Opowiadanko dedykuję Misaki i jej bratu Aki (Taak .. a jedno i drugie to laski xD) Mam nadzieję, że nie zanudzicie się na śmierć. To jest opowiadanie z tych, których nienawidzę! No, ale ... sami się przekonajcie./ Tori
[Reita]
"Silly god disco". Kiedy tylko zacząłem grać wszystkie kobiety obecne na widowni zaczęły piszczeć z zachwytu.
Uśmiechnąłem się pod nosem po czym spojrzałem na Rukiego, a w tym samym momencie on spojrzał na mnie. Uśmiechnął się, mrugnął jednym okiem i powrócił wzrokiem do publiczności. piosenka trwała, Ruki śpiewał i poruszał się w rytm piosenki. Mógłbym na to patrzeć bez przerwy gdyby nie to, ze przez to gapienie się pomyliłem chwyty. Na szczęście nikt tego nie słyszał, w końcu jestem bassem. No prawie nikt nie słyszał... wszyscy oprócz Gazetto, ale graliśmy dalej jak gdyby nigdy nic.
Nadeszła solówka Uruhy i myślałem, że mnie coś trafi.
Znowu odgrywał ten durny fanservis z Rukim. Gdyby nie to, że byliśmy w trakcie koncertu i jest moim przyjacielem to już dawno oberwał by moim bassem.
***
Po koncercie siedziałem w garderobie przed lustrem patrząc ze złością w swoje odbicie. Zazdrość pochłonęła mnie w całości. Ile mógłbym oddać aby dotknąć TAK Takanoriego choćby po prostu dla fanservisu ...
Nawet nie zauważyłem kiedy podszedł do mnie Kai i nie zauważałbym jeszcze długo gdyby nie dotknął mojego ramienia, co odwróciło moją uwagę od lustra.
Kai miał zatroskaną minę.
- Reita co z tobą?
-Nic.
Nie miałem ochoty z nim gadać. Nie miałem ochoty gadać z kimkolwiek. Wszystkiego mi się odechciewało, kiedy wiedziałem, że moje marzenia o wokaliście mogą spełnić się jedynie w snach, ale zaraz bardziej się na siebie zezłościłem. To, że jestem totalnym durniem, bo nie umiem poradzić sobie z uczuciami nie upoważnia mnie do wyżywania się na perkusiście, on chce tylko pomóc.
- Przepraszam. - odezwałem się spokojniej, ze skruchą.
Kai poklepał mnie po ramieniu.
- Wybaczę jeśli powiesz mi co się stało.
- Ale wszystko jest w jak najlepszym porządku.- Aby to udowodnić zdobyłem się na fałszywy uśmiech.
- Wkręcać to my a nie nas, no nie? przecież widzę.Mów. Wujek Tanabe wysłucha.
Mogłem dalej próbować mu wmówić, ze nic mi nie jest, ale niestety to mój przyjaciel, który swoimi żartami wkurza mnie niemiłosiernie, tak jak ja jego, ale go nie oszukam.
- Ech ... Ale jeśli się dowiem, ze chociaż na milimetr otworzyłeś usta, to sam własnoręcznie wyrwę ci język z gęby.
- Łohoho ... Czyli coś poważnego. nie no jasne, przecież możesz mi ufać.
Patrzyłem jeszcze chwilę na niego podejrzliwie.
- No dobra. Powiedzmy, ze ci wierzę... Chodzi o Rukiego.
Kai wyraźnie czekał na ciąg dalszy mojej wypowiedzi, ale kiedy to nie nastąpiło odezwał się.
-No i co z nim?
- ...
- Reita.
- Ja się chyba zakochałem. - jęknąłem zawstydzony i przetarłem twarz dłońmi.
- Acham. on o tym wie? - Tanabe nie wykazał żadnych emocji, bo wiedział, że to by tylko mnie zdenerwowało i za to go wielbię.
-No właśnie chodzi o to, ze .. nie.
- Chcesz dobrej rady od wujaszka?
Westchnąłem
- No wal.
- Powiedz mu.
Patrzyłem na niego jak na idiotę.
- A ty wiesz, że to całkiem dobry pomysł? normalnie aż się dziwię, ze sam na to nie wpadłem. Przecież to takie proste... Nie.
-Suzuki . To wcale nie jest trudne. Dwa słowa: Kocham cię. I tyle. Uwierz mi, że to zadziała.
W tym momencie podszedł do nas Ruki. Modliłem się aby nie usłyszał naszej rozmowy...
[Ruki]
Akira siedział wraz z Tanabe przed lustrem. Gadali o czymś i w pewnym momencie zauważyłem w odbiciu Reity, ze wymawia moje imię. Zaciekawiło mnie to więc poszedłem do nich.
- ...Kocham cię. I tyle. Uwierz mi, ze to zadziała.- powiedział Kai.
- Kto kogo kocha? - zapytałem ciekawy o kim rozmawiają perkusja i bass.
- Nie ważne. Problem już rozwiązany. No to ja lecę.- Kai wstał i poszedł, zostałem z Reitą sam na sam.
Od jakiegoś czasu wyglądał jakby go walec przejechał, a zachowywał się jak kobieta w ciąży. Raz jest cały w skowronkach by za chwilę stać się Lord of darkness.
- Ue-chan, czemu jesteś nie w sosie ?
- Co ? Jakim sosie? - wyglądał jakby się czymś przejmował co utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś musiało się stać. Tylko co się stało mojemu Akirze?
- Pomidorowym. Ostatnio nie jesteś sobą, czemu?
- Nie ważne. - warknął starszy blondyn.
-Dla mnie owszem.!!! - krzyknąłem po czym rozejrzałem się dookoła, ale w pomieszczeniu byliśmy sami.
Reita wyglądał jakby się bił sam ze sobą w myślach. W końcu wstał, podszedł do mnei i wpił się w moje usta. Pocałunek był krótki lecz... przyjemny.
- Kocham cię. - powiedział nie patrząc mi w oczy
Uśmiechnąłem się jakbym wygrał na loterii. No cóż... Czułem się jakby faktycznie tak się stało, albo i lepiej.
Akira jest zakochany we mnie! Chyba umrę ze szczęścia.
[Reita]
Kiedy nie doczekałem się odpowiedzi nawet nie spojrzałem na jego twarz. Nie chciałem na niej zobaczyć obrzydzenia więc po prostu wyminąłem go i skierowałem się do wyjścia. Już otwierałem drzwi kiedy poczułem dłoń zaciskającą się na moim nadgarstku.
Zdziwiony spojrzałem na Rukiego, który ze łzami w oczach i uśmiecham na twarzy wyszeptał:
- Też cię kocham.
Te trzy słowa zatrzęsły moim światem.
Młodszy stanął na palcach by sięgnąć moich ust, a kiedy nasze wargi sie spotkały czułem, ze nic i nikt nie zakłóci mojego szczęścia.
Takanori nieśmiało wsunął język do moich ust. Całowaliśmy się długo ciesząc się swoją wzajemną miłością i w tym momencie mój przyjaciel z dzieciństwa był gatunkiem zagrożonym. Niech żałuje, że nie ma dzieci i zostanie po nim tylko kawałek betonu z imieniem i datą śmierci.
- Tak! Nareszcie. - wykrzyknął gitarzysta, kiedy zobaczył mnie i Rukiego.
Oderwaliśmy się od siebie, a ja spojrzałem na niego ze złością, ale zaraz później dotarło do mnie co powiedział.
- Jak to "nareszcie"?
Uruha w odpowiedzi tylko się roześmiał.
- Przyjaźnimy się jakieś 15 lat i tym myślisz, że nie wiem, że bujasz się w nim? - wskazał palcem na Rukiego, a mi mowę odjęło.
Uru jednak myśli... Nie, on udaje. Na pewno.
- To czemu nic nie mówiłeś?
- A po co? Poradziłeś sobie jakoś bez tego, a poza tym gdybyś chciał, żebym wiedział to sam byś mi powiedział.
- No nic. Teraz już wiemy.- powiedział mój anioł i znów mnie pocałował.
Czułem, że w najbliższej przyszłości będzie dobrze. może nie idealnie, ale przeżyjemy, jeśli tylko będziemy trzymać się naszej długo ukrywanej miłości.
-Powiedzieć wam coś jeszcze? - odezwał się Uruha - Jak na was patrze to rzygać mi się chce.
Z bólem serca znów odsunąłem się od ust wokalisty, chwyciłem wazon stojący na stoliku obok i rzuciłem go w miejsce, gdzie przed chwilą stał mój przyjaciel. Wazon roztrzaskał się o ścianę.
- Szlag, pudło.
Z korytarza usłyszałem głos szatyna.
- Zapamiętam to sobie Suzuki!
Roześmiałem się i wróciłem do całowania mojego ideału ze zgrabnym tyłeczkiem.
Nie będę was zmuszać znów do komentowania, aczkolwiek chciałam zauważyć, że komentarze w jakiś sposób podnoszą na duchu i nie ma się wrażenia, że pisze się dla siebie i że to co się napisze jest denne. No to tylko tyle chciałam napisać. Jak jeszcze żyjecie to dobrze ;) / Tori
Ni tam to opowiadanko się podoba, takie delikatne *_*
OdpowiedzUsuńReita rządzi ^__^
Lalalulu;)
Ha h a:) Tak, Reicio delikatny ... szczególnie jak chciał rzucić w Urusia wazonkiem xD Dziękuję :** ♥ Nareszcie komuś się podoba! xD
OdpowiedzUsuńAle fajne :)
OdpowiedzUsuńHaha :D Moment z wazonem zrzucił mnie z krzesła :P Bardzo mi się podoba ;)
OdpowiedzUsuńmnie się również podoba :)
OdpowiedzUsuńSuper jak ja kocham Reituki
OdpowiedzUsuńUruha jaki homofob. O:
OdpowiedzUsuń