A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

wtorek, 16 października 2012

Tytuł: NIEZNANY parring : NIEOKRESLONY

Sama nie wiem co to jest, pewnego razu na fb mnie naszło na napisanie xD // Tori
Sorka za długą nieobecność ... szkoła i lenistwo -.-
Tak już a propos fb ... jeżeli chcecie to bardzo proszę o like na moim fan page :3 http://www.facebook.com/NieMowDoMniekiedySluchamTheGazette no to miłego czytanka i nie zabijcie mnie xDD

Deszczowy dzień, smutek, ból rozstania. Ciągle czekam na niego, wiem, że to ostatni raz kiedy odszedł, ale moje życie, a raczej parodia tego co się nazywa życiem, traci sens gdy w pobliżu go nie ma.
Dotyk tych miękkich dłoni, w które wcierał mnóstwo kremów, usta pieszczące każdy centymetr ciała, uśmiech, co doprowadza mnie do szaleństwa.
Deszcz ścieka po szybie tak jak moje łzy po policzkach.
Przekręciłem się na drugi bok i zaciągnąłem się głęboko zapachem poduszki, nadal nim pachniała. Wszystko wokół było naznaczone jego dotykiem, zapachem, których ja już nie poczuję prosto ze źródła.
Boże, czemu to musi tak boleć?

Umieramy, by znów się odrodzić, ale dlaczego to boli MNIE najbardziej?
Czuję się jakby cały żal i smutek świata był przelany na mnie.
Czy to kara? Kara za moje grzechy?
Choćbym nie wiem ile razy się spowiadał On mi nigdy nie wybaczy. Nie wybaczy mi tego, że kochałem, że kocham nadal faceta, który zdradzał mnie na każdym kroku, puszczał się na lewo i na prawo, po czym wracał do domu nad ranem by się wyspać i od rana mnie rżnąć. Robił to tak namiętnie, że aż wyczuwałem w tym uczucie, które może tylko sobie wyobrażałem, ale ono sprawiało, że każdą noc mu wybaczałem.
Od tygodni jestem pogrążony w żałobie, spędzałem dni w tym jednym pomieszczeniu.
Gdy pukają, nie otwieram.
W skrzynce zapewne gnieżdżą i mnożą się rachunki, ale jakoś mało mnie to obchodziło. W głębi duszy wiem co pragnąłem tym uzyskać, chociaż sam uważałem to za kretyńskie rozwiązanie.
Zatrząsłem się z zimna i okryłem się szczelniej kołdrą.
Z kuchni dobiegł mnie dźwięk tłuczonego talerza, mój szloch zamilkł i wsłuchiwałem się w ciszę, w której słyszałem cichutki odgłos kroków.
Wyskoczyłem z łóżka i już wiedząc co się stało pobiegłem wprost w ramiona śmierci w postaci mojego ukochanego. Wraz z nim odszedłem. Odszedłem szukać miejsca gdzie zaznamy spokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz