A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

czwartek, 2 sierpnia 2012

Tytuł Ivani wymyśli xD

Kolor czerwony- Tori - Reita
 Kolor pomarańczowy - Ivani - Ruki


Stoję w progu jego pokoju i patrze jak spokojnie śpi w wielkim 2 osobowym łóżku. Jest taki piękny, taki uroczy i taki bezbronny. Jak małe lwiatko bez matki. W mojej głowie pojawiały się fantazje w których nie był małym lwiątkiem lecz wielkim lwem. Demonem seksu. Cisza panująca w pokoju stała się uciążliwa. Podszedłem do niego i wlazłem do jego łóżka zakrywając się kołdra. Leżał tyłem do mnie spokojnie miarowo oddychając. Zawsze sypiał tylko w bieliźnie tak jak ja co ułatwiało sprawę. Zdjąłem z siebie ostatnia część ubrania po czym zdjąłem z niego bokserki. Jego tyłeczek aż się prosił o ostre rżnięcie. Klepnąłem go dosyć mocno po czym bez żadnego przygotowania jednym wprawnym ruchem wszedłem w niego do końca .

Rei się zaśmiał (zapewne ze mnie -.- ) po czym pomógł mi wstać. Jak stanąłem na równe nogi i spojrzałem mu w twarz tak mnie korciło przed pewnym czynem, ze się nie powstrzymałem. Walnąłem go w twarz z otwartej reki. Ponieważ kiedy go walnąłem ze złości spiąłem całe ciało zabolał mnie tyłek. Spojrzałem na niego jeszcze bardziej gniewnie.- Bolało...

Pomimo tego ze Ruki tak dba o swoje dłonie żeby były gładkie i delikatne to uderzenie wcale delikatne nie było. Potarłem piekący policzek nieco zdziwiony ale w sumie moglem spodziewać się takiego zachowania z jego strony. Jednakże trochę go nie rozumiem. Od jakiegoś czasu wokalista mnie pociągał i miałem dziką ochotę po prostu go rżnąć. A ostatnio zauważyłem że bardzo często mi się przygląda, a kiedy ja na niego spojrzę wtedy z nikłym rumieńcem, bo przykrywa go tona makijażu, spuszcza wzrok lekko się uśmiechając. Z tego wywnioskowałem że też ma na mnie ochotę więc o co teraz chodzi? Czemu patrzy teraz ze złością?
- Co się stało? Czemu jesteś zły?

No teraz to myślałem że go wykastruje... Wpierdala mi się do pokoju, włazi do MOJEGO łóżka i ni z gruszki ni z pietruszki... tego nie skończę... A teraz się jeszcze głupio pyta. Poczułem się jak małe dziecko dźgnięte po raz setny w czoło
- Nic takiego Reitusiu - odpowiedziałem głosem ociekającym sarkazmem. - WYJDŹ! - Wskazałem drzwi starając się mu patrzeć w oczy
Właśnie... Starając... Odwróciłem wzrok, natychmiast po zetknięciu się naszych spojrzeń
Ach... Czemu nie mam teraz tej tapety na gębie. Pochyliłem lekko głowę w nadziei, ze nie zobaczył rumieńca.

Znów to zrobił. Odwrócił wzrok. A zawsze uwielbiałem spojrzenie jego oczu. Chwyciłem go za podbródek wpijając sie w jego usta. Takie kuszące... Musiałem, po prostu musiałem ich spróbować, zobaczyć jak smakują. Takie delikatne... tak jak on.
Kompletnie zlałem jego rozkaz. Pragnąłem go. A teraz kiedy mam szansę, kiedy odważyłem się spróbować... musiałem zrobić to do końca. Podniosłem go i rzuciłem na łóżko. Był cięższy niż myślałem, ale godziny spedzone w siłowni nareszcie się przydały. Usiadłem na nim okrakiem tak że nasze erekcje się stykały i znów zacząłem go całować.

Całe moje ciało się spięło, pod wpływem jego pocałunku. W jednym momencie staliśmy, a on mnie pocałował, a w drugim leżałem pod nim na łóżku. W mojej głowie kłębiło się tyle myśli, że nie wiedziałem już sam czego chce. Podobał mi się? Nie, wcale... Ja byłem w nim zakochany! Z drugiej strony nie powinienem dopuścić do takiej sytuacji nigdy! Jesteśmy w jednym zespole, jeżeli zrobimy coś głupiego, czego potem będziemy żałować... Zespół się rozpadnie... Ale jak mam niby o tym myśleć kiedy w końcu jest tak blisko... Jak mam się sprzeciwić kiedy czuje go prawie całym ciałem... Sam byłem bezsilny. Zacząłem mu utrudniać pocałunki, odepchnąłem go delikatnie. Udało mi się spojrzeć mu w oczy i szepnąłem. - Reita... Będziemy żałować...

Kilka lat czekałem na tą chwilę. Spodobał mi się od samego początku, odkąd przyszedł do mnie i do Uruhy mówiąc że chce śpiewać w naszym zespole. Mój przyjaciel nie był co do niego przekonany ale jakoś wybłagałem, dosłownie wybłagałem Uru i z czasem nawet on się przekonał do Takanoriego. Całe 10 lat czekałem na odwagę która by mi pozwoliła zadziałać. A teraz gdy w końcu leżał pode mną on mi mówi że będę żałować. Miałem ochotę znow sie zaśmiać.
- Ruki. Nigdy nie będę żałować jeśli zrobię to z Tobą.

Poczułem jak moje policzki pokrywa bardziej widoczny rumieniec. Odwróciłem głowę w bok. Byłem tak cholernie zły na siebie! On tylko wspomniał o seksie, a mi się zakręciło w głowie. Zamknąłem oczy, powoli odwróciłem głowę twarzą do niego. Bałem się. I to był jedyny powód dla, którego znów go delikatnie odepchnąłem. - Reita, nie...

-Kochanie... nic ci się nie stanie.. będę delikatny obiecuję.- Żeby mu pokazać że mówię prawdę pocałowałem do najdelikatniej i najczulej jak umiem co wcale nei było trudne w tym przypadku. Gdy tylko go widzę już mnei coś łapie za serce, a co dopiero całowanie go ..

Ale nie o to chodzi Reita... Pomyślałem. Mimo to oddawałem pocałunki.Odepchnąłem go gwałtownie - Nie! Reita, nie! - Miałem zamiar usiąść, ale on nadal siedział na mnie w taki sposób, że próba zepchnięcia go... Byłaby jeszcze bardziej niezręczna niż cała ta sytuacja...

-Ruki co sie do jasnej cholery dzieje? Bo chyba nei chodzi o zespół ?
czekaj ..
Patrzyłem uważnie na jego twarz. próbując z niej wyczytać odpowiedź, ale mi się nie udało.
Zacząłem się martwić. Może się pomyliłem co do uczuć młodszego ? może mu się wcale nie podobam i sobie coś uroiłem ?

Spojrzałem na twarz Reity. Widząc jej wyraz, wystraszyłem się lekko. Postanowiłem sobie w myślach spokój. Jeżeli go teraz odepchnę, to on więcej nie wróci. Nawet jeśli to teraz za wiele dla mnie... Objąłem go za szyje i zamknąłem oczy, żeby nie wyczytał z nich niepewności i strachu. Pocałowałem go i czekałem na odpowiedź...

Wciąż nie za bardzo przekonany oddałem pocałunek z cala mocą, z całym uczuciem. Nie chciałem aby poczuł moją niepewność. Znów położyłem go na łóżku. Zszedłem z jego bioder i umieściłem się pomiędzy jego nogami. Zszedłem pocałunkami na jego szyje kierując się w dół. Bawiłem się jego sutkami po czym zaraz później już całowałem jego podbrzusze. Wziąłem w usta jego członek napawając się wydawanymi przez niego dźwiękami.

Przez jego pieszczoty momentalnie zapomniałem o strachu, niepewności i całej reszcie świata. Całował mnie, dotykał, a gdy dotarł do mojego podbrzusza, fala gorąca rozlała się po moim ciele i nie byłem w stanie ani panować nad jękami ani nad ruchem bioder. Byłem jego zabawką, własnością. Niech robi ze mną co chce do rana. Wplotłem palce w jego włosy nadając rytm ruchom jego głowy.

kierował moją głową nadając swoje ulubione tępo. Czułem się wspaniale słuchając jego jęków, westchnień i wyczuwając ponaglające ruchy ciała. Kiedy wkońcu doszedł w moich ustach wyplułem jego spermę na dywan po czym pocałowałem go . Następnie oblizałem swoje trzy palce grubą warstwą śliny i najdelikatniej jak umiałem wsadziłem w jego ciasny otwór jeden palec.Kiedy się już przyzwyczail do nowego uczucia dodalem drugi i trzeci palec. Po skończonym rozgrzewaniu wolno i bardzo delikatnie wczedlem w niego. chciałem mu sprawić jak najmniej bólu. Nie miałem zamiaru posuwać,go tak żeby mnie znienawidził. Teraz w tym momencie to był najszczęśliwszy czas w moim życiu. Bylem w niebowziety jak jeszcze nigdy.

 
Był delikatny, a każdy ruch sprawiał mi przyjemność. Objąłem go za szyje i przyciągnąłem do siebie. Poczułem się śmiały, odważny, uśmiechnąłem perwersyjnie sam nie wierząc w swoją przemianę i uśmiechnąłem. - Coś taki delikatny, Suzuki? Z bassem ci lepiej idzie... - Nie miałem ochoty na delikatność. Pocałowałem go agresywnie, przejmując dominacje w pocałunku.

Byłem lekko zdziwiony zachowaniem wokalisty. Taka delikatna kruszynka chce się po prostu pierdolić?! Nie żebym nie wolał na ostro ale to było cholernie nie podobne do Takanoriego, którego znał wcześniej. Ale nie moglem pozwolić sobie na bycie ta uleglą strona. Całowałem go coraz zachłanniej znów zyskując dominacje i przyspieszając ruchy sprawiając także, że były one mocniejsze, dziksze.

To był właśnie Reita. Ten prawdziwy Reita. Dominator. To co on wyrabiał na scenie z gitarą... Nie umywa się do tego co robił ze mną teraz. Mimo walki o dominacje, między naszymi językami, jęczałem. Dłońmi badałem jego plecy. Przy jego mocniejszych ruchach mimowolnie drapałem go paznokciami.

Mruczałem z przyjemności odczuwając jego reakcje. Tak dobrze mi z nim było. Niech ta chwila nie zostanie przerwana. niech trwa wiecznie, a sprawie ze obaj dotrzemy do raju wcześniej niż przed śmiercią... kurwa chyba później napisze piosenkę... O czym ja myślę?! I to jeszcze przeżywając najlepszy seks z moim ideałem. Tak, zdecydowanie Ruki jest moim ideałem. Śliczny, zboczony chłopczyk w dzień i dzika bestia w nocy. Moje westchnienia wzmogły się kiedy odczułem nadchodzący szczyt.

Drugi raz tej nocy doszedłem. Wszystko przez Reite! Jeżeli wcześniej byłem w nim zakochany, to teraz jest mi bardziej potrzebny niż tlen. Jeżeli ta chwila ma się kiedykolwiek skończyć, to ma się obowiązkowo powtórzyć. Nieświadomy tego, że cokolwiek mówię, wyznałem mu miłość, choć dobrze wiedziałem, że te dwa słowa nie są w stanie wyrazić moich uczuć.

Doszedłem w nim z głośnym jękiem po czym położyłem się na łóżku obok niego. Jeśli myślałem ze tej nocy nic już mnie nie zdziwi to wyraźnie się pomyliłem. Uśmiechnąłem się mimowolnie i przytuliłem go do siebie. Dłuższa chwile nic nie mówiłem tylko napawałem się jego zapachem, ciepłem i sama obecnością.

Wtuliłem się w niego i zamknąłem oczy.
- Nie waż się mnie zostawiać...
I zasnąłem jak małe dziecko. Zdążyłem już tylko pomyśleć o tym co będzie rano i przestraszyć się tego.

- Tez cie kocham.- szepnąłem wprost do jego ucha. A myślałem ze wcześniej byłem szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej to teraz gdyby nie wyczerpanie skakałbym z radości. Z lekkim uśmiechem na ustach usnąłem obok swojego ideału wtulonego we mnie. Pomyślałem jeszcze tylko: Nigdy cie nie zostawię... Takanori.
Pierwszy raz zwróciłem się do niego po imieniu. Co z tego ze tylko w myślach skoro we wszystkim musi być ten pierwszy raz?


No to teraz wasza opinia : kto gorzej pisze, bo ja stawiam na siebie ! / ~ Tori ♥


6 komentarzy:

  1. Łaaa!! *o* Na to czekałam xD Żadna nie pisze gorzej :P Obydwie zajebiści, i Tori nie wykłócaj się ze mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tori, głupi, kochany mężu, wiesz, że zajebiście piszesz :* Emosiu, Twoje komentarze są zajebiste i dziękuje :) Tego typu wpisów będzie więcej :P A tak btw Tori, mam fajny pomysł na coś nowego (tak, bój się) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo *o* Dziekuję Ivani xD Cieszę się, że będzie więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny tytuł Tori xD "Tytuł Ivani wymyśli xD" Żart i tytuł w jednym!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki żart ?? Ty masz wymyślić tytuł bo ja sie do tego nei nadaje i dziekuje Emosiu ^///^

    OdpowiedzUsuń