojrzeniu maleństwa pojawił isę strach.
- To ja podziękuję...
- Spokojnie to da się zjeść, a nawet powiem ci, że mało osób robi takie dobre jak ja.
- Ale co?
Zaśmiałem się wrednie.
-Zobaczysz...
- No dobra, Kouyou w kuchni to już może straszyc, ale Kouyou w kuchni robiący coś do jedzenia to juz wzbudza przerażenie.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne...


Po pięciu minutach ...


- ... Pomidor, ogórek, ketchup, musztarda... O, prażona cebula. Czosnek, salami, trochę drobiu...
- Kaczki? - Spytał Ruki uśmiechając się słodko.
- Siedź cicho, bo ci jeszcze wcisnę środki na przeczyszczenie... Jeszcze to ... i ... gotowe!-Postawiłem przed wokalistą talerz z pięcioma kanapkami, których wysokość przekraczała 5 centymetrów.- Smacznego.
Matsumoto niechętnie wziął (zaznaczmy, że ledwo ją wcisnął) kanapkę do ust, ale chwilę później na jego twarzy odmalował się szok.
- O, kurwa, jakie to dobre ... - i zajął się jedzeniem nie zwracając już uwagi na nic, ale zmieścił w żołądku tylko 3 kanapki, a dwie ja musiałem za niego dokończyć.

Po jedzeniu znów wybraliśmy się do pary i znowu rozmawialiśmy ze sobą wyjątkowo szczerze i otwarcie.



Part 5



Dni mijały, a  nasza przyjaźń była coraz silniejsza. W ciagu tych kilku dni dowiedzielismy sięo sobie więcej niż nasi najbliżsi dowiedzieli się o nas przez całe życie.
Niedługo miały być moje urodziny, ale jakoś nie miałem głowy do rozmyślania nad imprezą. Dzień jak co dzień, minie jak każdy kolejny.
Od czasu spotkania w parku wraz z Rukim zaczęliśmy się tam spotykać prawie codziennie o świcie, spędzamy ze sobą o wiele więcej czasu, bardziej się dogadujemy i rozumiemy.
W zespole jak zwykle wygłupy i mnóstwo pracy, nic się nie zmieniło.
Teraz właśnie wyszedłem po zakupy, bo razem z Rukim chcemy sobie urządzić noc filmową we dwójkę.
Po kupieniu ku temu niezbędnych rzeczy po drodze do domu mijałem sklep zoologiczny. Takanori wciąż tęskni za Sabuchanem, brakuje mu pieska, którego co dzień wyprowadzał pięć razy dziennie na spacery, bawił się z nim, uczył go nowych sztuczek i nagradzał ciasteczkami.
Od czasu pochowania psa Ruki ani razu nie był na jego "grobie". To było dla niego zbyt trudne, pustka we wnętrzu nie dawała mu spokojnie żyć ...
Wszedłem do zoologicznego i od razu zacząłem się rozglądać za szczeniakami, nie było trudno znaleźć koszyk z małymi szczekaczami stojący na samym środku pomieszczenia.
W koszyku wiklinowym było kilka szczeniąt, w oczy od razu rzucił mi się mały, rozszczekany, czarno brązowy psiak.
- Poszukuje pan pieska?- spytała sprzedawczyni. Była to starsza kobieta o łagodnych rysach twarzy. Od razu było po niej widać, że kocha zwierzęta, a szczególnie właśnie czworonogi, tak jak Ruki.
- Właściwie proszę pani to już chyba znalazłem.- wskazałem palcem na pieska.
Kobieta podała mi go, a kiedy wziąłem go na ręce wtulił się we mnie i umilkł na chwilę, po czym znowu szczeknął.
- Chyba pana lubi. Będzie mu się dobrze z panem żyło.
- To nie dla mnie tylko dla przyjaciela. Niedawno pies mu zdechł, więc postanowiłem, że sprawie mu mały prezent.
Kobieta uśmiechnęła się.
- Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Podarować przyjacielowi stworzenie, które na pewno go pokocha, to wspaniały prezent, ale współczuję mu z powodu tamtego pieska. Oby i tego obdarzył miłością ...
- Na pewno. To dobry człowiek.





Przepraszam, że tak krótko i jak na razie nic się nie dzieje ciekawego, no ale znieście to bo w następnych partach już będzie ciekawiej. Bardzo dziękuję jeszcze za krytykę ^^
Postaram się napisać coś szybko, ale teraz mam o wiele mniejszy dostęp do komputera :/ Do następnego // Tori ♥

piątek, 19 października 2012

Jogging 3

Tę część dedykuję ostatnio poznanej lecz już wiele dla mnie znaczącej Kaori. Mam nadzieję, że to ścierwo Cię nie zabije  ♥ // Tori 




- Ruki zmieniłbyś taktykę... Ta postać ma o wiele więcej lepszych ciosów. -powiedziałem przegrywając właśnie z nim w Tekkena piąty raz pod rząd.
- Ale idzie mi całkiem dobrze... O to było fajne!
Wokalista znów wygrał.
- Ja się tak nie bawię! - Zrezygnowany i upokorzony skierowałem się do kuchni i przetrząsnąłem lodówkę w poszukiwaniu czegoś nadającego się do zjedzenia, nie zielonego i nie poruszającego się.
W lodówce leżało moje ulubione sake odłożoną specjalne okazje bez okazji i ciasto zrobione przez moja siostrę. Ciasto pokroiłem, wziąłem kieliszki i zaniosłem łupy do salonu.
- Mamy coś dobrego.
Ruki świecącymi się oczami patrzył na czekoladowe ciasto. Wziął kawałek i zaczął się delektować.
- Mmm... Czyżby to był jeden z wyrobów twojej siostry?
Zaśmiałem się krótko.
- Nie. Sam je zrobiłem.
- Gdyby to nie było takie pyszne w tym momencie wyplułbym na telewizor, ale szkoda mi ciasta.
Ja i moje słabe strony ... a największą jest właśnie GOTOWANIE!
- Gdybyś nie miał racji to bym się obraził.
Rozsiadłem się na sofie obok przyjaciela i nalałem do kieliszków sake po czym podałem jeden Rukiemu.
- Nie mogę, muszę jechać samochodem.
Zrobiłem minę zbitego psa. Pić samemu to żadna frajda.
- Ze mną się nie napijesz?
Taka-chan pokręcił głową.
- Chciałbym , ale muszę jakoś pojechać do domu.
- Żaden problem. Nocujesz u mnie.-zawołałem radośnie. Im więcej czasu spędzonego z przyjacielem tym lepiej.- Mam wolny pokój. A teraz pijemy.
Ruki wziął ode mnie niechętnie naczynie i spojrzał na mnie.
- To na pewno żaden problem?
- No tak. Nie marudź już.
- No dobra.
Obaj jednocześnie opróżniliśmy swoje kieliszki.


                                                   ***


Miło spędziliśmy wieczór, ale trzeba było się kiedyś kłaść spać więc zaprowadziłem Rukiego do pokoju, pokazałem mu gdzie jest co po czym sam poszedłem do swojej sypialni .
Przez jakieś pół godziny po prostu leżałem w łóżku, a gdy już zacząłem usypiać usłyszałem delikatne pukanie do drzwi.
- Wchodź bez pukania.- Wokalista wszedł tak by narobić jak najmniej hałasu
- Dobrze.
Podniosłem się do siadu przyglądając się sylwetce przyjaciela
- O co chodzi?
Takanori się skrzywił, widać było, ze nie bardzo miał ochotę zwierzać się z tego lecz w końcu wykrztusił jąkając się - No bo widzisz... ja.. ten , no .. boję , boję się ciemności, no.- Odetchnął po czym kontynuował- Mogę spać z tobą?
- Czemu wcześniej nie mówiłeś? Jasne, że możesz, wskakuj. - posunąłem się, aby zrobić mu więcej miejsca, gdyż zawsze kładłem się po środku swojego dwuosobowego łóżka.
Ruki położył się obok twarzą zwrócony do mnie. Przykryłem go ciaśniej kołdrą.
- Jak chcesz to włącz sobie lampkę.
- Nie będzie ci przeszkadzać? Już i tak wepchnąłem się do twojego łóżka, nie będę ci bardziej życia uprzykrzać.
Sam sięgnąłem do włącznika i włączyłem lampkę.
- Przestań marudzić i przysuń się bliżej mnie.
Posłusznie choć wciąż niepewnie zrobił o co go prosiłem. Objąłem go ramionami i przytuliłem do siebie.
- Śpij spokojnie.
- Dziękuję - wyszeptał Ruki.
Uśmiechnął się i po paru minutach  zasnął wtulony we mnie. Także na moją twarz wstąpił uśmiech widząc spokój na twarzy Takanoriego.



Jak na razie się nic nie dzieje. Nie chciałam ich pokazywać od strony pijaków i wiecznych napaleńców. Pozdrawiam wszystkich, którzy odważyli się czytać moje schizy ^^ // Tori

wtorek, 16 października 2012

Tytuł: NIEZNANY parring : NIEOKRESLONY

Sama nie wiem co to jest, pewnego razu na fb mnie naszło na napisanie xD // Tori
Sorka za długą nieobecność ... szkoła i lenistwo -.-
Tak już a propos fb ... jeżeli chcecie to bardzo proszę o like na moim fan page :3 http://www.facebook.com/NieMowDoMniekiedySluchamTheGazette no to miłego czytanka i nie zabijcie mnie xDD

Deszczowy dzień, smutek, ból rozstania. Ciągle czekam na niego, wiem, że to ostatni raz kiedy odszedł, ale moje życie, a raczej parodia tego co się nazywa życiem, traci sens gdy w pobliżu go nie ma.
Dotyk tych miękkich dłoni, w które wcierał mnóstwo kremów, usta pieszczące każdy centymetr ciała, uśmiech, co doprowadza mnie do szaleństwa.
Deszcz ścieka po szybie tak jak moje łzy po policzkach.
Przekręciłem się na drugi bok i zaciągnąłem się głęboko zapachem poduszki, nadal nim pachniała. Wszystko wokół było naznaczone jego dotykiem, zapachem, których ja już nie poczuję prosto ze źródła.
Boże, czemu to musi tak boleć?

Umieramy, by znów się odrodzić, ale dlaczego to boli MNIE najbardziej?
Czuję się jakby cały żal i smutek świata był przelany na mnie.
Czy to kara? Kara za moje grzechy?
Choćbym nie wiem ile razy się spowiadał On mi nigdy nie wybaczy. Nie wybaczy mi tego, że kochałem, że kocham nadal faceta, który zdradzał mnie na każdym kroku, puszczał się na lewo i na prawo, po czym wracał do domu nad ranem by się wyspać i od rana mnie rżnąć. Robił to tak namiętnie, że aż wyczuwałem w tym uczucie, które może tylko sobie wyobrażałem, ale ono sprawiało, że każdą noc mu wybaczałem.
Od tygodni jestem pogrążony w żałobie, spędzałem dni w tym jednym pomieszczeniu.
Gdy pukają, nie otwieram.
W skrzynce zapewne gnieżdżą i mnożą się rachunki, ale jakoś mało mnie to obchodziło. W głębi duszy wiem co pragnąłem tym uzyskać, chociaż sam uważałem to za kretyńskie rozwiązanie.
Zatrząsłem się z zimna i okryłem się szczelniej kołdrą.
Z kuchni dobiegł mnie dźwięk tłuczonego talerza, mój szloch zamilkł i wsłuchiwałem się w ciszę, w której słyszałem cichutki odgłos kroków.
Wyskoczyłem z łóżka i już wiedząc co się stało pobiegłem wprost w ramiona śmierci w postaci mojego ukochanego. Wraz z nim odszedłem. Odszedłem szukać miejsca gdzie zaznamy spokoju.

środa, 12 września 2012

środa, 29 sierpnia 2012

"Kocham płakać, gdy widzą to tylko gwiazdy..."

Po co mi życie? To tylko kilka nic nie znaczących chwil, chwil przepełnionych kłamstwem, smutkiem i bólem.
Miał mnie nie zostawiać, miał być zawsze ze mną. Najgorsze było to, że to przeze mnie już go tu nie ma ...
Zachciało mi się uciekać... on był taki kochany... poszedł za mną... Po jaką cholerę to robił?! Żyłby gdyby tylko został w domu. Zabiliby mnie, a nie jego. Jakim pocieszeniem jest to, że jestem cały i zdrowy, ze mam tylko kilka blizn, kiedy nigdy już go nie zobaczę, nie przytulę, nie pocałuję... nie usłyszę "Kocham Cię" wypowiadanych tym cudownym, niskim głosem...
Po co mi życie? Jakie ono ma sens, kiedy jego już nie ma?
Śmiercionośna, toksyczna miłość, która do tego doprowadziła... Nienawidzę siebie.
To ja powinienem był zginąć, a spotkało to jego. Dlaczego?
Od dwóch miesięcy jestem jak to ujął psycholog "w depresji" , ale ja jestem po prostu w żałobie. Wraz z nim umarłem i ja.
Łykam jakieś tabletki, ale tylko wtedy kiedy Reita mnie pilnuje. On i Kai starają się jak mogą, żeby mi pomóc, ale mi już nic nie pomoże.
Z głową przy zimnym szkle obserwowałem ciemny, rozmazany widok przed oczami. kiedy kolejne łzy popłynęły po moich policzkach obraz nocnego nieba trochę się wyostrzył i mogłem dostrzec jasno świecące gwiazdy będące całkowitym przeciwieństwem mnie.One jasno świeciły podczas gdy mnie pochłaniała ciemność
Siedząc tak już którąś godzinę stwierdziłem, ze kocham płakać gdy widzą to tylko gwiazdy...
Miliardy gwiazd, które teraz widziałem, świadkowie mojej miłości próbują swoim światłem odegnać ten mrok panujący w moim umyśle i sercu, ale to się nie uda... Za bardzo kochałem...
Kolejne godziny minęły, słońce już powoli pojawiało się na niebie.
Muszę to zrobić, właśnie teraz...
Zszedłem z parapetu zdrętwiały od siedzenia na nim kilka godzin. Poruszałem się jak kukła sterowana przez zupełnie kogoś innego.
Wyszedłem z mieszkania nie przejmując się nawet swoim tragicznym stanem. Nie przeszkadzały mi czarne rozmazane smugi na policzkach.
Ruszyłem schodami w górę i otworzyłem kluczem drzwi prowadzące na dach.
Ruszałem się jak zombie.
Spojrzałem na słońce, było takie piękne. Będę za nim tęsknić, za jego ciepłem. Nie zobaczę już kolejnej zimy i następnej wiosny, ale nareszcie będę z moim szczęściem w jednym miejscu na wieki.
Podszedłem prawie do krawędzi dachu i spojrzałem w dół na ulicę pełną samochodów rozmiarów mrówek.
Przeszedł mnie dreszcz. Jest trochę wysoko, ale dla miłości zrobię wszystko.
-Boże, to moja pierwsza i ostatnia tak jakby modlitwa... Najpierw chcę przeprosić za to, ze nie za bardzo w ciebie wierzyłem i chcę prosić aby moi przyjaciele nie tęsknili tak bardzo, żeby przyszłość im się pomyślnie ułożyła.. ;. i ostatnia rzecz... proszę pomóż mi dotrzeć do mojej miłości.- wyszeptałem znowu czując wypływające z moich oczu łzy.
Zrobiłem jeden krok.Jeszcze jeden i już będziemy razem Skarbie...

                                                                       CDN

Mam nadzieję, że się podoba. Jakoś mi się to łatwo pisało.. xD / Tori

wtorek, 28 sierpnia 2012

"Jogging" 2 (musze zmienic ten tytuł xD)

A więc teraz kolejna dawka moich nocnych schiz ^^
Przepraszam za takie opóźnienie :/ ~/ Tori ♥
PS zostawiajcie mi linki do swoich blogów  tak jak Amidamaru ^^ bardzo się przydadzą bo nie mam co czytać TT


Dotarliśmy pod mój dom gdzieś koło 17 , a jeszcze żaden z nas obiadu nie jadł, więc zaproponowałem obiad w knajpce obok jako podziękowanie za pomoc, na swój koszt. Ruki zgodził się na propozycję zjedzenia obiadu w knajpie, ale za żadne skarby świata nie chciał się zgodzić na to żebym to ja za niego zapłacił. Zacząłem się z nim wykłócać, ale młodszy był nieugięty i dałem sobie spokój, jednakże postanowiłem, że i tak zapłacę z jego wiedza czy też bez niej.
-No to co bierzemy?- zapytałem Rukiego kiedy kelnerka już do nas podeszła. Takanori po dłuższym zastanowieniu się w końcu powiedział :
- Ja tam zjem sobie kurczaka, a do tego po proszę colę.
Kelnerka zapisała zamówienie w notesie .
-Oczywiście, a pan?- zwróciła się do mnie
- Ja proszę to samo tylko zamiast coli to chcę sok jabłkowy.- posłałem jej jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. Dziewczyna się zarumieniła i odeszła mówiąc "Tak, proszę pana."
- Ej, nie podrywaj tak tej kelnerki. Za młoda jak dla ciebie.- odezwał się Ruki, który wcześniej przyglądał się scenie w milczeniu.
Skrzywiłem się.
- Na oko ze 25 lat ma więc nie taka znowu młoda.
-Co nie zmienia faktu, ze wciąż jesteś dla niej za stary.
Widząc moją minę Ruki roześmiał się zwracając tym samym na siebie uwagę osób znajdujących się w lokalu. JA także się uśmiechnąłem.
Lubiłem jego śmiech. Znacznie bardziej wolę słyszeć jak się śmieje niż widzieć jego łzy.
- A może tak ją zapytamy o zdanie? - zażartowałem, a wokalista uśmiechnął się szeroko i pokiwał energicznie głową. - Ty chyba nie chcesz serio się jej pytać?
-Owszem, chcę.- Uśmiechnął się wrednie.
- A po co ci to wiedzieć? nawet jeśli nie ma nic przeciwko byciu ze mną to ja przecież na wet jeden raz bym się z nią nie spotkał.
Takanori oparł głowę na dłoniach i pochylił się do przodu.
- A dlaczego nie? - Spytał z całkiem poważną miną lecz wciąż na jego twarzy gościł delikatny uśmiech.- Jest młoda, ładna, zapewne dobra w łóżku więc podczas seksu byś się nie nudził... Czego można chcieć więcej ?
Zawachałem się na chwilę. W sumie nie wiem co mi w niej nie pasowało.
Czułem, ze ona nie jest dla mnie, ze znajdę kogoś innego, lepszego. Kogoś, kogo pokocham i kto pokocha mnie całym sercem, tylko muszę cierpliwie czekać na szczęście, którym na pewno nie była brunetka, która przyjęła nasze zamówienie.
-Nie jest w moim typie.
Wokalista pokiwał głową.
-Czyli tak jak Reita wolisz blondynki?
Pokręciłem przecząco głową.
-Nie chodzi o kolor włosów, czy oczu.
-No więc o co? - dopytywał się młodszy.
- Po prostu ... Po prostu czuję, że nie ułożył bym sobie z nią życia, nie dogadalibyśmy się.- spuściłem wzrok i zacząłem nagle z wielkim zainteresowaniem przyglądać się swoim dłoniom.
-Nawet nie spróbujesz?
-Jestem pewny co do tego, że ona nie jest osobą, w której chcę się zakochać.-spojrzałem prosto w jego brązowe oczy. Pierwszy raz od dawna nie założył soczewek i o wiele bardziej podobały mi się jego oczy bez tych kolorowych szkieł.
-Rozumiem- odwrócił wzrok- Idzie.
I w tym momencie "młoda" kelnerka przyniosła nasze zamówienie. Automatycznie podziękowałem nie zaszczycając jej ani jednym spojrzeniem. Cały czas patrzyłem na wokalistę . Nie wiem czemu. Może dlatego , że patrzyłem przed siebie, a on siedział naprzeciw mnie lub dlatego, bo po prostu lubię jego widok.
Wciąż mu się przyglądając uśmiechnąłem się szeroko.
Ruki zajęty był swoim kurczakiem i jakby wyczuwając na sobie moje spojrzenie przerwał jedzenie i spojrzał na mnie nic nie rozumiejącym spojrzeniem.
- Z czego się cieszysz?- wymamrotał z pełnymi ustami, a ja roześmiałem się podobnie jak wcześniej Ruki.
- Właśnie sobie uświadomiłem jaki to zaszczyt mnie spotkał.- stwierdziłem.
Matsumoto przełknął kurczaka.
- To znaczy?
- wiesz ile fanek chciałoby być na moim miejscu? Widzieć jak jesz i jak uświniłeś się sosem?
Teraz i wokalista wybuchnął śmiechem. Sięgnąłem po serwetkę i wytarłem jego usta, a on pokręcił głową zapewne ubolewając nad moją głupotą i dziwnym poczuciem humoru.
jedliśmy nie odmawiając sobie durnych żartów.
gdy już skończyliśmy pierwszy posiłek od jakichś 12 godzin wstałem z miejsca i ruszyłem w stronę kasy, którą obsługiwała teraz kobieta, o której wraz z Rukim rozmawialiśmy.
Westchnąłem w duchu.
- Uru, gdzie idziesz? - zawołał za mną Takanori
- Zaraz wrócę.
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie, odpowiedziałem wymuszonym uśmiechem.
- w czym mogę pomóc?- zaćwiergotała wysokim głosikiem.
- Chciałbym zapłacić. Ile?
- Ach.. Em.. 2500 jenów (od aut.mam nadzieję, że nie pomyliłam się w zerach)
Dałem kobiecie należną kwotę i wróciłem do wokalisty, który patrzył na mnie jakbym otruł cała jego rodzinę truskawkami.
- Co jest?- spytałem ostrożnie siadając na swoim miejscu.
- Miałeś za mnie nie płacić ! - warknął po czym zdjął swój płaszcz z krzesła i podążył do wyjścia. Kiedy już otwierał drzwi wziąłem swoją kurtkę i pobiegłem w kierunku młodszego.
- Ruki!- krzyknąłem za nim - No, nie obrażaj się
Kiedy go dogoniłem złapałem go za rękę zmuszając do go zatrzymania się.
- Lekceważysz moje słowa, więc nie dziw się, że ja zlekceważę twoje.- próbował się wyrwać z mojego uścisku, ale niestety byłem silniejszy.
- Nie lekceważę twoich słów. Chciałem się tylko odwdzięczyć za pomoc. Już dwa razy mnie dzisiaj woziłeś więc chciałem ci podziękować.
- Jesteś moim przyjacielem. To oczywiste, ze bym ci pomógł. Gdybym ja miał ci się tak odwdzięczać za każdym razem kiedy mi pomożesz to bym zbankrutował, więc i ty masz zakaz robienia tego. Następnym razem jak będziesz chciał podziękować to jest takie jedno małe, krótkie, proste, miłe słowo "dziękuję", które na pewno starczy.
Podniosłem ręce w geście mówiącym "nie strzelać"
- Dobrze, przepraszam. Już więcej tego nie zrobię.
- Mam nadzieję.- na jego twarz znów wpłynął uśmiech. Ten uśmiech wyrażał jego zadowolenie gdyż znów postawił na swoim. Wredny kurdupelek ...
 W pewnym momencie do głowy wpadł mi pomysł.
- Idziemy do mnie pograć na konsoli?
- Wiesz, robi się już wieczór ...
- Prooooooooooszę !!!-zaśpiewałem
- Dobra, niech ci będzie! Tylko nie rób tego więcej.



Chciałam jeszcze tylko powiadomić, że w roku szkolnym będę rzadziej dodawała wpisy, ale nie zamierzam przestać tego robić, więc nie obawiajcie się... jeszcze was pomęczę :D / Tori

czwartek, 23 sierpnia 2012

Hej :D

Muszę się wam pochwalić , że dziś w nocy skończyłam  to opowiadanie zaczynające się od Joggingu... btw. najprawdopodobniej zmienię ten tytuł bo coś mi nie pasuje do reszty.. :/ no to tyle :3 / Tori
Wstawie coś jak będzie mi się chciało (szczere xD) Możliwe, ze dziś po południu, ale nie obiecuje ^^

środa, 22 sierpnia 2012

"Jogging" 1

Hej Robaczki! Dziś dam wam opowiadanko, które zaczęłam pisać dziś w nocy. To miał być oneshot, ale chyba nie wyjdzie >.< Mam nadzieję, że wam się spodoba. Mój ulubiony parring ^^ / Tori ♥


Był ładny, wiosenny poranek, idealny czas na jogging. Postanowiłem tym razem nie biec przez park tradycyjną drogą, tylko skręcić tak, aby przebiec obok jeziora w odległej części parku. W taką pogodę jezioro i drzewa dookoła wyglądają tak pięknie.
Założyłem słuchawki na uszy, w których rozbrzmiewała cudowna muzyka Luna sea* i zacząłem bieg.
Po drodze obserwowałem okolice, jak zawsze. Wschodzące słońce, chłód, rosa na trawie, wykluwające się z pączków kwiaty... Dla takiego widoku warto żyć.
Nigdy nie liczyłem ile czasu zajmowało mi bieganie, ale w między czasie przesłuchałem jakieś cztery piosenki, więc szacuję, że zajęło mi to około 20 minut.
Jak już mówiłem, ten widok jest piękny. Postanowiłem zatrzymać się na chwilę i chociaż przez ten jeden krótki moment nacieszyć się widokiem jeziora, w którym odbija się pomarańczowa światło słońca.
Gdyby taki widok mógłby być zawsze...
Przypomina mi to dzieciństwo, kiedy przychodziłem tu wcześnie rano, zanim jeszcze słońce wstało, by podziwiać jak się budzi. robię też aż do teraz, chociaż rzadko mi się chce i nie zawsze jest na to czas. Wcześniej nie miałem tyle na głowie, zanim powstało Gazetto zasypiałem normalnie i budziłem się o świcie lub nawet przed świtem, a teraz zasypiam o kosmicznych porach, śpię do późna i Reita musi mnie budzić lub w ogóle nie śpię. A tak bardzo chciałbym móc oglądać ten obraz codziennie. mógłbym go sobie nawet namalować i powiesić na ścianie byleby tylko co rano widząc go uśmiechać się.
Drzewa, tafla wody, a przy brzegu opierając się o drzewo siedzi mężczyzna.
Zaintrygował mnie ten widok, nigdy o tej porze nie widziałem tu nikogo. Mało osób wiedziało o tym miejscu, ja sam nie podzieliłem się wiedzą o jego istnieniu z nikim, nawet z Akirą. To było moje małe miejsce do ucieczki. Ucieczki od tego zepsutego świata. Czy aż tak dawno mnie tu nie było i coś się zmieniło?
Możliwe...
A co zaciekawiło mnie bardziej to iż widziałem mężczyznę od tyłu to jego wygląd i postawa były mi znajome.
Przybliżyłem się, przyjrzałem i stwierdziłem, że się nie mylę.
Zdjąłem słuchawki z uszu. I podszedłem do chłopaka.
-Ruki.
chłopak nie zareagował więc ponowiłem próbę zwrócenia na siebie jego uwagi.
-Ruki co ty tu robisz?
Takanori podskoczył jakby wystraszony, ale gdy zobaczył kto go zaczepił od razu się zrelaksował.
- O, dzień dobry Uru. - Chłopak uśmiechnął się serdecznie i powrócił wzrokiem do jeziora, w którym pływała rodzina kaczek.- Gdybym był Reitą zapewne powiedziałbym, ze masz ładną, liczną rodzinkę- zaśmiał się krótko na co odpowiedziałem tym samym.
- Po czym on wylądowałby w wodzie. - Teraz zaśmialiśmy się trochę głośniej wciąż nie przerywając jednak wciąż nie przeszkadzać ciszy, w której słychać było odgłosy zwierzątek żyjących w parku. - A więc co tu robisz sam o tak wczesnej porze?
Wokalista wzruszył lekko ramionami.
-Musiałem odetchnąć i pomysleć, nie mogłem dłużej kisić się w pokoju. Potrzebowałem wytchnienia.
Przysiadłem się do przyjaciela podążając za jego spojrzeniem wciąż wpatrującym sięw prywatne życie kaczek.
-Rozumiem. Właśnie dlatego biegam.
Ruki oderwał spojrzenie od jeziora i spojrzał na mnie kładąc głowę na rękach oplatających jego kolana.
-to ty umiesz tak wcześnie wstać? Przecież zawsze to Rei i Kai cię wyciągają z łóżka.
-Owszem umiem. Jestem człowiekiem. Kładąc się spać o 4 nad ranem to oczywiste, że wstanę w późniejszych godzinach. Lubię rano pobiegać, pomyśleć i jak to ująłeś odetchnąć. to moje małe miejsce mój kącik, tajemnica.- rozejrzałem się wokół i znów spojrzałem na Matsumoto. - Jak znalazłeś to miejsce ?
chłopak znów wzruszył ramionami.
- Po prostu szedłem. nawet nie wiem jaką drogą, to tak jakby coś mną kierowało. Jakbym musiał tu przyjść prędzej czy później. - Ruki wskazał palcem na drzewa za nami.- Tam dalej pochowałem Sabu-chana.
Spojrzałem w tamtym kierunku.
-Sam go pochowałeś? Czemu nic nie powiedziałeś? Pomoglibyśmy ci i już nawet nie mówię o samym pochowaniu psa tylko o udźwignięci tego psychicznie.
kolejne wzruszenie ramion
- Z jednej strony chciałem wa prosić, abyście byli tu ze mną, ale z drugiej, tej silniejszej czułem, że muszę zrobić to sam . Pożegnać się z nim na osobności i ostatni raz powiedzieć "Kocham cię piesku" tak aby to dotarło tylko do jego uszek nawet jeśli tego nie słyszał... - Po jego policzkach zaczęły płynąć pojedyncze łzy. Widząc to przytuliłem go do siebie, a on zaczął płakać mocniej. Pozwoliłem mu się wypłakać w swój tors i czekałem, aż w końcu trochę się uspokoi. Żal mi było Rukiego.Ten pies był dla niego najważniejszy, a zdechł dopiero jakiś miesiąc temu.
Głaskałem go po plecach, anie nie mówiłem , ze wszystko będzie dobrze. Nie miałem zamiaru kłamać. To głupie gadanie by nic nie dało.
kiedy jego szlochy już nieco się uspokoiły dalej go głaskałem.
- Ruki... Będzie trudno, ale będziesz musiał nauczyć się żyć bez niego. Musisz zakończyć pewien etap i iść dalej. Nie mówię, że masz zapomnieć o Sabu-chanie, ale żeby pogodzić się z jego odejściem i otworzyć się na przyjaciół. A jeśli będzie potrzeba to możesz na mnie liczyć, tylko przyjdź do mnie, ze wszystkim.
Wokalista oderwał się już ode mnie i wytarł twarz w chusteczkę, którą mu podałem
-Dziękuję. Na pewno będę pamiętać. - uśmiechnął się słabo.

                                                                 ***
- Ruki jest już 12 może tak chodźmy , bo praca czeka...
-Ech .. No , kiedyś trzeba iść. Niestety. Miło było. Fajnie, że się spotkaliśmy.- chłopak znów się do mnie uśmiechnął.
-Tak, fajnie. To teraz muszę iść do domu po samochód. Idziesz ze mną?
- Ale ja mam auto, możesz się zabrać ze mną, jeśli chcesz.
-Jasne.
Przez drogę do studia rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak zwykle, jakby w ogóle nie było rozmowy sprzed pół godziny.
W studio byliśmy najwcześniej,a niedługo później dołączył do nas Kai, który na mój widok gwałtownie przystanął i złapał się futryny, gdyż o mało się nie przewrócił.
- Witaj Kai. Jak tam zdrówko?- przywitałem go z uśmiechem
- Hej, liderze! Nie dziw się tak, bo większe cuda się zdarzają. -powiedział Takanori także śmiejąc się z reakcji perkusisty.
-Serio? Podaj chociaż jeden większy cud od tego- pokazał na mnie.
- Dziękuję ... ale nie mów tak często, bo się rumienię. - zaśmiałem się i usiadłem na krześle
Ruki już otwierał usta, żeby mu odpowiedzieć kiedy od wejścia usłyszeli głos Suzukiego.
-O Boże! Ty widzisz i nie grzmisz!
-Kolejny...- lekko zirytowałem się, że biorą mnie za osobę, która cały dzień by spędziła w łóżku z butelką wódki przytulaną do policzka.
- No więc czekam.- ponaglał wokalistę Tanabe.
Ruki ponowił próbę odezwania się, ale teraz zjawił się Aoi, który zareagował podobnie do reszty.
- O matko!
Jeszcze bardziej się zirytowałem.
- Do jasnej cholery! Ogarnijcie się.
- Cicho siedź. - zwrócił się do mnie Kai po czym znowu zaczął napastować najmłodszego.- No teraz mów.
-Aaa......... Może ty powiedz, Reita.
Yutaka uśmiechnął się szeroko.
- A no widzisz.
Reszta dnia przebiegła normalni, jeśli można uznać dzień spędzony z the GazettE "normalnym". Próba poszła sprawnie, przez co zostaliśmy wcześniej zwolnieni do domów.
Zastanawiało mnie tylko jak ja wrócę do domu?
Właśnie minął mnie Ruki.
- Taka-chan mógłbyś mnie podwieźć do domu?
Ruki uśmiechnął się.
-Jasne

Mam nadzieję, że pierwsza część się podobała i że chcecie więcej tego kulawego opka xD Pozdrowionka / ~Tori ♥
* Luna sea to zespół, który ich inspirował,a tak swoją drogą to słuchałam ich i są całkiem dobrzy ^^

niedziela, 19 sierpnia 2012

Hej, robaczki !!! :D

No więc Skarby wy moje. Moja wena nawiedza mnie po nocach więc mam co robić, kiedy nie śpię po nocach to piszę. ^^ Ten oneshot to wynik właśnie mojej bezsenności. Mam jeszcze 1 oneshota ale z SHINee (Był dla Ookami) do tego jeszcze oneshot [Rukai? xD Ruki x Kai]. Naszło mnie też i zaczęłam znów pisać Yaoi the GazettE, którego nazwę zmieniłam na "Życie z the GazettE" (moje cudownie inteligentne tytuły >.<). Oneshot, który zapewne będzie w 2 partach parring: Uruha x Reita (wiem, że grzeszę bo są oni przyjaciółmi, no ale taki po prostu pomysł mi wpadł i musiałam napisać.), mam jeszcze nie skończone Kai x Uruha, lecz nie wiem czy będzie ono oneshotem tylko w 2-3 partach, czy będzie rozdziałowe.No i oczywiście ta nieszczęsna "Tajemnica" , która na pewno jest rozdziałowa  jednakże jeszcze nie odzyskałam następnych 3 części -.-. Po za tym chciałam uprzedzić, ze nie za bardzo będę się dobrze czuła pisząc te opowiadania od kiedy się dowiedziałam, że jakieś powalone fanki yaoistki wysłały Aoiowi yaoi z jego i Uruhy udziałem i później on publicznie prosił aby nie pisać takich rzeczy i nie parować go z jego przyjaciółmi. Ja rozumiem, że może się lubić niektóre parringi i być napoloną/ym yaoistą/tką , ale żeby być aż tak powalonym żeby zrobić coś takiego... W pewnym momencie myślałam o tym, żeby zawiesić działalność bloga ze względu na to, ze jego treści są fanfikami o związkach chłopaków z the GazettE, ale stwierdziłam, ze póki nie wysyłam im opowiadań to można je pisać :) I proszę was, żebyście takich głupot nie robili. Z góry dziękuję ♥ / Tori

oneshot [Reituki] (Moje tytuły xDDDD)

Opowiadanko dedykuję Misaki i jej bratu Aki (Taak .. a jedno i drugie to laski xD) Mam nadzieję, że nie zanudzicie się na śmierć. To jest opowiadanie z tych, których nienawidzę! No, ale ... sami się przekonajcie./ Tori


[Reita]

"Silly god disco". Kiedy tylko zacząłem grać wszystkie kobiety obecne na widowni zaczęły piszczeć z zachwytu.
Uśmiechnąłem się pod nosem po czym spojrzałem na Rukiego, a w tym samym momencie on spojrzał na mnie. Uśmiechnął się, mrugnął jednym okiem i powrócił wzrokiem do publiczności. piosenka trwała, Ruki śpiewał i poruszał się w rytm piosenki. Mógłbym na to patrzeć bez przerwy gdyby nie to, ze przez to gapienie się pomyliłem chwyty. Na szczęście nikt tego nie słyszał, w końcu jestem bassem. No prawie nikt nie słyszał... wszyscy oprócz Gazetto, ale graliśmy dalej jak gdyby nigdy nic.
Nadeszła solówka Uruhy i myślałem, że mnie coś trafi.
Znowu odgrywał ten durny fanservis z Rukim. Gdyby nie to, że byliśmy w trakcie koncertu i jest moim przyjacielem to już dawno oberwał by moim bassem.

                                                                      ***

Po koncercie siedziałem w garderobie przed lustrem patrząc ze złością w swoje odbicie. Zazdrość pochłonęła mnie w całości. Ile mógłbym oddać aby dotknąć TAK Takanoriego choćby po prostu dla fanservisu ...
Nawet nie zauważyłem kiedy podszedł do mnie Kai i nie zauważałbym jeszcze długo gdyby nie dotknął mojego ramienia, co odwróciło moją uwagę od lustra.
Kai miał zatroskaną minę.
- Reita co z tobą?
-Nic.
Nie miałem ochoty z nim gadać. Nie miałem ochoty gadać z kimkolwiek. Wszystkiego mi się odechciewało, kiedy wiedziałem, że moje marzenia o wokaliście mogą spełnić się jedynie w snach, ale zaraz bardziej się na siebie zezłościłem. To, że jestem totalnym durniem, bo nie umiem poradzić sobie z uczuciami nie upoważnia mnie do wyżywania się na perkusiście, on chce tylko pomóc.
- Przepraszam. - odezwałem się spokojniej, ze skruchą.
Kai poklepał mnie po ramieniu.
- Wybaczę jeśli powiesz mi co się stało.
- Ale wszystko jest w jak najlepszym porządku.- Aby to udowodnić zdobyłem się na fałszywy uśmiech.
- Wkręcać to my a nie nas, no nie? przecież widzę.Mów. Wujek Tanabe wysłucha.
Mogłem dalej próbować mu wmówić, ze nic mi nie jest, ale niestety to mój przyjaciel, który swoimi żartami wkurza mnie niemiłosiernie, tak jak ja jego, ale go nie oszukam.
- Ech ... Ale jeśli się dowiem, ze chociaż na milimetr otworzyłeś usta, to sam własnoręcznie wyrwę ci język z gęby.
- Łohoho ... Czyli coś poważnego. nie no jasne, przecież możesz mi ufać.
Patrzyłem jeszcze chwilę na niego podejrzliwie.
- No dobra. Powiedzmy, ze ci wierzę... Chodzi o Rukiego.
Kai wyraźnie czekał na ciąg dalszy mojej wypowiedzi, ale kiedy to nie nastąpiło odezwał się.
-No i co z nim?
- ...
- Reita.
- Ja się chyba zakochałem. - jęknąłem zawstydzony i przetarłem twarz dłońmi.
- Acham. on o tym wie? - Tanabe nie wykazał żadnych emocji, bo wiedział, że to by tylko mnie zdenerwowało i za to go wielbię.
-No właśnie chodzi o to, ze .. nie.
- Chcesz dobrej rady od wujaszka?
Westchnąłem
- No wal.
- Powiedz mu.
Patrzyłem na niego jak na idiotę.
- A ty wiesz, że to całkiem dobry pomysł? normalnie aż się dziwię, ze sam na to nie wpadłem. Przecież to takie proste... Nie.
-Suzuki . To wcale nie jest trudne. Dwa słowa: Kocham cię. I tyle. Uwierz mi, że to zadziała.
W tym momencie podszedł do nas Ruki. Modliłem się aby nie usłyszał naszej rozmowy...

[Ruki]

Akira siedział wraz z Tanabe przed lustrem. Gadali o czymś i w pewnym momencie zauważyłem w odbiciu Reity, ze wymawia moje imię. Zaciekawiło mnie to więc poszedłem do nich.
- ...Kocham cię. I tyle. Uwierz mi, ze to zadziała.- powiedział Kai.
- Kto kogo kocha? - zapytałem ciekawy o kim rozmawiają perkusja i bass.
- Nie ważne. Problem już rozwiązany. No to ja lecę.- Kai wstał i poszedł, zostałem z Reitą sam na sam.
Od jakiegoś czasu wyglądał jakby go walec przejechał, a zachowywał się jak kobieta w ciąży. Raz jest cały w skowronkach by za chwilę stać się Lord of darkness.
- Ue-chan, czemu jesteś nie w sosie ?
- Co ? Jakim sosie? - wyglądał jakby się czymś przejmował co utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś musiało się stać. Tylko co się stało mojemu Akirze?
- Pomidorowym. Ostatnio nie jesteś sobą, czemu?
- Nie ważne. - warknął starszy blondyn.
-Dla mnie owszem.!!! - krzyknąłem po czym rozejrzałem się dookoła, ale w pomieszczeniu byliśmy sami.
Reita wyglądał jakby się bił sam ze sobą w myślach. W końcu wstał, podszedł do mnei i wpił się w moje usta. Pocałunek był krótki lecz... przyjemny.
- Kocham cię. - powiedział nie patrząc mi w oczy
Uśmiechnąłem się jakbym wygrał na loterii. No cóż... Czułem się jakby faktycznie tak się stało, albo i lepiej.
Akira jest zakochany we mnie! Chyba umrę ze szczęścia.

[Reita]

Kiedy nie doczekałem się odpowiedzi nawet nie spojrzałem na jego twarz. Nie chciałem na niej zobaczyć obrzydzenia więc po prostu wyminąłem go i skierowałem się do wyjścia. Już otwierałem drzwi kiedy poczułem dłoń zaciskającą się na moim nadgarstku.
Zdziwiony spojrzałem na Rukiego, który ze łzami w oczach i uśmiecham na twarzy wyszeptał:
- Też cię kocham.
Te trzy słowa zatrzęsły moim światem.
Młodszy stanął na palcach by sięgnąć moich ust, a kiedy nasze wargi sie spotkały czułem, ze nic i nikt nie zakłóci mojego szczęścia.
Takanori nieśmiało wsunął język do moich ust. Całowaliśmy się długo ciesząc się swoją wzajemną miłością i w tym momencie mój przyjaciel z dzieciństwa był gatunkiem zagrożonym. Niech żałuje, że nie ma dzieci i zostanie po nim tylko kawałek betonu z imieniem i datą śmierci.
- Tak! Nareszcie. - wykrzyknął gitarzysta, kiedy zobaczył mnie i Rukiego.
Oderwaliśmy się od siebie, a ja spojrzałem na niego ze złością, ale zaraz później dotarło do mnie co powiedział.
- Jak to "nareszcie"?
Uruha w odpowiedzi tylko się roześmiał.
- Przyjaźnimy się jakieś 15 lat i tym myślisz, że nie wiem, że bujasz się w nim? - wskazał palcem na Rukiego, a mi mowę odjęło.
Uru jednak myśli... Nie, on udaje. Na pewno.
- To czemu nic nie mówiłeś?
- A po co? Poradziłeś sobie jakoś bez tego, a poza tym gdybyś chciał, żebym wiedział to sam byś mi powiedział.
- No nic. Teraz już wiemy.- powiedział mój anioł i znów mnie pocałował.
Czułem, że w najbliższej przyszłości będzie dobrze. może nie idealnie, ale przeżyjemy, jeśli tylko będziemy trzymać się naszej długo ukrywanej miłości.
-Powiedzieć wam coś jeszcze? - odezwał się Uruha - Jak na was patrze to rzygać mi się chce.
Z bólem serca znów odsunąłem się od ust wokalisty, chwyciłem wazon stojący na stoliku obok i rzuciłem go w miejsce, gdzie przed chwilą stał mój przyjaciel. Wazon roztrzaskał się o ścianę.
- Szlag, pudło.
Z korytarza usłyszałem głos szatyna.
- Zapamiętam to sobie Suzuki!
Roześmiałem się i wróciłem do całowania mojego ideału ze zgrabnym tyłeczkiem.

Nie będę was zmuszać znów do komentowania, aczkolwiek chciałam zauważyć, że komentarze w jakiś sposób podnoszą na duchu i nie ma się wrażenia, że pisze się dla siebie i że to co się napisze jest denne. No to tylko tyle chciałam napisać. Jak jeszcze żyjecie to dobrze ;) / Tori

czwartek, 9 sierpnia 2012

Uwaga!!!

Chciałam powiedzieć tylko, że notek już więcej nie będzie. Już moja cierpliwość się skończyła. Jak ktoś się upiera to może mnie zabić. Kto co chce. No więc ..... Żegnam się z wami i mam nadzieje że wasza jazda na Gazeciaków nie minie. Pa pa :*** ♥/ ~Tori ♥ No więc ludu mój drogi to był żarcik, tak żeby zobaczyć reakcje i się pośmiać ^^

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Fukushū part 1

No więc .. kolejna opisóweczka... !!! Tak, beznadziejnie mi wychodzą .. ale przyzwyczajcie się że Ini będzie. Na szczęście ona umie pisać. :D O paringu dowiecie się jak przeczytacie.
I nareszcie to nie ja zaczynam !! /~Tori ♥

Tori - Uruha - czerwony
Ini - Aoi - pomarańczowy
Ini - Ruki - niebieski.


Koncert jak zwykle był udany. Co prawda trwał aż 4 godziny, ale i ja i Uruha nadal byliśmy naładowani energią i adrenaliną, zresztą tak jak reszta zespołu. Kai natychmiast po zmyciu makijażu, prysznicu i po jakimś posiłku pojechał do domu (albo do Miyaviego), a Reita poszedł na spotkanie z fanami (jako jedyny miał ochotę). Zaś Ruki zniknął nam z oczu i zajął łazienkę. Po zmyciu makijażu usiadłem w garderobie na podłużnej ławce i odetchnąłem z ulgą.

Byłem cały spocony i zmęczony. Po drodze do garderoby zdjąłem z siebie prawie wszystko. Chciałem jak jak najszybciej przebrać się i wrócić do domu żeby wziąć długa, relaksującą kompiel. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka, a tam siedział Aoi już przebrany. Był ubrany w jakiś dres. W sumie nie zwracałem uwagi na to w co jest ubrany a bardziej na to jak to szybko z niego zdjąć. Potrzedłem bliżej i stanąłem naprzeciw niego.
- Coś do jedzenia? Picia? Może seks?

Podniosłem wzrok na Uruhe. On zawsze takimi tekstami rzucał tuż przed stosunkiem. Nie bylismy parą, ale zazwyczaj jak mieliśmy iść z kimś do łóżka, to tylko ze sobą. Tacy przyjaciele... Nie chceiliśmy się po prostu w nic poważnego ładować.
- Zależy. Bo nie pogardziłbym żadnym. Ale... - Wstałem i włorzyłem mu rękę w bokserki od razu zaczynając go nakręcać.
- Masz małego. Mówiłem Ci to kiedyś? - Powiedziałem, żeby go sprowokować i przywołałem na twarz serdeczny uśmiech.

Zirytowałem się odrobinkę. I powtórzyłem jego gest.
- Nie... A mówiłem ci kiedyś że masz mniejszego i słabo ci staje?
Cały czas go onanizując sięgnąłem jego ust. Pocałowałem go po czym brutalnie wepchnąłem go do składzika na mopy i miotły.

- oooo... Za takie teksty to se możesz rolkę papieru poruchać! - W składziku oparłem sie o ścianę i spojrzałem na niego spodełba.

Złapałem go jedną ręką za nadgarstki i przyparłem je nad jego głową do ściany za nim. Drugą dłonią boleśnie ścisnąłem jego przyrodzenie.
- Rolkę papieru co najwyżej mogę ci w dupe wsadzić.
Przejechałem językiem od jego podbródka do obojczyka.- Ale teraz wole ci wsadzić coś innego.- oblizałem się wulgarnie.

Zagryzłem wargę. - Uruha, łapa precz... - Bez mojej kontroli, na moich policzkach pojawiły się widoczne jak skurwysyn rumieńce. Nawet nie myślałem o wyrwaniu się. Jezu... Co on by mi zrobił, jakby złapał... Zamknąłem oczy i odwróciłem głowę w bok.

-Aoiś nie bądź taki nieśmiały... - złapałem go za podbródek i odwracając jego głowę w swoją stronę wbiłem mu paznokcie w policzki. - Patrz na mnie. Jesteś moją dziwką. Masz na mnie patrzeć!!!
Znów zacząłem go onanizować tylko tym razem o wiele mocniej tak aby sprawiało mu to więcej bólu niż przyjemności.
- No to teraz powiedz Aoiś- zacząłem nie zaprzestając działań- Kogo własnością jesteś?

- Spierdalaj... - Spojrzałem mu prosto w oczy. - Zabierz łapę... Bo ci ją odrąbię... - Wydałem cichy jęk, raczej nie symbolizujący przyjemność. - Nie jestem Twoją dziwką!

Aoi dostał kopa w krocze. Dalej go trzymałem za dłonie.
- Jeszcze raz... Czyją dziwką jesteś?!

Pisnąłem i spojrzałem na Uruhe, czując jak ból wyciska mi łzy z oczu. - A Ciebie co kurwa... na sado-maso naszło...?! - Szarpnąłem się. - Nie jestem niczyj! A już na pewno, nie jestem dziwką! A tym bardziej nie jestem TWOJĄ DZIWKĄ!

Puściłem jego nadgarstki, dosłownie rozerwałem jego bluzkę po czym uklęknąłem i zdjąłem z niego dolną część i zacząłem namiętnie robić mu loda. Co na chwile przerwałem i spojrzałem w jego zamglone oczy.
- Kurwa jesteś moją dziwką i masz mi to teraz wykrzyczeć i błagać żebym cię rżnął!!!

Skoro juz mowa o sado-maso... Mimo że dopiero co mi obciągał, kopnąłem go (delikatnie, bo przecież nie chcemy mu krzywdy zrobić >.>), tak żeby wylądował na podłodze na plecach. Usiadłem mu okrakiem na biodrach i naparłem cała górna partia ciała za pomocą dłoni na jego ramiona, żeby mnie nie zrzucił. - Możesz pomarzyć, ze kiedyś w dalekiej przyszłości tak powiem, skarbie.

No cóż... plan Aoisia miał jedną wadę - wciąż miałem ręce wolne dzięki czemu znów mogłem złapać za jego nadgarstki i przewrócić go tak aby to on był na dole.
- Mówiłem, że należysz do mnie.
Znów go pocałowałem lecz tym razem delikatniej. Nie chcę go skrzywdzić aż tak. Nie chcę żeby później mnie nienawidził. To ma być tylko seks. Przyjacielski seks, ale nie moge odmówić sobie brutalności jeśli nie jest mi posłuszny. Podniosłem go za biodra i wszedłem w niego bez przygotowania. Dawno nie uprawialiśmy seksu więc był tak przyjemnie ciasny.
- No powiedz w końcu, że jesteś moją dziwką.

Wydałem cichy okrzyk, jako odpowiedź na jego posunięcie. - Nie jestem...! - Mimo całej sytuacji uśmiechnąłem sie perfidnie. - I tak, dalje masz małego....

- A to dziwne... Niby mówisz, że mam małego ale jak już mam cię pierdolić to drzesz się jak opentany.
Od razu zacząłem od dzikich i chaotycznych ruchów. Po co bawić się w delikatność skoro dupa i tak i tak będzie go bolała ?
- Jesteś kurwa ... moją... pierdoloną... dziwką!!! - wydarłem się na cały głos.

Zgodnie z jego określeniem "darłem sie jak opentany". Kiedy zacząłem odczuwać przyjemność, równie głośno wydawałem jęki rozkoszy, na przemian z wykrzykiwaniem jego imienia.

Kiedy znudzila mi sie pozycja w jakiej teraz bylismy przekreciłem go na brzuch, a kiedy on wypiął swój tyłeczek kontynuowałem ruchanko.

- Nie jestem Twoją dziwka.....!

- Na prawde?- przestałem go posuwać, szarpnąłem go za włosy przystawiając jego twarz do swojego krocza z wrednym uśmiechem.- Ssij tania dziwko!

Będąc tak poniżanym czułem się o dziwo jeszcze bardziej podniecony niż przy zwykłym seksie. Uruha poznał mój słaby punkt, pierdolony chuj jeden... Tak jak chciał. Zacząłem mu ssać.
W tym momencie drzwi od składziku zostały gwałtownie otworzone, a w nich rukie z kamerą i wrzaskiem " Ha mam was!!! "Po czym spierdolił razem z kamerą i najnormalniej w świecie zwiał.

Kiedy wokalista wpadł do schowka myślałem, że zawału dostanę. Aoi nie oderwał się nawet od robienia mi loda, w czym był po prostu boski. Chciałem wykrzyknąć "Ruki!" lecz tylko wyjęczałem jego imię bo akurat teraz doszedłem w ustach swojego kochanka.

Gdy skończyłem oderwałem się od swojego seme, najpierw połykając jego nasienie. - Jebany kurdupel... - Powiedziałem patrząc na uchylone drzwi. - Powiedz mi prosze, że to co trzymał w rękach to nie był aparat...

-Jak go dorwę to zaśpiewa tak jak jeszcze nigdy.-zajebię tego bachora. Tak jak zawsze go lubiłem to tak teraz niech lepiej zgłosi sie żeby podjął go program ochrony świadków. Wstałem, czego w tym momencie bardzo nie chciałem robić i pomogłem wstać Aoiowi po czym wyszedłem ze składzika z zamiarem ubrania się i zabicia Takanoriego i pozbawienia go zdjęcia.

Zaczeliśmy się oboje ubierać, co robiłem z grymasem na twarzy. Po chwili uśmiechnąłem się perwersyjnie do ukochanego. - Mogę dziś u Ciebie spać? - Spodziewałem się, że dokończymy tą ciekawą zabawę. Dziś i tak już nic nie zrobimy z Rukim

Wróciłem do domu z aparatem. Od razu wrzuciłem zdjęcia do swojego folderu i zacząłem je przeglądać. Właściwie wiele ich nie było, bo tylko trzy i oczywiście nagrałem te rozkoszne dźwięki wydobywające się z gardła Aoia...
Mają przejebane...

Aoi chciał dziś u mnie nocować. W normalnych okolicznościach od razu bym się zgodził, ale teraz myślałem o tym co ten knypek zrobi z tymi zdjęciami. Po co mu one? Chyba wolę nie wiedzieć. No cóż... pomimo tego że myślałem o czym zupełnie innym to moja natura nie dała za wygraną i przystałem na propozycję starszego gitarzysty.

Tej nocy oprócz tego, zę spędziłem ją z Uruhą (co już daje do myslenia) nie działo się nic dziwnego. Ranek tez przebiegł spokojnie. Wstałem spokojnie z łóżka około jedenastej, ubrałem swój szlafrok (właściewie to był szlafrok Uruhy, ale uwielbiałem mu go zabierać) zrobiłem sobie kawy, śniadanie i sprawdziłem na komórce czy nie dostałem żadnej wiadomości. W momencie gdy odblokowałem klawiature, to cały dzień poszedł się jebać. Sms od Ruksa. Treść : "Dzień dobry, gołąbku. Pozdrów Uruhe." Myślałem, że coś rozwale. Czytałem tą jakże długą wiadomość.

Wstałem w takim sobie humorze chociaż był bardzo ładny wiosenny dzień to miałem przeczucie ze najbliższe dni będą bardziej pojebane niż kiedykolwiek wcześniej. A to ze wzplędu na wokalistę naszego zespołu. Kiedy się obudziłem Aoia już w łóżku nie było. Domyśliłem sie że poszedł do kuchni, ja natomiast skierowałem sie do łazienki. Kiedy stałem pod prysznicem dziwne uczucie nie zniknęło. Chłodne stróżki wody wcale nie działały teraz na niego kojąco gdy jego umysł był pełem zmartwień. W końcu wyszedłem spod prysznica, wytarłem sie recznikiem i już miałem sięgnąć po szlafrok, ale go tam nie było. Uśmiechnąłem się pod nosem. Aoi. Przez chwilę myślałem żeby obwiązać sobie ręcznik wokół pasa lecz zrezygnowałem z tego gdyż stwierdziłem, że w ten sposób moje ciało bedzie się lepiej prezentowało. Skierowałem sie do kuchni gdzie siedział Aoi z komórką w dłoni.
- Co się stało?

Spojrzałem w stronę progu kuchni. A w nim stało bóstwo pod postacią nagiego Uruhy. Uśmiechnąłem się jeżdżąc spojrzeniem po jego ciele. Mimo to przypomniałem sobie o telefonie i pokazałem mu sms-a
-To się stało...

Zdziwiło mnie małe zainteresowanie czarnowłosego moją osobą, ale kiedy pokazał mi sms-a zrozumiałem jego zachowanie. To co chłodna woda we mnie wyleczyła wróciło. Spiąłem się jeszcze bardziej.
- Kurwa mać.

- Co teraz? - Spytałem załamany. - On nam żyć nie da!

-A co ja wróżka.? Nie wiem co teraz będzie ale cokolwiek będzie, nie będzie to przyjemne.- chwila ciszy. Spojrzałem na siebie- Mam iść się ubrać?

Wstałem do niego i wpiłem się w jego usta. Natychmiast zacząłem badać dłońmi jego nagie ciało. Byłem od niego uzależniony i na moje nieszczęście on o tym wiedział. Czego Ruki nie zrobi i tak będę ubóstwiał Uruhe.

Całą noc siedziałem przy fotoshopie przerabiając zdjęcia. Nad ranem zasnąłem i około 11 obudziłem się tylko po to, żeby wysłać sms-a do Aoia. Po tym już zasnąć nie mogłem. Za 3 dni znów całe The GazettE się widzi. Robimy naradę a propos dalszej działalności. Ja już chce się z nimi zobaczyć...

Całując się wróciliśmy do sypialni. Teraz byłem dla Aoia tak delikatny jak jeszcze nigdy. Całowałem go czule i namiętnie nie oczekując od niego niczego więcej lecz on miał chyba inne plany. Rozwiązałem szlafrok, który miał na sobie i skierowałem pocałunki niżej na szyję na której gdzie nie gdzie porobiłem malinki. Całowałem jego tors bawiąc się jego sutkami i podgryzając je. Zjeżdżałem coraz niżej, a moje usta skończyły wędrówkę na penisie Aoia. Pierwszy raz w życiu robię mu loda. Wcześniej tylko on to robił co wprost genialnie mu wychodziło jednak nigdy się nie odwdzięczyłem. Aż do teraz.

Wplotłem mu palce we włosy. Był tak cholernie delikatny. No nie jak Uruha! Ale to było przyjemne. Nagradzałem jego pieszczoty głośnymi jękami. Boże! Jak mi było dobrze! Pierwszy raz doszedłem w jego ustach. Przez głowę przemknęła mi myśl o tym czy wypluje spermę, czy się zakrztusi, lub połknie. W końcu ja zawsze połykałem!

Połknąłem spermę Aoia, spojrzałem mu w oczy i uśmiechnąłem się do niego po czym znów go pocałowałem. Nasze gorące języki stykające się w namiętnym pocałunku... czy mówiłem już jak on cudownie całuje? Co ja bym bez niego zrobił? Jeśli Ruki opublikuje te zdjęcia to będzie dla nas koniec. Koniec the GazettE, koniec tak naprawdę wszystkiego. No zajebiście Uruha... nie masz o czym myśleć kiedy liżesz się z facetem?
Przerwałem pocałunek i wyprostowałem się. Patrzyłem cały czas na Aoia, na jego piękne ciało. Sięgnąłem jego bioder, podniosłem je i zacząłem lizać jego otwór, a kiedy to mi się znudziło naparłem członkiem i wszedłem w niego, później odczekałem chwilę aby przyzwyczaił się do mojej obecności w sobie czego także nigdy nie robiłem. Aż mnie samego dziwiła ta moja delikatność.

Krzyknąłem, dużo ciszej niż normalnie. Kiedy się przyzwyczaiłem sam zacząłem nabijać się na niego, jęcząc. Przyciągnąłem go do siebie i zacząłem całować. Między pocałunkami szeptałem (normalnie krzyczałem) jego imię. Korciło mnie, żeby powiedzieć mu "Kocham Cię". Ale powstrzymywałem się jak tylko mogłem.

Doszliśmy prawie w tym samym momencie. Położyłem się obok niego na łóżku i przytuliłem go do siebie. Pocałowałem go w czoło po czym leżeliśmy tak przytuleni przez dłuższy czas milcząc

Wtuliłem się w niego. - Myślałeś kiedyś o tym czym się różnimy od normalnej pary? - Przyssałem się do jego obojczyka. Ale mu siniaka (malinkę) nabije...

-Hm... Na pewno tym, że parą nie jesteśmy. Czy możesz mi nabijać językiem siniaki w mniej widocznym miejscu?- zaśmiałem się. Aoi nie robi malinek. On nabija językiem 5 centymetrowe siniaki. Swoją drogą ciekawe skąd mu takie pytanie nagle do głowy wpadło. Lepiej się nie domyślać.

- A nie chciałbyś tego zmienić? - Spytałem w przerwie na robieniu mu siniaka.

Zamurowało mnie. Head rozjeb totalny. On mówi poważnie? Kurwa, co mam mu powiedzieć? Nigdy o tym nie gadaliśmy. To był taki seks bez zobowiązań. Chcę z nim być? Nie wiem! A czemu nie? Nie! Nie chcę udawać że coś do niego czuję skoro nie wiem czy coś czuję. Aoi stwierdził, że zachowujemy się jak para... a może warto by spróbować jeśli miałoby się opierać na takich samych zasadach. Kurde, co mu odpowiedzieć?
- Proszę następne pytanie...?

Skończyłem mu nabijać siniaka i spojrzałem w oczy. - Tylko pytałem. Tak jak jest teraz też jest dobrze. Po prostu pomyślałem czy by nie iść dalej. - Powiedziałem swobodnie. Nie żeby mi nie zależało, wręcz przeciwnie, byłem zakochany. Stąd przyszły mi do głowy te myśli. Położyłem dłoń na jego policzku, kciukiem gładząc skórę.

No to mi sprawy nie ułatwiło,ale bez ryzyka człowiek nie żyje.
- Niech ci będzie. Tak.

- Jesteś pewien? - Spytałem upierdliwie.

-Szczerze? Nie, ale spróbować można.

Uśmiechnąłem się. Idiota. Wtuliłem znów po czym spytałem po chwili myślenia. - Hmm... I co to zmieniło? - I zaśmiałem się tym bardziej, ze to był mój pomysł.

-No chyba nic.- nie mogłem się oprzeć i pocałowałem go czule.


                                                  KONIEC PARTU 1
                                       ale bójcie się bo będą kolejne xD