A więc... ten oto blog zawiera treści yaoi, czyli opowiadania o miłości i seksie w wersji boyxboy. Jeśli jesteś hejterem lub brzydzisz się yaoi, albo masz jeszcze inne powody aby go nie lubić to zapraszam to kliknięcia czerwonego krzyrzyka w górnym prawym rogu lub strzałeczki, która cofnie cię z powrotem do mormalnego świata :3 Z góry dziękuję ♥
Blog dedykuje wszystkim zażartym yaoistkom i yaoistom ^^

wtorek, 27 listopada 2012

Akademik 1

Poprawione przez Kitę, której dziękuję, że chciało się to czytać. Już zaraz kończę 2 notkę ^.^

Na początku myślałam, że lepiej wyszło, a teraz mi się nie podoba xD no ale mam nadzieje, że wy będziecie mieli lepszą opinię ^w^ // Tori

PS Chcieliście dłuższe rozdziały ? Proszę bardzo XD



To był tylko niski blondasek, który podlizywał się nauczycielom, a po lekcjach był wredną szują!
Kiedyś, lecz nie wiedział jeszcze kiedy, miał zamiar utrzeć mu ten jego nosek. A teraz co mógł zrobić? Był tylko tym spokojnym, wyrozumiałym, tolerancyjnym i zawsze uśmiechniętym Kai'em, ale jego tolerancja i wyrozumiałość zostały naruszone już dawno. Ruki robił wszystko by tylko oczernić go w oczach znajomych z akademika i nauczycieli, ale na najbliższe lekcje już się przygotował. Był chyba o osiem tematów do przodu we wszystkim z nieobowiązkowymi rozszerzeniami.
Na geografii teraz mieli omawiać na lekcji mapę Europy, która tak swoja drogą była ciekawa; nawet trochę poczytał o najładniejszych miastach i stwierdził, że musi tam kiedyś pojechać. Poznał nowe wzory matematyczne i opracował jak ich używać, co raczej trudne nie było. Na fizyce wkroczył już w nowy dział, gdzie mieli zajmować się napięciem i natężeniem prądu elektrycznego. W ten weekend przeczytał wszystkie zadane lektury na cały rok.Chemia to dla niego pikuś, a biologię miał w małym palcu. Jednym zdaniem - Ruki nie miał szans...
Ten karypel naprawdę lubił utrudniać mu życie, a najgorsze było to, że mieszkali razem w jednym pokoju.
Jeszcze pięć miesięcy i upragnione wakacje ... Z dala od tego dziwnego towarzystwa, które jednak miało ten swój dziwny urok, ale póki co, musiał się wykazać an kolejnej lekcji fizyki.
Zegarek wskazywał 7:57.
Wybiegł z pokoju, w którym po tym jak się obudził nigdy nie zastawał współlokatora. Nie wiedział, gdzie młodszy się szlajał i szczerze mówiąc mało go to interesowało.
Zbiegł po schodach przeskakując po dwa stopnie i modląc się, żeby tylko się z nich nie wypieprzyć.
Na ławce pod salą siedziała dwójka chłopaków: Akira Suzuki, który nosił przydomek Reita oraz Yuu Shiroyama, inaczej Aoi.
Obaj uchodzili za wielce groźnych. Reita był jego rówieśnikiem, natomiast Aoi był o dwa lata od nich starszy i pomimo, że to Shiroyama był starszy to jednak większy lęk wzbudzał chłopak z opaską na nosie.
Ludzie gadali, że obaj wzięli udział w jakiejś wielkiej aferze, przez co zostali pobici, a Reicie złamali nos, który nawet po prawidłowym zrośnięciu się nie wyglądał tak jak na początku. Dlatego nosi tę szmatę na gębie.
Kilka razy się zdarzyło, że Kai udzielał korków Akirze i gadał z nim o dziwo jak z normalnym człowiekiem, ale na forum szkoły Suzuki ograniczał się tylko do skinienia mu głową, co i tak było lepsze od dożywotniego karnetu na wpierdol.
Miną ich i praktycznie wbiegł do klasy, w której nauczycielki jeszcze nie było. Rozejrzał się wokół obrzucając wzrokiem ławki.
Jego miejsce obok Takafumiego było zajęte przez Jina, a jedyne wolne miejsca były obok Yujiego, ale tam wolał nie siadać, a przyczyna tego był jebnięty Takeru, który zapewne zaraz się zjawi. Kolejne przy koleżkach Reity... Tam lepiej się nie zapuszczać ...  Następne było koło Uruhy - jednego z najbogatszych chłopaków w całej szkole i obiektu jego westchnień. Nie miał wielkiego wyboru, więc skierował się w stronę wysokiego szatyna. Ten widząc, że Yutaka zbliża się w jego stronę rzucił mu tylko jedno spojrzenie, które nie mówiło po prostu nic, było tak beznamiętne, że aż poczuł się urażony.
Wyłożył swoje książki na ławkę i nic nie powiedział, a Uruha tylko odwrócił się do tyłu, gdzie siedziała część jego paczki i zaczął z nimi o czymś żywo dyskutować.
W klasie panował zamęt, ale czegoś mu brakowało ...
W chwili kiedy o tym pomyślał do sali wszedł Ruki w towarzystwie szepczącego mu do ucha Reity. Za nimi ponuro człapał Aoi.
Kurduplasek zachichotał, zarumienił się i odwrócił wzrok, a wtedy ich spojrzenia się skrzyżowały.
Takanori tak jak Kai i duża część innych chłopaków ze szkoły byli biseksualni, czego nie ukrywali, bo chociaż może i nie wyglądali na takich, ale ludzie w szkole byli bardzo tolerancyjni. A teraz Matsumoto wyrywał jedną z lepszych dup! Choć i tak Reita to pikuś przy Shimie.
Te jego usta ... i nogi ... mruuu. I ta zimna postawa, która przyprawia o dreszcze i motyle w brzuchu ...
Ruki na moment przybrał zacięty wyraz twarzy, a kiedy odwrócił się do Reity na jego ustach znów zagościł szeroki uśmiech.
"Kurwa! Nawet z chłopakami lepiej mu się układa!" myślał patrząc przy tym nie na młodszego rywala tylko spoglądając na Shime.
Zastanawiał się, czy kiedykolwiek będzie miał odwagę do niego zagadać? A nawet jeśli co to mu powie? Ładna dziś pogoda?
Nie... Nie zrobi z siebie aż takiego idioty.
Kiedy obejmująca się dwójka przeszła koło nich, znów wbił w niego świdrujące spojrzenie, jakby chciał przewiercić się do mózgu.
Grupka nadzianych chłopaków wraz z Uru widząc, że niższy patrzy na Kai'a na poły nienawistnie, a na poły z wyższością, przyglądali im się czekając na przedstawienie. Właściwie cała klasa na to czekała.
Jego puls przyspieszył.
Drzwi klasy ponownie się otworzyły i wkroczyła do niej nauczycielka - pani Yang, która pochodziła z Chin.
- Cisza rozwydrzone gówniarze! Temat w podręczniku na stronie 59. Do tablicy numer z dziennika... Który jest dzisiaj?
Nim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć kobiecie, do sali wpadł zadyszany Takeru z wielkim wyszczerzem. Od wejścia zaczął się wydzierać :
- Ja wcale się nie spóźniłem!
Pani Yang spojrzała na niego ze złością i poirytowaniem.
- Takeru! Pała!- krzyknęła, a jej głos rozniósł się echem po sali.
- Pała, powiada pani...?
Cała klasa włącznie z Kai'em parsknęła śmiechem, a kobieta spojrzała na niego teraz tylko z poirytowaniem. Zapewne zastanawiała się co też wyrosło z naszych pokoleń.
- Takeru! Jeden!
- No jeden, a ile ma być? Osiem?
Pani Yang już otworzyła usta, by odpowiedzieć nieposłusznemu uczniowi, kiedy z ostatniej ławki dwa rzędy dalej usłyszeli krzyk Yujiego.
- Takeru, pojebie! Zatkaj ryj i siadaj na miejscu!
- Nie, nie... Takeru teraz pójdzie do tablicy. - Nauczycielka fizyki wypowiedziała te słowa jakby była sadystką i planowała dwustuletnie tortury.
- To będzie ciekawe ... - mruknął Tanabe pod nosem.
Myślał, że nikt go nie usłyszał, ale odpowiedział mu głos Kouyou.
- To będzie raczej tragedia...- mruknął tak samo cicho jak wcześniej on.
"On się do mnie odezwał... Jezusie z Nazaretu! Czy ja śnię? "
Zaskoczony spojrzał na sąsiada z ławki, który był wpatrzony w akcję rozgrywającą się przed tablicą.
Jak na razie nauczycielka zadała chłopakowi dwa pytania, na które odpowiedział wymyślonymi na poczekaniu sucharami.
W klasie rozległ rozdzierający pisk. Yutaka podejrzewał, że gdyby nie zatkał uszu mógłby się pożegnać ze słuchem.
Po trzech sekundach dźwięk jednak ucichł i okazało się, że był spowodowany odsuwaniem krzesła.
Yuji wstał i podszedł do kolegi przy tablicy. Nikt nie wiedział po co, ale Kai podejrzewał, że chłopak chce mu po prostu pomóc przy odpowiedzi. Tego co się działo chwile później nikt nie podejrzewał.
Chłopak podszedł do Takeru i jak gdyby nigdy nic, jakby byli sami, zaczęli się całować.
W ich pocałunkach było tyle dzikości, że Kai czuł się jakby oglądał ostrego pornola.
Z ławki Reity, gdzie siedział wraz z Rukim dobiegło go gwizdanie i krzyki Rukiego.
- Dwaj Yuji! Bierz go w obroty!
Wtedy już cała klasa zaczęła skandować "Dawaj! Dawaj!".
Oniemiała nauczycielka w końcu doszła do siebie i znów była zimną suką.
- Matsumoto! Obrócę to ja zaraz ciebie!
Wszyscy chłopcy w pomieszczeniu jakby na jakiś sygnał zrobili głośne "Uuu..." lecz nauczycielka na to już nie zwracała uwagi tylko próbowała oddzielić od siebie dwóch chłopaków.
Z nieznanych przyczyn zdawało mu się, że ta dwójka nie będzie już ze sobą mieszkać w jednym pokoju.
Pomimo starań pani Yang nie udało się przerwać chłopakom w zabawie, gdyż byli bardzo mocno zaangażowani w gryzienie swoich języków, czemu towarzyszyły ich pojękiwania.
Doszło do tego, że nauczycielka poszła do sali obok po nauczyciela od wf-u, któremu dopiero się to udało.
Ten nauczyciel był pożerany wzrokiem przez prawie wszystkich gejów w szkole.
Idealnie wyrzeźbione ciało i przystojna twarz doprowadzała chłopaków do szaleństwa z podniecenia, tym bardziej, że zawsze nosił obcisłe dresy, przez które było widać jego skarby.
"No i tyle wyszło z mojej nauki. Chuj!"
Reszta dnia minęła dosyć spokojnie.
Pomimo niewypału na lekcji fizyki udało mu się z innych przedmiotów zarobić po 6 lub 5 oczywiście nie unikając konfrontacji z Takanorim.
Był zadowolony z sukcesu, ale zastanawiał się co będzie się później działo w ich pokoju. Podejrzewał, że Ruki jeżeli będzie chciał być delikatny, ale po dzisiejszych lekcjach sądził, że taki nie będzie, więc żeby uśmiercić go w torturach podsunie mu pod nos stare, ruszające się skarpetki Akiry, których miał w pokoju aż nadmiar.
Na obiad był ramen, który Kai'owi osobiście smakował, ale nie odmówił sobie przyprawienia go według własnego uznania. Nim się obejrzał część jego makaronu była już zjedzona, ale nie przez niego.
- O matko wszystkich niebios... Pyszne. - Nao padł na siedzenie obok niego- Zrób mi takie.- zaczął jęczeć.
Doskonale wiedział, że Kai tego nie znosi i zrobi wszystko, żeby ten przestał to robić. I miał racje. Już 3 minuty później obaj delektowali się obiadem.
Ruki cały dzień spędzał z Suzukim. Czyżby coś jednak z tego wyszło? Co prawda mało go obchodziły sprawy Rukiego, ale polubił Reitę i sądził, że mogliby się zaprzyjaźnić, gdyby tylko skończy z postawą "To ja jestem Bogiem, a ty mi możesz co najwyżej possać."
Cóż... Życzył im szczęścia.
Odwrócił wzrok od parki, który odruchowo na nich skierował, a kiedy to zrobił westchnął głęboko. Przy okienku na naczynia stał Uruha jak zwykle zjawiskowo piękny. Od tego widoku nie chciał już nigdy odwracać spojrzenia.
Czyjaś dłoń przed jego oczami ciut go otrzeźwiła.
- Co chcesz?- niechętnie odwrócił wzrok i spojrzał na Keitę.
Chłopak zrobił obrażona minę.
- Nie gap się tak, bo ci się oczy wysuszą. - zamrugał ze zdziwienia "Aż tak było to widać ?" - Widok ciekawy, ale pamiętaj, że ładna miska jeść nie daje.- mówiąc to Keita patrzył na ruchy swojego nadgarstka podczas mieszania kawy- Odpuść sobie, bo chyba nie chcesz skończyć zraniony i porzucony. Wiem co mówię.- na chwilę Keita zerknął na niego spod grzywki.
- Daj spokój. Nawet nie wiem, czy on jest homo czy hetero, a może bi? Wiesz, ja tylko tak wzdycham na odległość i z ukrycia.
- Tak, on jest w stu procentach gejem, ale serio, daruj sobie.
- A skąd ty to wiesz? - spojrzał uważnie na kolegę, który lekko się zarumienił, lecz ukrył bardziej twarz pod blond kosmykami.
- No, bo ... Bo ja tak jakby byłem z nim... Jeśli można tak to nazwać.
Kai omal nie spadł z krzesła.
Keita i Uruha?! W głowie mu się to nie mieściło. Wiedział, że Uruha to podrywacz i w ogóle... Tego można się domyślić po samej jego postawie i sposobie chodzenia.
Ale Keita? Jeden z jego najlepszych przyjaciół?
- Jak to? Czemu ? Co się stało?
Widać było, że chłopak nie był chętny do rozmów na ten temat. Ze zmarszczonymi brwiami obrzucił wzrokiem całą stołówkę, po czym wstał, złapał go za rękę i zaprowadził do swojego pokoju zamykając go na klucz.
Kai obawiał się o swój porzucony, nie skończony obiad i coś podejrzewał, że już go nie zobaczy ...
- Siadaj.
Tanabe posłusznie wykonał polecenie. Łóżko pod jego ciężarem cicho zaskrzypiało.
Blondyn zamyślony chodził w tę i we w tę. Kai cierpliwie czekał na opowieść, która w końcu ku jego uradowaniu nastąpiła.
Chłopak westchnął głęboko jakby szykował się do skoku z dużej wysokości do basenu an główkę.
- Byłem jego dziwką.
Chwila minęła i kolejna, po której w ciszy między nimi została przerwana śmiechem Yutaki.
- No dobra... A tak poważnie?
- Tak poważnie to byłem mu potrzebny tylko do ruchania!- wrzasnął oburzony. Kai aż się odsunął, nigdy nie widział Keity w takim stanie. - Miał mnie! Robiłem dla niego wszystko, a on puszczał się na prawo i lewo! Co rusz mnie zdradzał z każdym po kolei.- Jego przyjaciel zaczął szlochać, łzy spływały po jego policzkach, ale gwałtownie je starł i mówił dalej. Kai'owi serce się krajało kiedy widział cierpienie chłopaka. - Ha! I nawet się z tym nie krył. Wyobraź sobie, że przyłapałem go na całowaniu się z kochasiem z jego bandy, a jak myślisz co zrobił?  Jakby nigdy nic się nie stało po prostu przedstawił nas sobie. Dasz wiarę? Jaką to osobą trzeba być, żeby w taki sposób ranić ludzi ...
- Dlaczego wcześniej mi nic nie powiedziałeś ?
- Doszedłem do wniosku, że byłem głupi uważając, że ktoś taki jak Takashima zwróci uwagę na kogoś takiego jak ja. Po prostu stwierdziłem, że nie będę się nad sobą użalał. Poboli i przestanie, jak to mówią.
Nie odpowiedział. Przytulił chłopaka do siebie, ten wtulił się w niego, a mimo tego, że już nie płakał Kai doskonale wiedział jak cierpi w środku.
Dziwnie się czuł ... Chociaż dowiedział się o dawnym związku Keity i Uruhy, i o tym jak tragicznie on wyglądał, jakie było zachowanie Shimy, to dalej nie przestawał go pociągać, a wręcz można stwierdzić, że pociągał go jeszcze bardziej.
"Co jest ze mną nie tak?"
                                   ***
Pod wieczór zostawił Keitę w swoim pokoju i ruszył w stronę toalety. Od rana tam nie był, a miał aż tak mocnego pęcherza.
Było to średniej wielkości pomieszczenie, w którym mieściło się osiem kabin i ta sama liczba umywalek na przeciw nich. Do połowy ściany były obłożone białymi kafelkami, a drugą połowę pokrywała zielona farba.
Uważał to za dosyć dziwne połączenie, ale nie dywagował nad tym.
Kiedy skończył oddawać mocz zapiął spodnie i w tym momencie usłyszał jak drzwi wejściowe przeżywają bliskie i dosyć mocne spotkanie ze ścianą, po czym zostają zatrzaśnięte.
Towarzyszyły temu chichoty znajomych głosów.
Skrzypnięcie drzwi kabiny obok i dźwięk, jakby ktoś uderzył głową w ścianę.
Chłopak popchnięty dziką ciekawością stanął lewą nogą na sedesie, prawą na uchwyt na papier, złapał za krawędź ściany oddzielającej kabiny i podciągnął się na niej jak najciszej potrafił. To co zobaczył sprawiło, że był pewien iż jego mina wyrażała wielkie "O, KURWA"
Ruki siedzący na sedesie, ze spodniami i bielizną spuszczonymi do kostek, z rozłożonymi nogami i głową oparta o ścianę, a przed nim klęczy Reita i robił mu loda. "Ja pierdole, co się kurwa dzieje?!"
Ruki jęknął i wygiął plecy, przez co jego lekko przymknięte oczy skierowały się na niego.

poniedziałek, 26 listopada 2012

こんにちは (konnichiwa) ^w^

No więc kochani ... Rodzice to jednak wredne szuje są ... :/ Mi zablokowali FB, a Ivani ma kolejny szlaban za co kazała mi napisać, że bardzo przeprasza i że jak jej się już skończy (o ile znów czymś tatusia nie wkurzy, a miejmy nadzieję, że tego nie zrobi...)  to jak najszybciej wstawi coś. Sama już zaczynam przepisywanie mojego cudnego nowego opowiadanka, które nawet mi się podoba (a to rzadkość). Czyli niedługo nowa notka powinna być. Pliiiiis nie zabijajcie za to, że tak późno (albo nie zabijajcie, ze wgl już coś wstawiam xD). No to ... またね- matane ~♥ // Tori

wtorek, 13 listopada 2012

Jogging 6

Jak można zauważyć lubię bawić się ustawieniami na blogu. Mam nadzieję, że nie ma kłopotów z czytaniem, w razie czego piszcie :D
Miłego czytanka ~♥ // Tori





Zaniosłem małego sierściucha do domu, gdzie od razu odlał się na samym środku salonu.
- No dzięki mały ... To tak okazujesz wdzięcznosć ? Jak tak, to zostaw to dla Ruksa. On się ucieszy.
Zaniosłem zakupy do kuchni wytarłem pierwsze wyroby pieska w moim domu. Oby więcej ich nie było. Zamknąłem go w swojej sypialni. Po przeprowadzce ze sklepu trochę się uspokoił i już nie szczekał tyle co było bardzo pomocne.
Jakieś dziesięć minut później przyszedł Ruki, po prostu wszedł jak do siebie, tak jak mu kazałem.
- Czesć mały, gotowy na cudowną noc ?
Ruki od razu skierował sie do kuchni w poszukiwaniu czegoś do picia. Wyjął z lodówki sok pomarańczowy i pił z gwinta po czym odpowiedział
- Za zwrot "mały" powinieneś w łeb dostać, a reszta zdania brzmi jak jakaś propozycja. - wrócił do salonu i usiadł na sofie obok mnie.
- Ja miłbym składać propozycje tobie? Chociaż... W sumie kuszące...
Zaczęliśmy obaj się śmiać.
Włączyliśmy pierwszy film z mojej kolekcji horrorów, nawet nie pamiętam tytułu, ale po 15 minutach oglądania oddaliłem się pod pretekstem skorzystania z toalety.
W duchu modliłem się żeby pies nie zaczął na mój widok szczekać , ale na całe szczęście kiedy otworzyłem drzwi po prostu przyglądał mi się z ciekawościa i nie wydał z siebie ani szczeknięcia.
Wziąłem go na ręce i kryjąc za plecami zaniosłem do salonu.
Ruki wpatrzony był w ekran telewizora i nawet nie zwrócił na mnie uwagi.
- Taka-chan, mam coś dla ciebie.
Teraz zwrócił na mnie swój wzrok.
- Co takie...
Zaniemówił gdy wyciągnąłem zza pleców małego szczeniaka.
- Taki mały prezent. Mam nadzieję, że spodoba ci się sprzątanie małych bomb, bo mi nie bardzo przypadło to do gustu.
Ruki zaśmiał się przez łzy, które pojawiły się w jego oczach.
- Oj, Ruki nie płacz, aż tak źle nie będzie. Da sie przeżyć ten smród...
Matsumoto rzucił mi się na szyję, oczywiście uważając na pieska, co nie powiem nieco mnie zaskoczyło.
Przytuliłem go jedną ręką do siebie.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję...
- Dobra, dobra, a teraz weź tego małego szczekacza, bo boje się, że zsika mi się na rękę.
Ruki roześmiał się.
- Ale ty masz Uru problemy ... Ważniejsze jest jak go nazwać ? ... Bo to jest on, tak ?
- E ... nie wiem, nie sprawdzałem, nie będę psa molestować.
- Idiota... -prychnął w odpowiedzi - Hm ... Nie mam pomysłu.
Pogłaskałem psa po główce.
- No to nazwiesz go jak będziesz miał jakiś pomysł, a narazie będzie bezimienny.... Opcjonalnie możesz nazwać go Uruha ...
- Nie.
- Szlag.

                                                       
                                       ***


Dalej oglądaliśmy filmy chociaż była już druga w nocy, ale żadnemu z nas spać sie nie chciało, tylko pies już zasnął na rękach Takanoriego a ten położył go na łóżku obok siebie.
- Koron! - nagle wykrzyknął wokalista
- Co to jest Koron?
Zdzielił mnie po głowie.
- Wymyśliłem imię dla psa.- Uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Ach, ładne... - Tak mi było dobrze kiedy się śmiał. Kiedy był szczęśliwy wtedy i ja byłem w  dobrym humorze.
Zorientowałem się, że był mi on teraz bliższy, o wiele... bardziej nawet od Reity. Nie podejrzewałem, że tak się może zdażyć. Zawsze to Suzuki był mi najbliższym przyjacielem.
Spojrzałem na wokalistę, który głaskał psa. Szczeście z niego wypływało.
- Koron ... Na prawdę ładnie.
- No nie? - Teraz on na mnie spojrzał i nasze spojrzenia się skrzyżowały. Wczesnej nie zauważyłem jak blisko siebie jesteśmy, a dziwne było to, że wcale nie chciałem się od młodszego odsuwać tylko być jeszcze bliżej niego. Ruki też się nie odsunął, natomiast zachęcony tym zacząłem zmiejszać odleglość między naszymi twarzami. Młodszy zaczął robić to samo, a zatrzymaliśmy się dopiero wtedy gdy nasze usta dzieliła odległość oddechu. Trwaliśmy tak przez chwilę po czym zmniejszyłem odległość pomiędzy nami do zera złączając usta w pocałunku. Nasze języki splatały się ze sobą czyniąc ten pocałunek bardziej czułym i namiętnym. Kiedy odsunęliśmy się od siebie patrzyliśmy sobie w oczy w milczeniu. W oczach Takanoriego widziałem radość co i we mnie ją wzbudziło.
Chcę, żeby się uśmiechał już zawsze, ma taki piękny uśmiech. Jeszcze lepiej by było gdybym to ja był powodem jego uśmiechu,
Czy ja się zakochałem?
To pytanie pierwszy raz zadałem sobie 2 tygodnie temu ale stwierdziłem, że sobie tyko coś ubzdurałem i Ruki jest tylko bardzo dobrym i bliskim przyjacielem. Jaki głupi ja byłem. Widząc oczy młodszego byłem już pewien tego co czuję do niego.
Znowu pocałowałem go, lecz tym razem mocniej, tak aby przez ten pocałunek poczuł moją miłość. Ruki pchnął mnie i położył na łóżku.Usiadł na moich biodrach wkładając zimne dłonie pod moja bluzkę, po chwili ją zdejmując. Nie pozostałem mu dłużny.
Zdjąłem z niego koszulkę i zabrałem się za spodnie. Sam pomógł mi je zdjąć wraz z bielizną. Z moimi spodniami i bokserkami stało się to samo.
Nim zdążyłem go przygotować sam nabił się na mojego penisa i zaczął poruszać biodrami. Wbijałem się w niego mocniej, dodatkowo zaspokajałem go dłonią.
Westchnienia i jęki młodszego były zachętą do dalszego działania. W końcu doszedłem chwilę przed nim.
Przewróciłem Rukiego na bok i znów wsunąłem się w niego.
Wykonywałem ruchy coraz to szybciej pojękując z każdym pchnięciem głośniej. Przyjemność była nieziemska. Po kolejnym orgazmie tej nocy zacząłem całować jego szyje schodzić nizej, coraz niżej... Wziąłem jego przyrodzenie do ust. Zacząłęm ssać czubek by zaraz później wziąć go głębiej w usta. Poruszałem głową gwałtownie w górę i w dół co jakiś czas zwalniając, zasysając sie i podgryzając. Kilka minut późnije osiągnął szczyt w moich ustach.
Złożyłem na jego wargach kolejny pocałunek, który odwzajemnił i położyłem się obok przytulając go do siebie.
- Uru... Pamiętasz jak mówiłeś, że tamta kelnerka to nie jest osoba w której chcesz się zakochać?
- Tak.- odpowiedziałem wiedząc już do czego chłopak pije.
- A czy jest osoba, w której chcesz się zakochać?
Nawet ja usłyszałem tą nadzieję w jego głosie.
- Tak.
- A kto to ?
- Reita.
- Co?!- pisnął i próbował się ode mnie odsunąć, ale dosyć mocno go trzymałem więc nie dał rady.. Panika w jego głosie mnie rozbawiła.
- Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie głupku.
Na policzkach wykwitł mu piękny, czerwony rumieniec.
- Czemu? - pogłaskałem go po policzku.
- Bo to ciebie kocham.
- Naprawdę?
- Tak.
Ruki wtulił się we mnie mocno i ledwie słyszalnym szeptem powiedział:
- Ja ciebie też kocham.

                                           ***

Trzy tygodnie później...
Było lato. Znowu wczesnym rankiem wybraliśmy się do parku lecz tym razem w inne miejsce.
Szliśmy na grób Sabuchana. W końcu trzeba było to zrobić, Taka-chan nie może tego unikać.
Poszedłem z nim, aby go wspierać duchowo i fizycznie.
- Żebyś tylko wiedział jak ja za tobą tęsknie piesku...
- On zapewne wie, wie o tym i także za tobą tęskni.
- Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamięta. - odwrócił swój smutny wzrok w moją stronę.- Dziękuję, że zmusiłeś mnie, żebym tu wreszcie przyszedł i ze przyszedłeś ze mną, sam bym nie dał sobie rady.
- Nie mógłby cię zapomnieć. Byłeś dla niego rodziną. Nie ma sprawy, kochanie. Idziemy?
Pokiwał głową i w jego oczach ujrzałem radosne ogniki.
- Tak. Trzeba wyprowadzić Korona na spacer.
- Proszę... Obyśmy się nie spóźnili...
Tydzień temu postanowiliśmy, że Ruki zamieszka ze mną, a wraz z nim będzie jeszcze Koron...
- Jak narobił w domu to ja tego nie sprzątam. - Ogłosił wszem i wobec dumny Takanori.
- Jak to?! To twój pies!
- Ty go kupiłeś.
- I wciąż się siebie pytam po co mi to było...
- Dla mnie. Bo mnie kochasz... - przyciągnął mnie za podbródek do siebie i pocałował. Matko boska jak ja to kocham...
- Racja...
-... Dlatego ty będziesz sprzątać. Bo mnie kochasz.- wyszczerzył ząbki w uśmiechu.
- następnym razem niech mnie ktoś uprzedzi, ze jeśli się zakocham to będę musiał być przygotowany na brudną robotę.
- Bobrze powiem ci, powiem. Nawet zafunduję ci torebeczki na kupki! A teraz nie marudź.

                                            ***


- Koron, ubóstwiam cię! Nie muszę sprzątać! - wykrzyknąłem uradowany tą wizją.
- Ciesz się, tym razem ci się upiekło.
Chłopak stanął na palcach i delikatnie ucałował moje usta, a ja pogłębiłem pocałunek.
Chwilę później kiedy się od siebie odsunęliśmy pies zaczął na coś szczekać, a kiedy na niego spojrzeliśmy skakał wokoło swojej nowo narodzonej kupki wesoło szczekając i merdając ogonkiem.
Szczekanie psa zostało zagłuszone jednak moim rozpaczliwym krzykiem.
- Koroooon!


                                  

                                               THE END




Mam nadzieję, że taki rozdział odpowiada :3 // Tori

Heju

Przepraszam Skarbeńki za brak notek, ale Ivani ma szlaban na kompa, a ja tak jakby też. Ostatnio byłam na kompie 2 dni temu! A JESTEM OSOBA UZALEŻNIONĄ! TO TORTURA! Postaram się jak najszybciej coś wstawić ... nie wiem kurna.. do biblioteki publicznej pójdę na kompa, byleby tylko dokończyć. Następna notka Joggingu będzie ostatnią z tej mini serii. A skoro kilka osóbek chciała dłuższe rozdziały, to zaczęłam pisać nowe opowiadanie... pierwszy part tego opka jeszcze nie skończony ^w^ pierwszy raz piszę coś tak długiego >.< Piszę na telefonie i w tym momencie zajmuje mi to 5 okienek na wiadomości (a w jednym okienku mieści się 15 wiadomości xD) więc będzie dużo do czytania x3 Czekajcie cierpliwie. Postaram się jak najszybciej napisać wam te ścierwa xD Czymajcie się // Tori