A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

środa, 22 sierpnia 2012

"Jogging" 1

Hej Robaczki! Dziś dam wam opowiadanko, które zaczęłam pisać dziś w nocy. To miał być oneshot, ale chyba nie wyjdzie >.< Mam nadzieję, że wam się spodoba. Mój ulubiony parring ^^ / Tori ♥


Był ładny, wiosenny poranek, idealny czas na jogging. Postanowiłem tym razem nie biec przez park tradycyjną drogą, tylko skręcić tak, aby przebiec obok jeziora w odległej części parku. W taką pogodę jezioro i drzewa dookoła wyglądają tak pięknie.
Założyłem słuchawki na uszy, w których rozbrzmiewała cudowna muzyka Luna sea* i zacząłem bieg.
Po drodze obserwowałem okolice, jak zawsze. Wschodzące słońce, chłód, rosa na trawie, wykluwające się z pączków kwiaty... Dla takiego widoku warto żyć.
Nigdy nie liczyłem ile czasu zajmowało mi bieganie, ale w między czasie przesłuchałem jakieś cztery piosenki, więc szacuję, że zajęło mi to około 20 minut.
Jak już mówiłem, ten widok jest piękny. Postanowiłem zatrzymać się na chwilę i chociaż przez ten jeden krótki moment nacieszyć się widokiem jeziora, w którym odbija się pomarańczowa światło słońca.
Gdyby taki widok mógłby być zawsze...
Przypomina mi to dzieciństwo, kiedy przychodziłem tu wcześnie rano, zanim jeszcze słońce wstało, by podziwiać jak się budzi. robię też aż do teraz, chociaż rzadko mi się chce i nie zawsze jest na to czas. Wcześniej nie miałem tyle na głowie, zanim powstało Gazetto zasypiałem normalnie i budziłem się o świcie lub nawet przed świtem, a teraz zasypiam o kosmicznych porach, śpię do późna i Reita musi mnie budzić lub w ogóle nie śpię. A tak bardzo chciałbym móc oglądać ten obraz codziennie. mógłbym go sobie nawet namalować i powiesić na ścianie byleby tylko co rano widząc go uśmiechać się.
Drzewa, tafla wody, a przy brzegu opierając się o drzewo siedzi mężczyzna.
Zaintrygował mnie ten widok, nigdy o tej porze nie widziałem tu nikogo. Mało osób wiedziało o tym miejscu, ja sam nie podzieliłem się wiedzą o jego istnieniu z nikim, nawet z Akirą. To było moje małe miejsce do ucieczki. Ucieczki od tego zepsutego świata. Czy aż tak dawno mnie tu nie było i coś się zmieniło?
Możliwe...
A co zaciekawiło mnie bardziej to iż widziałem mężczyznę od tyłu to jego wygląd i postawa były mi znajome.
Przybliżyłem się, przyjrzałem i stwierdziłem, że się nie mylę.
Zdjąłem słuchawki z uszu. I podszedłem do chłopaka.
-Ruki.
chłopak nie zareagował więc ponowiłem próbę zwrócenia na siebie jego uwagi.
-Ruki co ty tu robisz?
Takanori podskoczył jakby wystraszony, ale gdy zobaczył kto go zaczepił od razu się zrelaksował.
- O, dzień dobry Uru. - Chłopak uśmiechnął się serdecznie i powrócił wzrokiem do jeziora, w którym pływała rodzina kaczek.- Gdybym był Reitą zapewne powiedziałbym, ze masz ładną, liczną rodzinkę- zaśmiał się krótko na co odpowiedziałem tym samym.
- Po czym on wylądowałby w wodzie. - Teraz zaśmialiśmy się trochę głośniej wciąż nie przerywając jednak wciąż nie przeszkadzać ciszy, w której słychać było odgłosy zwierzątek żyjących w parku. - A więc co tu robisz sam o tak wczesnej porze?
Wokalista wzruszył lekko ramionami.
-Musiałem odetchnąć i pomysleć, nie mogłem dłużej kisić się w pokoju. Potrzebowałem wytchnienia.
Przysiadłem się do przyjaciela podążając za jego spojrzeniem wciąż wpatrującym sięw prywatne życie kaczek.
-Rozumiem. Właśnie dlatego biegam.
Ruki oderwał spojrzenie od jeziora i spojrzał na mnie kładąc głowę na rękach oplatających jego kolana.
-to ty umiesz tak wcześnie wstać? Przecież zawsze to Rei i Kai cię wyciągają z łóżka.
-Owszem umiem. Jestem człowiekiem. Kładąc się spać o 4 nad ranem to oczywiste, że wstanę w późniejszych godzinach. Lubię rano pobiegać, pomyśleć i jak to ująłeś odetchnąć. to moje małe miejsce mój kącik, tajemnica.- rozejrzałem się wokół i znów spojrzałem na Matsumoto. - Jak znalazłeś to miejsce ?
chłopak znów wzruszył ramionami.
- Po prostu szedłem. nawet nie wiem jaką drogą, to tak jakby coś mną kierowało. Jakbym musiał tu przyjść prędzej czy później. - Ruki wskazał palcem na drzewa za nami.- Tam dalej pochowałem Sabu-chana.
Spojrzałem w tamtym kierunku.
-Sam go pochowałeś? Czemu nic nie powiedziałeś? Pomoglibyśmy ci i już nawet nie mówię o samym pochowaniu psa tylko o udźwignięci tego psychicznie.
kolejne wzruszenie ramion
- Z jednej strony chciałem wa prosić, abyście byli tu ze mną, ale z drugiej, tej silniejszej czułem, że muszę zrobić to sam . Pożegnać się z nim na osobności i ostatni raz powiedzieć "Kocham cię piesku" tak aby to dotarło tylko do jego uszek nawet jeśli tego nie słyszał... - Po jego policzkach zaczęły płynąć pojedyncze łzy. Widząc to przytuliłem go do siebie, a on zaczął płakać mocniej. Pozwoliłem mu się wypłakać w swój tors i czekałem, aż w końcu trochę się uspokoi. Żal mi było Rukiego.Ten pies był dla niego najważniejszy, a zdechł dopiero jakiś miesiąc temu.
Głaskałem go po plecach, anie nie mówiłem , ze wszystko będzie dobrze. Nie miałem zamiaru kłamać. To głupie gadanie by nic nie dało.
kiedy jego szlochy już nieco się uspokoiły dalej go głaskałem.
- Ruki... Będzie trudno, ale będziesz musiał nauczyć się żyć bez niego. Musisz zakończyć pewien etap i iść dalej. Nie mówię, że masz zapomnieć o Sabu-chanie, ale żeby pogodzić się z jego odejściem i otworzyć się na przyjaciół. A jeśli będzie potrzeba to możesz na mnie liczyć, tylko przyjdź do mnie, ze wszystkim.
Wokalista oderwał się już ode mnie i wytarł twarz w chusteczkę, którą mu podałem
-Dziękuję. Na pewno będę pamiętać. - uśmiechnął się słabo.

                                                                 ***
- Ruki jest już 12 może tak chodźmy , bo praca czeka...
-Ech .. No , kiedyś trzeba iść. Niestety. Miło było. Fajnie, że się spotkaliśmy.- chłopak znów się do mnie uśmiechnął.
-Tak, fajnie. To teraz muszę iść do domu po samochód. Idziesz ze mną?
- Ale ja mam auto, możesz się zabrać ze mną, jeśli chcesz.
-Jasne.
Przez drogę do studia rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak zwykle, jakby w ogóle nie było rozmowy sprzed pół godziny.
W studio byliśmy najwcześniej,a niedługo później dołączył do nas Kai, który na mój widok gwałtownie przystanął i złapał się futryny, gdyż o mało się nie przewrócił.
- Witaj Kai. Jak tam zdrówko?- przywitałem go z uśmiechem
- Hej, liderze! Nie dziw się tak, bo większe cuda się zdarzają. -powiedział Takanori także śmiejąc się z reakcji perkusisty.
-Serio? Podaj chociaż jeden większy cud od tego- pokazał na mnie.
- Dziękuję ... ale nie mów tak często, bo się rumienię. - zaśmiałem się i usiadłem na krześle
Ruki już otwierał usta, żeby mu odpowiedzieć kiedy od wejścia usłyszeli głos Suzukiego.
-O Boże! Ty widzisz i nie grzmisz!
-Kolejny...- lekko zirytowałem się, że biorą mnie za osobę, która cały dzień by spędziła w łóżku z butelką wódki przytulaną do policzka.
- No więc czekam.- ponaglał wokalistę Tanabe.
Ruki ponowił próbę odezwania się, ale teraz zjawił się Aoi, który zareagował podobnie do reszty.
- O matko!
Jeszcze bardziej się zirytowałem.
- Do jasnej cholery! Ogarnijcie się.
- Cicho siedź. - zwrócił się do mnie Kai po czym znowu zaczął napastować najmłodszego.- No teraz mów.
-Aaa......... Może ty powiedz, Reita.
Yutaka uśmiechnął się szeroko.
- A no widzisz.
Reszta dnia przebiegła normalni, jeśli można uznać dzień spędzony z the GazettE "normalnym". Próba poszła sprawnie, przez co zostaliśmy wcześniej zwolnieni do domów.
Zastanawiało mnie tylko jak ja wrócę do domu?
Właśnie minął mnie Ruki.
- Taka-chan mógłbyś mnie podwieźć do domu?
Ruki uśmiechnął się.
-Jasne

Mam nadzieję, że pierwsza część się podobała i że chcecie więcej tego kulawego opka xD Pozdrowionka / ~Tori ♥
* Luna sea to zespół, który ich inspirował,a tak swoją drogą to słuchałam ich i są całkiem dobrzy ^^

1 komentarz:

  1. Już mi się podoba xDD Ciekawi mnie ciąg dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń