A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

wtorek, 27 listopada 2012

Akademik 1

Poprawione przez Kitę, której dziękuję, że chciało się to czytać. Już zaraz kończę 2 notkę ^.^

Na początku myślałam, że lepiej wyszło, a teraz mi się nie podoba xD no ale mam nadzieje, że wy będziecie mieli lepszą opinię ^w^ // Tori

PS Chcieliście dłuższe rozdziały ? Proszę bardzo XD



To był tylko niski blondasek, który podlizywał się nauczycielom, a po lekcjach był wredną szują!
Kiedyś, lecz nie wiedział jeszcze kiedy, miał zamiar utrzeć mu ten jego nosek. A teraz co mógł zrobić? Był tylko tym spokojnym, wyrozumiałym, tolerancyjnym i zawsze uśmiechniętym Kai'em, ale jego tolerancja i wyrozumiałość zostały naruszone już dawno. Ruki robił wszystko by tylko oczernić go w oczach znajomych z akademika i nauczycieli, ale na najbliższe lekcje już się przygotował. Był chyba o osiem tematów do przodu we wszystkim z nieobowiązkowymi rozszerzeniami.
Na geografii teraz mieli omawiać na lekcji mapę Europy, która tak swoja drogą była ciekawa; nawet trochę poczytał o najładniejszych miastach i stwierdził, że musi tam kiedyś pojechać. Poznał nowe wzory matematyczne i opracował jak ich używać, co raczej trudne nie było. Na fizyce wkroczył już w nowy dział, gdzie mieli zajmować się napięciem i natężeniem prądu elektrycznego. W ten weekend przeczytał wszystkie zadane lektury na cały rok.Chemia to dla niego pikuś, a biologię miał w małym palcu. Jednym zdaniem - Ruki nie miał szans...
Ten karypel naprawdę lubił utrudniać mu życie, a najgorsze było to, że mieszkali razem w jednym pokoju.
Jeszcze pięć miesięcy i upragnione wakacje ... Z dala od tego dziwnego towarzystwa, które jednak miało ten swój dziwny urok, ale póki co, musiał się wykazać an kolejnej lekcji fizyki.
Zegarek wskazywał 7:57.
Wybiegł z pokoju, w którym po tym jak się obudził nigdy nie zastawał współlokatora. Nie wiedział, gdzie młodszy się szlajał i szczerze mówiąc mało go to interesowało.
Zbiegł po schodach przeskakując po dwa stopnie i modląc się, żeby tylko się z nich nie wypieprzyć.
Na ławce pod salą siedziała dwójka chłopaków: Akira Suzuki, który nosił przydomek Reita oraz Yuu Shiroyama, inaczej Aoi.
Obaj uchodzili za wielce groźnych. Reita był jego rówieśnikiem, natomiast Aoi był o dwa lata od nich starszy i pomimo, że to Shiroyama był starszy to jednak większy lęk wzbudzał chłopak z opaską na nosie.
Ludzie gadali, że obaj wzięli udział w jakiejś wielkiej aferze, przez co zostali pobici, a Reicie złamali nos, który nawet po prawidłowym zrośnięciu się nie wyglądał tak jak na początku. Dlatego nosi tę szmatę na gębie.
Kilka razy się zdarzyło, że Kai udzielał korków Akirze i gadał z nim o dziwo jak z normalnym człowiekiem, ale na forum szkoły Suzuki ograniczał się tylko do skinienia mu głową, co i tak było lepsze od dożywotniego karnetu na wpierdol.
Miną ich i praktycznie wbiegł do klasy, w której nauczycielki jeszcze nie było. Rozejrzał się wokół obrzucając wzrokiem ławki.
Jego miejsce obok Takafumiego było zajęte przez Jina, a jedyne wolne miejsca były obok Yujiego, ale tam wolał nie siadać, a przyczyna tego był jebnięty Takeru, który zapewne zaraz się zjawi. Kolejne przy koleżkach Reity... Tam lepiej się nie zapuszczać ...  Następne było koło Uruhy - jednego z najbogatszych chłopaków w całej szkole i obiektu jego westchnień. Nie miał wielkiego wyboru, więc skierował się w stronę wysokiego szatyna. Ten widząc, że Yutaka zbliża się w jego stronę rzucił mu tylko jedno spojrzenie, które nie mówiło po prostu nic, było tak beznamiętne, że aż poczuł się urażony.
Wyłożył swoje książki na ławkę i nic nie powiedział, a Uruha tylko odwrócił się do tyłu, gdzie siedziała część jego paczki i zaczął z nimi o czymś żywo dyskutować.
W klasie panował zamęt, ale czegoś mu brakowało ...
W chwili kiedy o tym pomyślał do sali wszedł Ruki w towarzystwie szepczącego mu do ucha Reity. Za nimi ponuro człapał Aoi.
Kurduplasek zachichotał, zarumienił się i odwrócił wzrok, a wtedy ich spojrzenia się skrzyżowały.
Takanori tak jak Kai i duża część innych chłopaków ze szkoły byli biseksualni, czego nie ukrywali, bo chociaż może i nie wyglądali na takich, ale ludzie w szkole byli bardzo tolerancyjni. A teraz Matsumoto wyrywał jedną z lepszych dup! Choć i tak Reita to pikuś przy Shimie.
Te jego usta ... i nogi ... mruuu. I ta zimna postawa, która przyprawia o dreszcze i motyle w brzuchu ...
Ruki na moment przybrał zacięty wyraz twarzy, a kiedy odwrócił się do Reity na jego ustach znów zagościł szeroki uśmiech.
"Kurwa! Nawet z chłopakami lepiej mu się układa!" myślał patrząc przy tym nie na młodszego rywala tylko spoglądając na Shime.
Zastanawiał się, czy kiedykolwiek będzie miał odwagę do niego zagadać? A nawet jeśli co to mu powie? Ładna dziś pogoda?
Nie... Nie zrobi z siebie aż takiego idioty.
Kiedy obejmująca się dwójka przeszła koło nich, znów wbił w niego świdrujące spojrzenie, jakby chciał przewiercić się do mózgu.
Grupka nadzianych chłopaków wraz z Uru widząc, że niższy patrzy na Kai'a na poły nienawistnie, a na poły z wyższością, przyglądali im się czekając na przedstawienie. Właściwie cała klasa na to czekała.
Jego puls przyspieszył.
Drzwi klasy ponownie się otworzyły i wkroczyła do niej nauczycielka - pani Yang, która pochodziła z Chin.
- Cisza rozwydrzone gówniarze! Temat w podręczniku na stronie 59. Do tablicy numer z dziennika... Który jest dzisiaj?
Nim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć kobiecie, do sali wpadł zadyszany Takeru z wielkim wyszczerzem. Od wejścia zaczął się wydzierać :
- Ja wcale się nie spóźniłem!
Pani Yang spojrzała na niego ze złością i poirytowaniem.
- Takeru! Pała!- krzyknęła, a jej głos rozniósł się echem po sali.
- Pała, powiada pani...?
Cała klasa włącznie z Kai'em parsknęła śmiechem, a kobieta spojrzała na niego teraz tylko z poirytowaniem. Zapewne zastanawiała się co też wyrosło z naszych pokoleń.
- Takeru! Jeden!
- No jeden, a ile ma być? Osiem?
Pani Yang już otworzyła usta, by odpowiedzieć nieposłusznemu uczniowi, kiedy z ostatniej ławki dwa rzędy dalej usłyszeli krzyk Yujiego.
- Takeru, pojebie! Zatkaj ryj i siadaj na miejscu!
- Nie, nie... Takeru teraz pójdzie do tablicy. - Nauczycielka fizyki wypowiedziała te słowa jakby była sadystką i planowała dwustuletnie tortury.
- To będzie ciekawe ... - mruknął Tanabe pod nosem.
Myślał, że nikt go nie usłyszał, ale odpowiedział mu głos Kouyou.
- To będzie raczej tragedia...- mruknął tak samo cicho jak wcześniej on.
"On się do mnie odezwał... Jezusie z Nazaretu! Czy ja śnię? "
Zaskoczony spojrzał na sąsiada z ławki, który był wpatrzony w akcję rozgrywającą się przed tablicą.
Jak na razie nauczycielka zadała chłopakowi dwa pytania, na które odpowiedział wymyślonymi na poczekaniu sucharami.
W klasie rozległ rozdzierający pisk. Yutaka podejrzewał, że gdyby nie zatkał uszu mógłby się pożegnać ze słuchem.
Po trzech sekundach dźwięk jednak ucichł i okazało się, że był spowodowany odsuwaniem krzesła.
Yuji wstał i podszedł do kolegi przy tablicy. Nikt nie wiedział po co, ale Kai podejrzewał, że chłopak chce mu po prostu pomóc przy odpowiedzi. Tego co się działo chwile później nikt nie podejrzewał.
Chłopak podszedł do Takeru i jak gdyby nigdy nic, jakby byli sami, zaczęli się całować.
W ich pocałunkach było tyle dzikości, że Kai czuł się jakby oglądał ostrego pornola.
Z ławki Reity, gdzie siedział wraz z Rukim dobiegło go gwizdanie i krzyki Rukiego.
- Dwaj Yuji! Bierz go w obroty!
Wtedy już cała klasa zaczęła skandować "Dawaj! Dawaj!".
Oniemiała nauczycielka w końcu doszła do siebie i znów była zimną suką.
- Matsumoto! Obrócę to ja zaraz ciebie!
Wszyscy chłopcy w pomieszczeniu jakby na jakiś sygnał zrobili głośne "Uuu..." lecz nauczycielka na to już nie zwracała uwagi tylko próbowała oddzielić od siebie dwóch chłopaków.
Z nieznanych przyczyn zdawało mu się, że ta dwójka nie będzie już ze sobą mieszkać w jednym pokoju.
Pomimo starań pani Yang nie udało się przerwać chłopakom w zabawie, gdyż byli bardzo mocno zaangażowani w gryzienie swoich języków, czemu towarzyszyły ich pojękiwania.
Doszło do tego, że nauczycielka poszła do sali obok po nauczyciela od wf-u, któremu dopiero się to udało.
Ten nauczyciel był pożerany wzrokiem przez prawie wszystkich gejów w szkole.
Idealnie wyrzeźbione ciało i przystojna twarz doprowadzała chłopaków do szaleństwa z podniecenia, tym bardziej, że zawsze nosił obcisłe dresy, przez które było widać jego skarby.
"No i tyle wyszło z mojej nauki. Chuj!"
Reszta dnia minęła dosyć spokojnie.
Pomimo niewypału na lekcji fizyki udało mu się z innych przedmiotów zarobić po 6 lub 5 oczywiście nie unikając konfrontacji z Takanorim.
Był zadowolony z sukcesu, ale zastanawiał się co będzie się później działo w ich pokoju. Podejrzewał, że Ruki jeżeli będzie chciał być delikatny, ale po dzisiejszych lekcjach sądził, że taki nie będzie, więc żeby uśmiercić go w torturach podsunie mu pod nos stare, ruszające się skarpetki Akiry, których miał w pokoju aż nadmiar.
Na obiad był ramen, który Kai'owi osobiście smakował, ale nie odmówił sobie przyprawienia go według własnego uznania. Nim się obejrzał część jego makaronu była już zjedzona, ale nie przez niego.
- O matko wszystkich niebios... Pyszne. - Nao padł na siedzenie obok niego- Zrób mi takie.- zaczął jęczeć.
Doskonale wiedział, że Kai tego nie znosi i zrobi wszystko, żeby ten przestał to robić. I miał racje. Już 3 minuty później obaj delektowali się obiadem.
Ruki cały dzień spędzał z Suzukim. Czyżby coś jednak z tego wyszło? Co prawda mało go obchodziły sprawy Rukiego, ale polubił Reitę i sądził, że mogliby się zaprzyjaźnić, gdyby tylko skończy z postawą "To ja jestem Bogiem, a ty mi możesz co najwyżej possać."
Cóż... Życzył im szczęścia.
Odwrócił wzrok od parki, który odruchowo na nich skierował, a kiedy to zrobił westchnął głęboko. Przy okienku na naczynia stał Uruha jak zwykle zjawiskowo piękny. Od tego widoku nie chciał już nigdy odwracać spojrzenia.
Czyjaś dłoń przed jego oczami ciut go otrzeźwiła.
- Co chcesz?- niechętnie odwrócił wzrok i spojrzał na Keitę.
Chłopak zrobił obrażona minę.
- Nie gap się tak, bo ci się oczy wysuszą. - zamrugał ze zdziwienia "Aż tak było to widać ?" - Widok ciekawy, ale pamiętaj, że ładna miska jeść nie daje.- mówiąc to Keita patrzył na ruchy swojego nadgarstka podczas mieszania kawy- Odpuść sobie, bo chyba nie chcesz skończyć zraniony i porzucony. Wiem co mówię.- na chwilę Keita zerknął na niego spod grzywki.
- Daj spokój. Nawet nie wiem, czy on jest homo czy hetero, a może bi? Wiesz, ja tylko tak wzdycham na odległość i z ukrycia.
- Tak, on jest w stu procentach gejem, ale serio, daruj sobie.
- A skąd ty to wiesz? - spojrzał uważnie na kolegę, który lekko się zarumienił, lecz ukrył bardziej twarz pod blond kosmykami.
- No, bo ... Bo ja tak jakby byłem z nim... Jeśli można tak to nazwać.
Kai omal nie spadł z krzesła.
Keita i Uruha?! W głowie mu się to nie mieściło. Wiedział, że Uruha to podrywacz i w ogóle... Tego można się domyślić po samej jego postawie i sposobie chodzenia.
Ale Keita? Jeden z jego najlepszych przyjaciół?
- Jak to? Czemu ? Co się stało?
Widać było, że chłopak nie był chętny do rozmów na ten temat. Ze zmarszczonymi brwiami obrzucił wzrokiem całą stołówkę, po czym wstał, złapał go za rękę i zaprowadził do swojego pokoju zamykając go na klucz.
Kai obawiał się o swój porzucony, nie skończony obiad i coś podejrzewał, że już go nie zobaczy ...
- Siadaj.
Tanabe posłusznie wykonał polecenie. Łóżko pod jego ciężarem cicho zaskrzypiało.
Blondyn zamyślony chodził w tę i we w tę. Kai cierpliwie czekał na opowieść, która w końcu ku jego uradowaniu nastąpiła.
Chłopak westchnął głęboko jakby szykował się do skoku z dużej wysokości do basenu an główkę.
- Byłem jego dziwką.
Chwila minęła i kolejna, po której w ciszy między nimi została przerwana śmiechem Yutaki.
- No dobra... A tak poważnie?
- Tak poważnie to byłem mu potrzebny tylko do ruchania!- wrzasnął oburzony. Kai aż się odsunął, nigdy nie widział Keity w takim stanie. - Miał mnie! Robiłem dla niego wszystko, a on puszczał się na prawo i lewo! Co rusz mnie zdradzał z każdym po kolei.- Jego przyjaciel zaczął szlochać, łzy spływały po jego policzkach, ale gwałtownie je starł i mówił dalej. Kai'owi serce się krajało kiedy widział cierpienie chłopaka. - Ha! I nawet się z tym nie krył. Wyobraź sobie, że przyłapałem go na całowaniu się z kochasiem z jego bandy, a jak myślisz co zrobił?  Jakby nigdy nic się nie stało po prostu przedstawił nas sobie. Dasz wiarę? Jaką to osobą trzeba być, żeby w taki sposób ranić ludzi ...
- Dlaczego wcześniej mi nic nie powiedziałeś ?
- Doszedłem do wniosku, że byłem głupi uważając, że ktoś taki jak Takashima zwróci uwagę na kogoś takiego jak ja. Po prostu stwierdziłem, że nie będę się nad sobą użalał. Poboli i przestanie, jak to mówią.
Nie odpowiedział. Przytulił chłopaka do siebie, ten wtulił się w niego, a mimo tego, że już nie płakał Kai doskonale wiedział jak cierpi w środku.
Dziwnie się czuł ... Chociaż dowiedział się o dawnym związku Keity i Uruhy, i o tym jak tragicznie on wyglądał, jakie było zachowanie Shimy, to dalej nie przestawał go pociągać, a wręcz można stwierdzić, że pociągał go jeszcze bardziej.
"Co jest ze mną nie tak?"
                                   ***
Pod wieczór zostawił Keitę w swoim pokoju i ruszył w stronę toalety. Od rana tam nie był, a miał aż tak mocnego pęcherza.
Było to średniej wielkości pomieszczenie, w którym mieściło się osiem kabin i ta sama liczba umywalek na przeciw nich. Do połowy ściany były obłożone białymi kafelkami, a drugą połowę pokrywała zielona farba.
Uważał to za dosyć dziwne połączenie, ale nie dywagował nad tym.
Kiedy skończył oddawać mocz zapiął spodnie i w tym momencie usłyszał jak drzwi wejściowe przeżywają bliskie i dosyć mocne spotkanie ze ścianą, po czym zostają zatrzaśnięte.
Towarzyszyły temu chichoty znajomych głosów.
Skrzypnięcie drzwi kabiny obok i dźwięk, jakby ktoś uderzył głową w ścianę.
Chłopak popchnięty dziką ciekawością stanął lewą nogą na sedesie, prawą na uchwyt na papier, złapał za krawędź ściany oddzielającej kabiny i podciągnął się na niej jak najciszej potrafił. To co zobaczył sprawiło, że był pewien iż jego mina wyrażała wielkie "O, KURWA"
Ruki siedzący na sedesie, ze spodniami i bielizną spuszczonymi do kostek, z rozłożonymi nogami i głową oparta o ścianę, a przed nim klęczy Reita i robił mu loda. "Ja pierdole, co się kurwa dzieje?!"
Ruki jęknął i wygiął plecy, przez co jego lekko przymknięte oczy skierowały się na niego.

5 komentarzy:

  1. Uuuuuuuuuuuu.... No, no kochana!! To było zarąbiste!! Ja chcę jeszcze!! pisz szybko ciąg dalszy!!

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniałe!! jeszcze jeszcze jeszcze:D fajnie napisałaś i odpowiednio długa:) pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Reituuukiiii!!!! <3 I świat znowu staje się lepszym C:
    Masz fajny styl pisania... Taki lekki :)
    Gratuluję koncepcji i niecierpliwie (a to nowość) czekam na kolejny odcinek. Mam nadzieje, że zbliżony długością do powyższego.
    Weny!
    Pozdrawiam
    Chizuru

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany .. dziękuje bardzo O.O .. ale nie wiem nawet czemu XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie*
    Masz dar, zacna niewiasto xD

    OdpowiedzUsuń