A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

środa, 29 sierpnia 2012

"Kocham płakać, gdy widzą to tylko gwiazdy..."

Po co mi życie? To tylko kilka nic nie znaczących chwil, chwil przepełnionych kłamstwem, smutkiem i bólem.
Miał mnie nie zostawiać, miał być zawsze ze mną. Najgorsze było to, że to przeze mnie już go tu nie ma ...
Zachciało mi się uciekać... on był taki kochany... poszedł za mną... Po jaką cholerę to robił?! Żyłby gdyby tylko został w domu. Zabiliby mnie, a nie jego. Jakim pocieszeniem jest to, że jestem cały i zdrowy, ze mam tylko kilka blizn, kiedy nigdy już go nie zobaczę, nie przytulę, nie pocałuję... nie usłyszę "Kocham Cię" wypowiadanych tym cudownym, niskim głosem...
Po co mi życie? Jakie ono ma sens, kiedy jego już nie ma?
Śmiercionośna, toksyczna miłość, która do tego doprowadziła... Nienawidzę siebie.
To ja powinienem był zginąć, a spotkało to jego. Dlaczego?
Od dwóch miesięcy jestem jak to ujął psycholog "w depresji" , ale ja jestem po prostu w żałobie. Wraz z nim umarłem i ja.
Łykam jakieś tabletki, ale tylko wtedy kiedy Reita mnie pilnuje. On i Kai starają się jak mogą, żeby mi pomóc, ale mi już nic nie pomoże.
Z głową przy zimnym szkle obserwowałem ciemny, rozmazany widok przed oczami. kiedy kolejne łzy popłynęły po moich policzkach obraz nocnego nieba trochę się wyostrzył i mogłem dostrzec jasno świecące gwiazdy będące całkowitym przeciwieństwem mnie.One jasno świeciły podczas gdy mnie pochłaniała ciemność
Siedząc tak już którąś godzinę stwierdziłem, ze kocham płakać gdy widzą to tylko gwiazdy...
Miliardy gwiazd, które teraz widziałem, świadkowie mojej miłości próbują swoim światłem odegnać ten mrok panujący w moim umyśle i sercu, ale to się nie uda... Za bardzo kochałem...
Kolejne godziny minęły, słońce już powoli pojawiało się na niebie.
Muszę to zrobić, właśnie teraz...
Zszedłem z parapetu zdrętwiały od siedzenia na nim kilka godzin. Poruszałem się jak kukła sterowana przez zupełnie kogoś innego.
Wyszedłem z mieszkania nie przejmując się nawet swoim tragicznym stanem. Nie przeszkadzały mi czarne rozmazane smugi na policzkach.
Ruszyłem schodami w górę i otworzyłem kluczem drzwi prowadzące na dach.
Ruszałem się jak zombie.
Spojrzałem na słońce, było takie piękne. Będę za nim tęsknić, za jego ciepłem. Nie zobaczę już kolejnej zimy i następnej wiosny, ale nareszcie będę z moim szczęściem w jednym miejscu na wieki.
Podszedłem prawie do krawędzi dachu i spojrzałem w dół na ulicę pełną samochodów rozmiarów mrówek.
Przeszedł mnie dreszcz. Jest trochę wysoko, ale dla miłości zrobię wszystko.
-Boże, to moja pierwsza i ostatnia tak jakby modlitwa... Najpierw chcę przeprosić za to, ze nie za bardzo w ciebie wierzyłem i chcę prosić aby moi przyjaciele nie tęsknili tak bardzo, żeby przyszłość im się pomyślnie ułożyła.. ;. i ostatnia rzecz... proszę pomóż mi dotrzeć do mojej miłości.- wyszeptałem znowu czując wypływające z moich oczu łzy.
Zrobiłem jeden krok.Jeszcze jeden i już będziemy razem Skarbie...

                                                                       CDN

Mam nadzieję, że się podoba. Jakoś mi się to łatwo pisało.. xD / Tori

1 komentarz: