A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Fukushū part 1

No więc .. kolejna opisóweczka... !!! Tak, beznadziejnie mi wychodzą .. ale przyzwyczajcie się że Ini będzie. Na szczęście ona umie pisać. :D O paringu dowiecie się jak przeczytacie.
I nareszcie to nie ja zaczynam !! /~Tori ♥

Tori - Uruha - czerwony
Ini - Aoi - pomarańczowy
Ini - Ruki - niebieski.


Koncert jak zwykle był udany. Co prawda trwał aż 4 godziny, ale i ja i Uruha nadal byliśmy naładowani energią i adrenaliną, zresztą tak jak reszta zespołu. Kai natychmiast po zmyciu makijażu, prysznicu i po jakimś posiłku pojechał do domu (albo do Miyaviego), a Reita poszedł na spotkanie z fanami (jako jedyny miał ochotę). Zaś Ruki zniknął nam z oczu i zajął łazienkę. Po zmyciu makijażu usiadłem w garderobie na podłużnej ławce i odetchnąłem z ulgą.

Byłem cały spocony i zmęczony. Po drodze do garderoby zdjąłem z siebie prawie wszystko. Chciałem jak jak najszybciej przebrać się i wrócić do domu żeby wziąć długa, relaksującą kompiel. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka, a tam siedział Aoi już przebrany. Był ubrany w jakiś dres. W sumie nie zwracałem uwagi na to w co jest ubrany a bardziej na to jak to szybko z niego zdjąć. Potrzedłem bliżej i stanąłem naprzeciw niego.
- Coś do jedzenia? Picia? Może seks?

Podniosłem wzrok na Uruhe. On zawsze takimi tekstami rzucał tuż przed stosunkiem. Nie bylismy parą, ale zazwyczaj jak mieliśmy iść z kimś do łóżka, to tylko ze sobą. Tacy przyjaciele... Nie chceiliśmy się po prostu w nic poważnego ładować.
- Zależy. Bo nie pogardziłbym żadnym. Ale... - Wstałem i włorzyłem mu rękę w bokserki od razu zaczynając go nakręcać.
- Masz małego. Mówiłem Ci to kiedyś? - Powiedziałem, żeby go sprowokować i przywołałem na twarz serdeczny uśmiech.

Zirytowałem się odrobinkę. I powtórzyłem jego gest.
- Nie... A mówiłem ci kiedyś że masz mniejszego i słabo ci staje?
Cały czas go onanizując sięgnąłem jego ust. Pocałowałem go po czym brutalnie wepchnąłem go do składzika na mopy i miotły.

- oooo... Za takie teksty to se możesz rolkę papieru poruchać! - W składziku oparłem sie o ścianę i spojrzałem na niego spodełba.

Złapałem go jedną ręką za nadgarstki i przyparłem je nad jego głową do ściany za nim. Drugą dłonią boleśnie ścisnąłem jego przyrodzenie.
- Rolkę papieru co najwyżej mogę ci w dupe wsadzić.
Przejechałem językiem od jego podbródka do obojczyka.- Ale teraz wole ci wsadzić coś innego.- oblizałem się wulgarnie.

Zagryzłem wargę. - Uruha, łapa precz... - Bez mojej kontroli, na moich policzkach pojawiły się widoczne jak skurwysyn rumieńce. Nawet nie myślałem o wyrwaniu się. Jezu... Co on by mi zrobił, jakby złapał... Zamknąłem oczy i odwróciłem głowę w bok.

-Aoiś nie bądź taki nieśmiały... - złapałem go za podbródek i odwracając jego głowę w swoją stronę wbiłem mu paznokcie w policzki. - Patrz na mnie. Jesteś moją dziwką. Masz na mnie patrzeć!!!
Znów zacząłem go onanizować tylko tym razem o wiele mocniej tak aby sprawiało mu to więcej bólu niż przyjemności.
- No to teraz powiedz Aoiś- zacząłem nie zaprzestając działań- Kogo własnością jesteś?

- Spierdalaj... - Spojrzałem mu prosto w oczy. - Zabierz łapę... Bo ci ją odrąbię... - Wydałem cichy jęk, raczej nie symbolizujący przyjemność. - Nie jestem Twoją dziwką!

Aoi dostał kopa w krocze. Dalej go trzymałem za dłonie.
- Jeszcze raz... Czyją dziwką jesteś?!

Pisnąłem i spojrzałem na Uruhe, czując jak ból wyciska mi łzy z oczu. - A Ciebie co kurwa... na sado-maso naszło...?! - Szarpnąłem się. - Nie jestem niczyj! A już na pewno, nie jestem dziwką! A tym bardziej nie jestem TWOJĄ DZIWKĄ!

Puściłem jego nadgarstki, dosłownie rozerwałem jego bluzkę po czym uklęknąłem i zdjąłem z niego dolną część i zacząłem namiętnie robić mu loda. Co na chwile przerwałem i spojrzałem w jego zamglone oczy.
- Kurwa jesteś moją dziwką i masz mi to teraz wykrzyczeć i błagać żebym cię rżnął!!!

Skoro juz mowa o sado-maso... Mimo że dopiero co mi obciągał, kopnąłem go (delikatnie, bo przecież nie chcemy mu krzywdy zrobić >.>), tak żeby wylądował na podłodze na plecach. Usiadłem mu okrakiem na biodrach i naparłem cała górna partia ciała za pomocą dłoni na jego ramiona, żeby mnie nie zrzucił. - Możesz pomarzyć, ze kiedyś w dalekiej przyszłości tak powiem, skarbie.

No cóż... plan Aoisia miał jedną wadę - wciąż miałem ręce wolne dzięki czemu znów mogłem złapać za jego nadgarstki i przewrócić go tak aby to on był na dole.
- Mówiłem, że należysz do mnie.
Znów go pocałowałem lecz tym razem delikatniej. Nie chcę go skrzywdzić aż tak. Nie chcę żeby później mnie nienawidził. To ma być tylko seks. Przyjacielski seks, ale nie moge odmówić sobie brutalności jeśli nie jest mi posłuszny. Podniosłem go za biodra i wszedłem w niego bez przygotowania. Dawno nie uprawialiśmy seksu więc był tak przyjemnie ciasny.
- No powiedz w końcu, że jesteś moją dziwką.

Wydałem cichy okrzyk, jako odpowiedź na jego posunięcie. - Nie jestem...! - Mimo całej sytuacji uśmiechnąłem sie perfidnie. - I tak, dalje masz małego....

- A to dziwne... Niby mówisz, że mam małego ale jak już mam cię pierdolić to drzesz się jak opentany.
Od razu zacząłem od dzikich i chaotycznych ruchów. Po co bawić się w delikatność skoro dupa i tak i tak będzie go bolała ?
- Jesteś kurwa ... moją... pierdoloną... dziwką!!! - wydarłem się na cały głos.

Zgodnie z jego określeniem "darłem sie jak opentany". Kiedy zacząłem odczuwać przyjemność, równie głośno wydawałem jęki rozkoszy, na przemian z wykrzykiwaniem jego imienia.

Kiedy znudzila mi sie pozycja w jakiej teraz bylismy przekreciłem go na brzuch, a kiedy on wypiął swój tyłeczek kontynuowałem ruchanko.

- Nie jestem Twoją dziwka.....!

- Na prawde?- przestałem go posuwać, szarpnąłem go za włosy przystawiając jego twarz do swojego krocza z wrednym uśmiechem.- Ssij tania dziwko!

Będąc tak poniżanym czułem się o dziwo jeszcze bardziej podniecony niż przy zwykłym seksie. Uruha poznał mój słaby punkt, pierdolony chuj jeden... Tak jak chciał. Zacząłem mu ssać.
W tym momencie drzwi od składziku zostały gwałtownie otworzone, a w nich rukie z kamerą i wrzaskiem " Ha mam was!!! "Po czym spierdolił razem z kamerą i najnormalniej w świecie zwiał.

Kiedy wokalista wpadł do schowka myślałem, że zawału dostanę. Aoi nie oderwał się nawet od robienia mi loda, w czym był po prostu boski. Chciałem wykrzyknąć "Ruki!" lecz tylko wyjęczałem jego imię bo akurat teraz doszedłem w ustach swojego kochanka.

Gdy skończyłem oderwałem się od swojego seme, najpierw połykając jego nasienie. - Jebany kurdupel... - Powiedziałem patrząc na uchylone drzwi. - Powiedz mi prosze, że to co trzymał w rękach to nie był aparat...

-Jak go dorwę to zaśpiewa tak jak jeszcze nigdy.-zajebię tego bachora. Tak jak zawsze go lubiłem to tak teraz niech lepiej zgłosi sie żeby podjął go program ochrony świadków. Wstałem, czego w tym momencie bardzo nie chciałem robić i pomogłem wstać Aoiowi po czym wyszedłem ze składzika z zamiarem ubrania się i zabicia Takanoriego i pozbawienia go zdjęcia.

Zaczeliśmy się oboje ubierać, co robiłem z grymasem na twarzy. Po chwili uśmiechnąłem się perwersyjnie do ukochanego. - Mogę dziś u Ciebie spać? - Spodziewałem się, że dokończymy tą ciekawą zabawę. Dziś i tak już nic nie zrobimy z Rukim

Wróciłem do domu z aparatem. Od razu wrzuciłem zdjęcia do swojego folderu i zacząłem je przeglądać. Właściwie wiele ich nie było, bo tylko trzy i oczywiście nagrałem te rozkoszne dźwięki wydobywające się z gardła Aoia...
Mają przejebane...

Aoi chciał dziś u mnie nocować. W normalnych okolicznościach od razu bym się zgodził, ale teraz myślałem o tym co ten knypek zrobi z tymi zdjęciami. Po co mu one? Chyba wolę nie wiedzieć. No cóż... pomimo tego że myślałem o czym zupełnie innym to moja natura nie dała za wygraną i przystałem na propozycję starszego gitarzysty.

Tej nocy oprócz tego, zę spędziłem ją z Uruhą (co już daje do myslenia) nie działo się nic dziwnego. Ranek tez przebiegł spokojnie. Wstałem spokojnie z łóżka około jedenastej, ubrałem swój szlafrok (właściewie to był szlafrok Uruhy, ale uwielbiałem mu go zabierać) zrobiłem sobie kawy, śniadanie i sprawdziłem na komórce czy nie dostałem żadnej wiadomości. W momencie gdy odblokowałem klawiature, to cały dzień poszedł się jebać. Sms od Ruksa. Treść : "Dzień dobry, gołąbku. Pozdrów Uruhe." Myślałem, że coś rozwale. Czytałem tą jakże długą wiadomość.

Wstałem w takim sobie humorze chociaż był bardzo ładny wiosenny dzień to miałem przeczucie ze najbliższe dni będą bardziej pojebane niż kiedykolwiek wcześniej. A to ze wzplędu na wokalistę naszego zespołu. Kiedy się obudziłem Aoia już w łóżku nie było. Domyśliłem sie że poszedł do kuchni, ja natomiast skierowałem sie do łazienki. Kiedy stałem pod prysznicem dziwne uczucie nie zniknęło. Chłodne stróżki wody wcale nie działały teraz na niego kojąco gdy jego umysł był pełem zmartwień. W końcu wyszedłem spod prysznica, wytarłem sie recznikiem i już miałem sięgnąć po szlafrok, ale go tam nie było. Uśmiechnąłem się pod nosem. Aoi. Przez chwilę myślałem żeby obwiązać sobie ręcznik wokół pasa lecz zrezygnowałem z tego gdyż stwierdziłem, że w ten sposób moje ciało bedzie się lepiej prezentowało. Skierowałem sie do kuchni gdzie siedział Aoi z komórką w dłoni.
- Co się stało?

Spojrzałem w stronę progu kuchni. A w nim stało bóstwo pod postacią nagiego Uruhy. Uśmiechnąłem się jeżdżąc spojrzeniem po jego ciele. Mimo to przypomniałem sobie o telefonie i pokazałem mu sms-a
-To się stało...

Zdziwiło mnie małe zainteresowanie czarnowłosego moją osobą, ale kiedy pokazał mi sms-a zrozumiałem jego zachowanie. To co chłodna woda we mnie wyleczyła wróciło. Spiąłem się jeszcze bardziej.
- Kurwa mać.

- Co teraz? - Spytałem załamany. - On nam żyć nie da!

-A co ja wróżka.? Nie wiem co teraz będzie ale cokolwiek będzie, nie będzie to przyjemne.- chwila ciszy. Spojrzałem na siebie- Mam iść się ubrać?

Wstałem do niego i wpiłem się w jego usta. Natychmiast zacząłem badać dłońmi jego nagie ciało. Byłem od niego uzależniony i na moje nieszczęście on o tym wiedział. Czego Ruki nie zrobi i tak będę ubóstwiał Uruhe.

Całą noc siedziałem przy fotoshopie przerabiając zdjęcia. Nad ranem zasnąłem i około 11 obudziłem się tylko po to, żeby wysłać sms-a do Aoia. Po tym już zasnąć nie mogłem. Za 3 dni znów całe The GazettE się widzi. Robimy naradę a propos dalszej działalności. Ja już chce się z nimi zobaczyć...

Całując się wróciliśmy do sypialni. Teraz byłem dla Aoia tak delikatny jak jeszcze nigdy. Całowałem go czule i namiętnie nie oczekując od niego niczego więcej lecz on miał chyba inne plany. Rozwiązałem szlafrok, który miał na sobie i skierowałem pocałunki niżej na szyję na której gdzie nie gdzie porobiłem malinki. Całowałem jego tors bawiąc się jego sutkami i podgryzając je. Zjeżdżałem coraz niżej, a moje usta skończyły wędrówkę na penisie Aoia. Pierwszy raz w życiu robię mu loda. Wcześniej tylko on to robił co wprost genialnie mu wychodziło jednak nigdy się nie odwdzięczyłem. Aż do teraz.

Wplotłem mu palce we włosy. Był tak cholernie delikatny. No nie jak Uruha! Ale to było przyjemne. Nagradzałem jego pieszczoty głośnymi jękami. Boże! Jak mi było dobrze! Pierwszy raz doszedłem w jego ustach. Przez głowę przemknęła mi myśl o tym czy wypluje spermę, czy się zakrztusi, lub połknie. W końcu ja zawsze połykałem!

Połknąłem spermę Aoia, spojrzałem mu w oczy i uśmiechnąłem się do niego po czym znów go pocałowałem. Nasze gorące języki stykające się w namiętnym pocałunku... czy mówiłem już jak on cudownie całuje? Co ja bym bez niego zrobił? Jeśli Ruki opublikuje te zdjęcia to będzie dla nas koniec. Koniec the GazettE, koniec tak naprawdę wszystkiego. No zajebiście Uruha... nie masz o czym myśleć kiedy liżesz się z facetem?
Przerwałem pocałunek i wyprostowałem się. Patrzyłem cały czas na Aoia, na jego piękne ciało. Sięgnąłem jego bioder, podniosłem je i zacząłem lizać jego otwór, a kiedy to mi się znudziło naparłem członkiem i wszedłem w niego, później odczekałem chwilę aby przyzwyczaił się do mojej obecności w sobie czego także nigdy nie robiłem. Aż mnie samego dziwiła ta moja delikatność.

Krzyknąłem, dużo ciszej niż normalnie. Kiedy się przyzwyczaiłem sam zacząłem nabijać się na niego, jęcząc. Przyciągnąłem go do siebie i zacząłem całować. Między pocałunkami szeptałem (normalnie krzyczałem) jego imię. Korciło mnie, żeby powiedzieć mu "Kocham Cię". Ale powstrzymywałem się jak tylko mogłem.

Doszliśmy prawie w tym samym momencie. Położyłem się obok niego na łóżku i przytuliłem go do siebie. Pocałowałem go w czoło po czym leżeliśmy tak przytuleni przez dłuższy czas milcząc

Wtuliłem się w niego. - Myślałeś kiedyś o tym czym się różnimy od normalnej pary? - Przyssałem się do jego obojczyka. Ale mu siniaka (malinkę) nabije...

-Hm... Na pewno tym, że parą nie jesteśmy. Czy możesz mi nabijać językiem siniaki w mniej widocznym miejscu?- zaśmiałem się. Aoi nie robi malinek. On nabija językiem 5 centymetrowe siniaki. Swoją drogą ciekawe skąd mu takie pytanie nagle do głowy wpadło. Lepiej się nie domyślać.

- A nie chciałbyś tego zmienić? - Spytałem w przerwie na robieniu mu siniaka.

Zamurowało mnie. Head rozjeb totalny. On mówi poważnie? Kurwa, co mam mu powiedzieć? Nigdy o tym nie gadaliśmy. To był taki seks bez zobowiązań. Chcę z nim być? Nie wiem! A czemu nie? Nie! Nie chcę udawać że coś do niego czuję skoro nie wiem czy coś czuję. Aoi stwierdził, że zachowujemy się jak para... a może warto by spróbować jeśli miałoby się opierać na takich samych zasadach. Kurde, co mu odpowiedzieć?
- Proszę następne pytanie...?

Skończyłem mu nabijać siniaka i spojrzałem w oczy. - Tylko pytałem. Tak jak jest teraz też jest dobrze. Po prostu pomyślałem czy by nie iść dalej. - Powiedziałem swobodnie. Nie żeby mi nie zależało, wręcz przeciwnie, byłem zakochany. Stąd przyszły mi do głowy te myśli. Położyłem dłoń na jego policzku, kciukiem gładząc skórę.

No to mi sprawy nie ułatwiło,ale bez ryzyka człowiek nie żyje.
- Niech ci będzie. Tak.

- Jesteś pewien? - Spytałem upierdliwie.

-Szczerze? Nie, ale spróbować można.

Uśmiechnąłem się. Idiota. Wtuliłem znów po czym spytałem po chwili myślenia. - Hmm... I co to zmieniło? - I zaśmiałem się tym bardziej, ze to był mój pomysł.

-No chyba nic.- nie mogłem się oprzeć i pocałowałem go czule.


                                                  KONIEC PARTU 1
                                       ale bójcie się bo będą kolejne xD




3 komentarze:

  1. Bo to ja ją wymyśliłam?? o.O

    OdpowiedzUsuń
  2. nO niby tak. Ale nie spamij komentarzami bez sensu .. wiem ze ja tak robie .. ale tylko ja tak moge xD

    OdpowiedzUsuń